Witam. Dostałem od znajomego do naprawy wzmacniacz audio jak w temacie. Wzmacniacz działał bez zarzutów przez kilka miesięcy, aż zapaliła się dioda protect i zaczęło palić 100A bezpiecznik. Po otwarciu okazało się, że spaliło się wszystkie 12 mosfetów po jednej stronie-numer 3 na zdjęciu (IRFP360LC). Część była kompletnie wypalona a część nie miała żadnych zewnętrznych uszkodzeń tylko po wylutowaniu były całkowicie zwarte.
Po wylutowaniu mosfet-ów zasilacz nie miał już zwarcia na wejściu zasilania.
Wlutowałem nowe tranzystory i podłączyłem zasilacz. Wzmacniacz włączył się i wszstko wskazywało na to, że będzie ok.
Oddałem i prosiłem, by podłączyć do auta. Podłączyliśmy zasilanie i dopiero po podpięciu wejścia remote wzmacniacz się zwarł i spaliło bezpiecznik. Otworzyłem ponownie i tym razem okazało się, że spaliły się tranzystory po jednej stronie sekcji zasilacza-numer 1 na zdjęciu. Wzmacniacz wykazał pełne zwarcie między + a -.
Wymieniłem spalone tranzystory (IRFP1405) i znowu-brak zwarcia. Po podłączeniu do auta-po 2 sekundach "zaświeciły" tranzystory sekcji zasilacza i poszły ponownie z dymem...
Po ich ponownym wylutowaniu zwarcia nie ma.
Nie chcę znowu wymieniać 10 drogich mosfetów jeśli mają się spalić po podłączeniu do aku.
Na co jeszcze mam zwrócić uwagę? Gdzie szukać usterki? Żadne inne elementy nie wyglądają na uszkodzone, tylko mosfety.
Jaką funkcję spełniają cztery diody (U20D20D) oznaczone A i B?
Pomierzyłem wszystkie diody na płycie głównej i nie mają zwarcia. Kondensatory nie są spuchnięte.
Prosiłbym o poradę i może nakierowanie gdzie szukać usterki.
Dziękuję i pozdrawiam

Po wylutowaniu mosfet-ów zasilacz nie miał już zwarcia na wejściu zasilania.
Wlutowałem nowe tranzystory i podłączyłem zasilacz. Wzmacniacz włączył się i wszstko wskazywało na to, że będzie ok.
Oddałem i prosiłem, by podłączyć do auta. Podłączyliśmy zasilanie i dopiero po podpięciu wejścia remote wzmacniacz się zwarł i spaliło bezpiecznik. Otworzyłem ponownie i tym razem okazało się, że spaliły się tranzystory po jednej stronie sekcji zasilacza-numer 1 na zdjęciu. Wzmacniacz wykazał pełne zwarcie między + a -.
Wymieniłem spalone tranzystory (IRFP1405) i znowu-brak zwarcia. Po podłączeniu do auta-po 2 sekundach "zaświeciły" tranzystory sekcji zasilacza i poszły ponownie z dymem...
Po ich ponownym wylutowaniu zwarcia nie ma.
Nie chcę znowu wymieniać 10 drogich mosfetów jeśli mają się spalić po podłączeniu do aku.
Na co jeszcze mam zwrócić uwagę? Gdzie szukać usterki? Żadne inne elementy nie wyglądają na uszkodzone, tylko mosfety.
Jaką funkcję spełniają cztery diody (U20D20D) oznaczone A i B?
Pomierzyłem wszystkie diody na płycie głównej i nie mają zwarcia. Kondensatory nie są spuchnięte.
Prosiłbym o poradę i może nakierowanie gdzie szukać usterki.
Dziękuję i pozdrawiam
