Witam!
Posiadam głośniki Hertz DCX 690 (2x90W RMS), które napędza 2-kanałowy wzmacniacz HellFire HL 550 (specyfikację podaję poniżej). Do tego z przodu Hertze DSK 165 podpięte pod radio Pioneer DEH-1400UBB. Tak, wiem, głośniki w półce to zło, ale mi się efekt podoba, a chyba o to tutaj chodzi
Wzmacniacz podejrzewam, że nie daje więcej mocy, jak 2x50W RMS przy 4Ohm, a jednak ostatnio podczas jazdy usłyszałem trzeszczenie w lewej elipsie, tak jakby głośnik się przypalił, mimo że całość działała bez zarzutu przez ostatnie 5 miesięcy, a cały czas słuchałem muzyki na podobnej głośności i przy tych samych ustawieniach. Moje pytanie brzmi: czy możliwe jest nagłe uszkodzenie tych głośników wzmacniaczem o tak niskiej mocy? Dodam, że z gainem też nie szalałem - ustawiony był na około 40%, dopasowany tak, żeby tył tworzył ładną scenę razem z przodem. Co może być przyczyną przypalenia? Powinienem dać mocniejszego wzmaka?
Specyfikacja wzmacniacza podana przez producenta:
Output Max. 2 x 275W (2Ohm)
Bridged Max. 1 x 550W (2Ohm)
S/N Ratio 85 dB
Damping Factor 180
Frequency response 20Hz - 50KHz
Posiadam głośniki Hertz DCX 690 (2x90W RMS), które napędza 2-kanałowy wzmacniacz HellFire HL 550 (specyfikację podaję poniżej). Do tego z przodu Hertze DSK 165 podpięte pod radio Pioneer DEH-1400UBB. Tak, wiem, głośniki w półce to zło, ale mi się efekt podoba, a chyba o to tutaj chodzi
Specyfikacja wzmacniacza podana przez producenta:
Output Max. 2 x 275W (2Ohm)
Bridged Max. 1 x 550W (2Ohm)
S/N Ratio 85 dB
Damping Factor 180
Frequency response 20Hz - 50KHz