Pracując jako automatyk miałem do czynienia z wagami izotopowymi i gęstościomierzami izotopowymi. Działa to wszystko na zasadzie zliczania impulsów w liczniku scyntylacyjnym pod wpływem promieniowania jakiegoś izotopu. Przy pustym rurociągu (gęstościomierz) lub taśmociągu (waga) do detektora dociera największe natężenie promieniowania i licznik zlicza najwięcej impulsów. Oznacza to 0. W miarę wzrosu gęstości w rurociągu, lub ilości materiału na taśmie coraz mniejsze natężenie promieniowania dociera do licznika. Licznik zlicza coraz mniej impulsów. Wzrastają wskazania gęstości lub ilości transportowanego materiału. Gęstościomierze , z którymi miałem do czynienia mierzyły gęstość na stalowym rurociągu średnicy ok. 300mm w zakresie od 0 do 1600 g/l, a waga w zakresie 160t/h. Dodam że waga wskazywała chwilową ilość troansportowanego materiału i oczywiście zliczała całość przetransportowanego materiału. Kalibracja gęstościomierza była prosta. Pusty rurociąg to 0 g/l, wypełniony wodą 100g/l - pomiar liniowy więc wyższe gęstości też mierzył prawidłowo. Z wagą było trudniej. Punkt 0 nie stanowił problemu-pusta taśma, natomiast żeby mieć jakiś punkt kalibracyjny trzeba było przesypać przez wagę kilkanaście lub kilkadziesiąt ton, zważyć to i wpisać jako punkt kalibracyjny.
W razie jakichś niejasności lub innych pytań służę pomocą w miarę wiedzy i możliwości