Cześć
Kilka moich spostrzeżeń. Dodajcie jeszcze coś od siebie aby zacząć walkę z handlarzami samochodów - OSZUSTAMI poprzez wzrost świadomości kupujących.
Od lutego jeżdżę i szukam 2 aut. Jeden za max 50tys PLN, drugi za max 13tys.
Co mogę powiedzieć - troszeczkę się znam na autach - hobbystycznie. Mam dostęp do sprawdzania przebiegów po VIN (większość handlarzy oszustów udzieli wam tego numeru bo wiedzą, że i tak w salonie nic nie wskóracie). I co???
I ręce mi opadają... Koleś sprzedaje A4 B8 w stanie idealnym z nalotem 115tys km z 2008 roku.... hmmm. W środku idealny - sprawdzam VIN, a on w 2009 tym roku miał już 89tys!!! I latał w firmie, Idąc tym tropem dziś miał pół mln kilometrów. Ale oczywiście książka serwisowa zaginęła, a środek wymieniono.
I tak się nabija nieświadomych ludzi w butelkę.
Każdy pojazd, nie ważne ile ma lat ma dziś nalatane poniżej 200 -tys km. Odwiedzając mobile.de szybko się dowiadujemy, że tyle mają już nalatane 3 - 4 letnie auta. I nierzadko są droższe od podobnych pojazdów w Polsce. Jak to możliwe? Pomyśl....
Pojechałem do Niemiec obejrzeć Audi A6 S line 2.7TDI z 2007 roku z nalotem 85tys km. Czuć było w nim nowością... wiecie ile kosztował? 24tys EUR!! Wiadomo - żaden handlarzyk tego nie sprowadzi.
Dodatkowe spostrzeżenie i zarazem przestroga - cała rzesza OSZUSTÓW (bo tak ich trzeba nazywać) sprzedaje auto na tzw połówkę. Dzwoniąc do gościa w 99,9% na pytanie: czy auto jest zarejestrowane na pana? - otrzymuję odpowiedź - nie, ja tym autem jeżdżę lub nie ja dostałem auto w zamianę. Drążymy temat dalej - czyli wystawia Pan fakturę? Odpowiedź -nie.....
I z podwórka przykład wzięty: znajomy kupił w Lubiniu na giełdzie Audi na tzw "połówkę". Za 2 tyg miał w domu Policję i pozbył się Audi. Jak to możliwe? Ano przestępcy pojechali Audi na jazdę próbną z prawowitym właścicielem. Po drodze dostał pałą w łeb, zabrano mu dokumenty i ulokowano w rowie. Wrócili na giełdę i sprzedali Audi w dobrej cenie na giełdzie na tzw POŁÓWKĘ. Mieli przecież dowód osobisty rzekomego wujka, który jest chory i nie może sam sprzedać. Podpisy podrobiono piorunem. Rzekomy wujek leżał w rowie....
Kolejny punkt - podrobione książki serwisowe. Ja nadziałem się w na taki piękny Rline - a po czym można poznać? Grupa SKODA, AUDI, VW, SEAT ma taką wlepkę w książce serwisowej. Powinna wyglądać identycznie jak naklejka obok koła zapasowego. I często gęsto wygląda - ale OSZUŚCI skanują tą z bagażnika i drukują na atramentówce na naklejce i wklejają do świeżych książek serwisowych. Łatwo zauważyć różnicę między oryginałem, ponieważ jest on drukowany na drukarce IGŁOWEJ. Ostatnio trafiłem na podróbkę, gdzie nawet gościu MUCHĘ wydrukował. Dodatkowo kilkuletnia książka serwisowa nie posiada IDENTYCZNYCH pieczątek, identycznych podpisów etc.
Ostatnio dochodzę do wniosku, że auto używane należy kupować TYLKO te, które zostało zakupione w Polskich salonach. Te z DE są już kręcone na granicy - jeszcze jak jadą na lawecie. Oczywiście każdy handlarz będzie opowiadał niesamowitą bajkę, jak to Niemiec płakał jak auto sprzedawał i gonił go do samej granicy.
Jeśli macie jeszcze jakieś patenty na zdemaskowanie oszustów - podzielcie się!
Bo nasze prawo niestety nijak nas tu wspiera. Zastanawiam się nad stworzeniem jakiegoś serwisu gdzie moglibyśmy umieszczać trefne ogłoszenia - ale tu trzeba pomyśleć nad zgodnością tego typu danych z polskim prawem. Ja mam już ok 15stu typów :o)
p.s.: Zapraszam do obejrzenia na youtube.pl filmów z cyklu "handlarz powie ci prawdę" - są na prawdę niezłe i gratuluję ich autorom. Uśmiejecie się po pachy.
Kilka moich spostrzeżeń. Dodajcie jeszcze coś od siebie aby zacząć walkę z handlarzami samochodów - OSZUSTAMI poprzez wzrost świadomości kupujących.
Od lutego jeżdżę i szukam 2 aut. Jeden za max 50tys PLN, drugi za max 13tys.
Co mogę powiedzieć - troszeczkę się znam na autach - hobbystycznie. Mam dostęp do sprawdzania przebiegów po VIN (większość handlarzy oszustów udzieli wam tego numeru bo wiedzą, że i tak w salonie nic nie wskóracie). I co???
I ręce mi opadają... Koleś sprzedaje A4 B8 w stanie idealnym z nalotem 115tys km z 2008 roku.... hmmm. W środku idealny - sprawdzam VIN, a on w 2009 tym roku miał już 89tys!!! I latał w firmie, Idąc tym tropem dziś miał pół mln kilometrów. Ale oczywiście książka serwisowa zaginęła, a środek wymieniono.
I tak się nabija nieświadomych ludzi w butelkę.
Każdy pojazd, nie ważne ile ma lat ma dziś nalatane poniżej 200 -tys km. Odwiedzając mobile.de szybko się dowiadujemy, że tyle mają już nalatane 3 - 4 letnie auta. I nierzadko są droższe od podobnych pojazdów w Polsce. Jak to możliwe? Pomyśl....
Pojechałem do Niemiec obejrzeć Audi A6 S line 2.7TDI z 2007 roku z nalotem 85tys km. Czuć było w nim nowością... wiecie ile kosztował? 24tys EUR!! Wiadomo - żaden handlarzyk tego nie sprowadzi.
Dodatkowe spostrzeżenie i zarazem przestroga - cała rzesza OSZUSTÓW (bo tak ich trzeba nazywać) sprzedaje auto na tzw połówkę. Dzwoniąc do gościa w 99,9% na pytanie: czy auto jest zarejestrowane na pana? - otrzymuję odpowiedź - nie, ja tym autem jeżdżę lub nie ja dostałem auto w zamianę. Drążymy temat dalej - czyli wystawia Pan fakturę? Odpowiedź -nie.....
I z podwórka przykład wzięty: znajomy kupił w Lubiniu na giełdzie Audi na tzw "połówkę". Za 2 tyg miał w domu Policję i pozbył się Audi. Jak to możliwe? Ano przestępcy pojechali Audi na jazdę próbną z prawowitym właścicielem. Po drodze dostał pałą w łeb, zabrano mu dokumenty i ulokowano w rowie. Wrócili na giełdę i sprzedali Audi w dobrej cenie na giełdzie na tzw POŁÓWKĘ. Mieli przecież dowód osobisty rzekomego wujka, który jest chory i nie może sam sprzedać. Podpisy podrobiono piorunem. Rzekomy wujek leżał w rowie....
Kolejny punkt - podrobione książki serwisowe. Ja nadziałem się w na taki piękny Rline - a po czym można poznać? Grupa SKODA, AUDI, VW, SEAT ma taką wlepkę w książce serwisowej. Powinna wyglądać identycznie jak naklejka obok koła zapasowego. I często gęsto wygląda - ale OSZUŚCI skanują tą z bagażnika i drukują na atramentówce na naklejce i wklejają do świeżych książek serwisowych. Łatwo zauważyć różnicę między oryginałem, ponieważ jest on drukowany na drukarce IGŁOWEJ. Ostatnio trafiłem na podróbkę, gdzie nawet gościu MUCHĘ wydrukował. Dodatkowo kilkuletnia książka serwisowa nie posiada IDENTYCZNYCH pieczątek, identycznych podpisów etc.
Ostatnio dochodzę do wniosku, że auto używane należy kupować TYLKO te, które zostało zakupione w Polskich salonach. Te z DE są już kręcone na granicy - jeszcze jak jadą na lawecie. Oczywiście każdy handlarz będzie opowiadał niesamowitą bajkę, jak to Niemiec płakał jak auto sprzedawał i gonił go do samej granicy.
Jeśli macie jeszcze jakieś patenty na zdemaskowanie oszustów - podzielcie się!
Bo nasze prawo niestety nijak nas tu wspiera. Zastanawiam się nad stworzeniem jakiegoś serwisu gdzie moglibyśmy umieszczać trefne ogłoszenia - ale tu trzeba pomyśleć nad zgodnością tego typu danych z polskim prawem. Ja mam już ok 15stu typów :o)
p.s.: Zapraszam do obejrzenia na youtube.pl filmów z cyklu "handlarz powie ci prawdę" - są na prawdę niezłe i gratuluję ich autorom. Uśmiejecie się po pachy.