Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Jaką kosę spalinową na ok. 50 arów?

13 Maj 2014 16:55 5055 5
  • Poziom 8  
    Witam,

    Potrzebuję sprzęt niedrogi, sprawdzony, twały i niezawodny.
    Nigdy nie miałem kontaktu z kosami wiec temat całkowicie mi obcy.

    Czy te produkty, które królują na Allegro czy w marketach budowlano - ogrodniczych, kosztujące ok 300 - 350 zł są cokolwiek warte?
    Czy to tani szajs, który zaraz będę nosił do naprawy?

    Jakiej mocy potrzebuję?
    Najlepsi producenci (Stihl, Makita, Hitachi) najtańsze kosy w cenie 600-700 zł oferują z mocą 0,9-1,0 KM. Natomiast Allegrówki za 300 zł mają 4-6 KM.

    Jakiego producenta i ewentualnie model polecacie?

    Z góry dziękuję za rady.
  • Poziom 9  
    Cześć,
    mogę ci pomóc tylko opinią - mam sprzęt sprawdzony, trwały i niezawodny, ale nie był tani (jakieś 2k+).To Husqvarna 333r.Mam ją jakieś 3 lata.Ogólnie poza normalnymi przeglądami serwisowymi to nic nie robiłem, a miała naprawdę ciężko, choć na mniejszym obszarze - jakieś 15-20 arów.Kosiłem w większości tarczą (ogólnie muszę wymienić, bo już patrząc z góry to krawędź cięcia ma kształt półksiężyca :) ), bo żyłka była (mimo dużej średnicy) często za słaba.
    Ogólnie nie ma chaszczy, które są ją w stanie zdusić (mimo że ma 2.2km), nawet jak łodygi grubości 3-4cm ciąłem, to bez problemu.To samo przy zaroślach wysokości 50-100cm, czy to gęsta trawa, czy jeżyny.
    A co do tych chińszczyzn 4-6 konnych, to nie testowałem, ale nie oczekiwałbym zbyt wiele (łącznie z tym, że komuś się przy imporcie przecinek pomylił i ma 0.6km), to już lepiej pojedź do większego serwisu który remontuje i sprzedaje używane Husqvarny, dołóż trochę i weź coś firmowego po remoncie - gdzie będzie jakaś, nawet krótka, gwarancja.Jeśli podzespoły będą porządne a serwis rzetelny, to jeszcze długo posłuży i nie będziesz sie użerał z firmą krzakiem, która powstała na 2 miesiące, żeby opchnąć kontener kos niewiadomego pochodzenia.
    Pozdrawiam, rider3
  • Poziom 8  
    Dzieki za odpowiedź.

    Tą Husqvarną do tak niedużego areału mocno mnie zaskoczyłeś.
    Wedlug mojego wyobrażenia sprzęt za tak duże pieniądze to narzedzie dla profesjonalistów (np firm które zajmują sie pielęgnacją zieleni miejskiej) do ekstremalnej pracy na bardzo duze powierzchnie. Sam myślałem, ze mozna by taką sobie sprawić do koszenia kilku hektarów łak, które moi dziadkowie mają na bardzo podmokłym terenie, gdzie nie mozna wjechac traktorem z kosiarką rotacyjną i dostac za to dopłaty.
    Już sie napaliłem na dzierżawę łąk od sąsiadów, ale teraz sprowadziłeś mnie na ziemię.

    Jaki sprzet i za ile musiałbym mieć by opylać parę hektarów, skoro ty kosisz 20 arów kosą za ponad 2 tyś?
  • Poziom 9  
    To fakt, taki sprzęt można spotkać w firmach które żyją z pielęgnacji zieleni.
    Ja akurat używam jej amatorsko.
    Na moje potrzeby być może trochę na wyrost (areał niewielki, tyle że paskudne chaszcze i krzaczory), ale lubię porządne rzeczy - po prostu oszczędzają nerwów :), no i gwarantują spokojną pracę.
    Moim zdaniem, te kilka hektarów też opędzisz, jeśli to jest powiedzmy 2-3x w roku, to dasz radę - prędzej sam wiele razy padniesz na twarz, niż ta kosa się "zmęczy".

    Co polecić :
    Ogólnie, to zależy od terenu : Jeśli chcesz kosić parę ha a nie są one mocno podmokłe, czy też przeorane, to najlepiej jakiś dobry traktorek (te łąki sąsiadów, bo dziadkowe są podmokłe i nie da rady).
    Jeśli teren nie pozwala - to porządną kosę, czasem mają nawet takie tarcze jak piła tarczowa, do ścinania niewielkich drzewek.

    Ale jeśli nie miałeś wcześniej wielogodzinnych dniówek z kosą na szelkach, zwłaszcza "heavy duty" to przy koszeniu "paru hektarów w podmokłym terenie" na raz się zajedziesz, no chyba że nie wychodzisz z siłowni :).Nawet przy lekkiej trawie, to ciągłe obracanie się w lewo i w prawo po iluś godzinach daje o sobie znać, do tego hałas i wibracje (niewielkie wprawdzie, ale zawsze).

    Co do konkretnych modeli :
    Jak zadzwonisz do jakiegoś dealera fabrycznego (nie upieram się przy Husqvarnie, po prostu słyszałem o niej wiele dobrego, może być też inna porządna marka), to ci doradzą - czasem nawet organizują takie akcje, że można konkretny sprzęt np. na 48 h wypożyczyć i przetestować - jak ci się nie spodoba to oddajesz i już.

    Ważne rzeczy :
    1.Pamiętaj o tym, żeby mieszać tyle paliwa z olejem ile w ciągu kilku dni zużyjesz - bo wg serwisu po 2-3 miesiącach olej się wytrąca i jak zapomnisz porządnie zamieszać, to nalejesz prawie czystego, a wtedy zatarcie gotowe.Oczywiście ściśle pilnować proporcji.
    2.Stosuj tylko porządne oleje do dwusuwów renomowanych firm - żadne tam syfy marketowe.
    3.Raz na sezon dopełnić smarem przekładnię kątową - nawet jak wydaje się że nic nie wyciekło/wyleciało.
    4.KOSY SIĘ NIE POŻYCZA! Jak komuś pożyczysz, to jeśli np. zabraknie mu paliwa, to skoczy na stację, kupi czystą benzynę a oleju nie doleje "bo przecież to tylko 1-2 zbiorniki, nic się nie stanie" - efekt - zatarcie silnika i kosztowny remont.Albo przygrzmoci na niewielkich obrotach przy szybkim odwracaniu we wrośnięty w ziemię kamień/betonik i coś uszkodzi (akurat w tym modelu naprawdę ciężko coś uszkodzić, ale nie ma rzeczy niemożliwych).
    Mi się nic takiego na szczęście nie przytrafiło - ale słyszałem o takim przypadku (zatarcie).
    5.Kup sprzęt z zapasem mocy - zwłaszcza na taki areał - nie bierz zabawek co mają poniżej tych 1.5km, bo one to się raczej na balkon do kwiatków nadają, a nie do harówki.

    Pozdrawiam, rider3
  • Poziom 8  
    Raz jeszcze wielkie dzieki za wyczerpującą opinię.

    Wiem juz czego potrzeba na duży areał.
    Wróćmy jednak do tych kilkudziesieciu arów.
    Myślisz, ze kosy w przedziale 700-900 zł, wsród których są miedzy innymi bardzo popularne na Allegro:

    Stga SB 420
    Stiga SB 33 D
    Stiga 320 D
    Al-Ko
    Wolf Garten
    Versus

    albo najtańsze modele Stihl/Hitachi/Makita sprawdzą się na taki areał? Czy można im ufać jeśli chodzi o ich niezawodność (tej pierwszej grupie) i bezproblemową pracę?
    Słyszałeś jakieś opinie na ich temat?

    A może uwazasz, ze z tej pólki nie są warte zainteresowania i od razu lepiej coś kupić z przedziału 1000-1300 zł od Stihla, Makity, Hitachi czy też Kawasaki?

    Gdybyś kupował tylko z przedziału cenowego 700-900 zł, wybrałbyś Stihla lub Makitę z 0,9K - 1KM czy wolałbyś np Stigę za tą samą cenę ale z 1,7 KM?
    Ile właściwie potrzeba tej mocy?
  • Poziom 9  
    Witam,
    co do konkretnego modelu - to ciężko mi powiedzieć - po prostu nie orientuję się w obecnych modelach, jednak na pewno nie kupiłbym :
    a)chińszczyzny w dowolnej postaci
    b)nic poniżej 1.5km mocy
    c)najtańszego z modeli danego producenta
    d)modelu o którym dowiedziałbym się z kilku źródeł, że ma jakieś problemy techniczne - obojętnie czy pojedynczego konkretnego mankamentu czy kilku różnych
    e)kosy bez rozwiązań łagodzących wibracje - wbrew pozorom przy długiej pracy to ma duże znaczenie
    f)kosy która nie posiada fabrycznej tarczy zębatej w zestawie
    g)kosy, której wartości drgań oraz głośności są znacząco większe niż przeciętna w danej klasie

    Co do firmy - ciężko mi wyrokować, ale pamiętam, że jak kupowałem pilarkę Husqvarny (model 450 e-series) , to Stihle były baaardzo odradzane - plastikowy szajs, awaryjny, nietrwały, tylko nalepka jest dobra, itp. opinie.Z kolei Husqvarna miała bardzo dobre - no i się sprawdziła, nawet przy cięciu pni 2 razy większej średnicy niż długość prowadnicy nie było żadnego problemu, cięła jak masło w każdej pozycji.
    Z kolei z narzędziami Makity (dawno temu i w pracy wakacyjnej) - miałem do czynienia, były nie-do-zdarcia, więc do firmy mam zaufanie.
    Ogólnie przy kupowaniu różnych rzeczy zawsze sprawdzałem opinie wielu użytkowników/serwisantów - jeszcze się na tym nie przejechałem.Możesz np. zadzwonić do 2-3 serwisów sprzętu ogrodniczego (ale takich, co obsługują różne marki), serwisant poda ci informacje z pierwszej ręki.
    Z pozostałymi markami nie miałem nic do czynienia, więc nie mogę nic powiedzieć.

    Wracając do kosy, to na taki areał pewnie może być coś mniejszej mocy, po prostu koszenie zajmie dłużej :), ale :
    1)czy dłuższy czas pracy nie spowoduje odpowiednio większego zużycia paliwa?
    2)czy słabszej kosie nie będzie brakowało dobrego wyważenia/amortyzacji, wobec czego wibracje paradoksalnie będą większe niż w mniejszej?Tu nie chodzi tylko o komfort pracy, ale o zdrowie - wibracje potrafią być naprawdę szkodliwe.

    Tak na marginesie, moja opinia to tylko moja opinia, ja ogólnie lubię mieć porządny zapas mocy we wszystkim z czym mam do czynienia, dlatego jeżdżę 286 konnym BMW 535d i nie wyobrażam sobie słabszego auta, raczej coś o 90-100 koni mocniejszego, np 367 konne 550i :).Więc może jestem trochę nieobiektywny - weź to też pod uwagę.
    Pozdrawiam, rider3