Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Dotykanie lamp elektronowych - prawda czy mit?

22 Cze 2014 22:18 2538 25
  • Poziom 39  
    Skoro kolega robokop twierdzi że lampy elektronowe można dotykać to niech pozostanie przy takiej teorii, ja pamiętam że zawsze na opakowaniu lamp była informacja aby nie dotykać gołymi palcami.
  • Poziom 43  
    W czasach "lampowych" wymiana lamp w radioodbiorniku lub w telewizorze ZAWSZE była dokonywana przy użyciu gołych palców. To tylko dotykanie ROZGRZANYCH lamp jest niekorzystne, bo się można było sparzyć (szczególnie PY88, PL504 lub EL84).
    Z reguły na opakowaniu pisało co za typ lampy i jaki wytwórca, a innych napisów albo nie było, albo nikt ich nie czytał.

    niewolno2, a może odszukasz gdzieś takie opakowanie?
  • Poziom 42  
  • Moderator Samochody
    Bo to bzdura wierutna. Szczególnie w TV często lampy okryte były zesmażonym kożuchem kurzu - nie pękały, nie eksplodowały, nie zużywały się z tego powodu.
  • Specjalista - urządzenia lampowe
    bertolbaleron napisał:
    Witam, Dzisiaj kolega poinformował mnie, iż lamp elektronowych nie należy dotykać palcami (mam na myśli szklaną bańkę) gdyż rzekomo, ulega ona wtedy uszkodzeniu. To prawda?


    To jakiś zabobon.
  • Poziom 39  
    Podejrzewam że to jakiś nowy pomysł audiofili. Oni wyczują różnicę nawet między lampa dotykaną a nie dotykaną.
  • Moderator Samochody
    excray napisał:
    Podejrzewam że to jakiś nowy pomysł audiofili. Oni wyczują różnicę nawet między lampa dotykaną a nie dotykaną.

    Dotykana będzie miała starty puszek niewinności...
  • Poziom 30  
    Mam jeszcze w swoich szpargałach kilka lamp elektronowych w oryginalnych opakowaniach i nie ma na nich ani słowa o tym, że nie wolno dotykać bańki gołą dłonią. Więc jeżeli producent nie zabraniał tego robić, to nie widzę żadnego sensu w takim zakazie.

    Pozdrawiam wszystkich

    jjanek
  • Poziom 15  
    Czyli generalnie dotykać można - tak mówi zdecydowana większość. Bardzo dziękuję za pomoc i czynny udział w dyskusji. Tematu jednak nie zamykam w razie gdyby kolega niewolno2 znalazł takową informacje na opakowaniu ;)
  • Poziom 9  
    Wybaczcie trochę opóźnione, ale oglądając na YT o wymianie lamp gość powiedział, że nie należy ich dotykać gołymi palcami i zacząłem grzebać i się zastanawiać czemu, bo jakby się tak pomyśleć, to chyba nikt zwykłej żarówki świecącej 100W w rękawiczkach bawełnianych nie wymienia, a przecież one mocniej się grzeją niż lampy elektronowe, mało tego mam taką żarówkę 1000W która może robić za farelkę i też wkręcałem ją palcami... fakt że halogeny nagrzewają się bardziej ale kurde co ten tłuszcz robi żaroodpornemu szkłu? chyba że ewentualnie parujący tłuszcz schładza szkło punktowo na tyle, że potrafi pęknąć...raczej nie... czysto logicznie myśląc uważam więc ze to zabobon jakich wiele w naszej kulturze ;) Pozdrawiam :)
  • Poziom 21  
    Mi się nigdy nie przydażylo by lampa uprzednio dotykana palcami na znak protestu pękla.
    Nieważne czy byla zimna potem uruchamiana, czy też wyjmowana na gorąco.
    To zapewne, taki mit pokroju tego z akumulatorami samochodowymi - nie kupuj
    o większej pojemności bo będzie niedoladowywany. Totalna bzdura.

  • Poziom 35  
    Powiem tak fakt że nie wolno to mit, jednak spotykałem i widywałem kolesi z serwisów którzy lampy grzejne wyciągali paluchami i na zwrócenie im uwagi jeszcze mieli pretensje oczywiście nigdy nie mówiłem ze jestem z branży. Zawsze mam taką zasadę jak nie mam pewności nie dotykam za szkło i innym polecam. Kolejne pytanie czy dla nawet estetyki jak kurz zacznie osiadać nie miło przetrzeć IPO?. Mnie było by wstyd oglądać własne palce, zawsze tłuszcz z potem pozostawiamy.
    Brudnych żarówek też nie wkręcacie.
    Ps. Co do halogenów samochodowych mam świętą zasadę nie łapię za szkło.
  • Poziom 25  
    Jeżeli chodzi o zwykłe lampy elektronowe, można je brać w gołe ręce bez obawy. Natomiast żarówek halogenowych NIE, ponieważ ślady tłuszczu na kwarcowym szkle żarówki osłabiają współczynnik chłodzenia bańki kwarcowej (zdolność oddawania ciepła do otoczenia), co powoduje przegrzanie się żarnika i jego przepalenie.

    Dodano po 6 [minuty]:

    @PREDAT: w sprawie żarówek czytaj mój post wyżej. W sprawie akumulatorów nie masz racji: niedoładowywany systematycznie akumulator samochodowy ulega stopniowemu zasiarczanieniu i - w konsekwencji - degradacji jakości. Dużego akumulatora nie naładujesz małą prądnicą w nominalnym, eksploatacyjnym czasie, co prowadzi do skutków jw.
  • Poziom 21  
    Czy jednak nie chodzi tu o samą bańkę halogenu ?
    Jak żarnik może się przegrzać ? jeżeli by tak bylo musialby zauważalnie jaśniej świecić,
    co bylo by następstwem wzrostu temperatury, a tak nie jest.
    Jestem zdania, że jednak chodzi tu o możliwe naprężenia w bańce.
    Swoją drogą robilem takie eksperymenty. Dotykalem bańki żarówki i podlączalem, nawet
    do większego napięcia niż nominalne i muszę rozczarować szanowne grono :
    żadna nie chciala pęknąć :-)
    Prób bylo kilka, bo zostawialem ślady palców w różnych miejscach.

    Dodano po 5 [minuty]:

    Szanowny Panie Setel, z akumulatorem mialem na myśli, to że wlożnie pojemniejszego niż zalecany przez producenta samochodu ma spowodować jego niedoladowywanie.
    Że niby alternator nie wydoli, w tym sensie.

    Dodano po 12 [minuty]:

    Jest sobie np taki Ford Transit, który w wersji na Skandynawię posiadal dwa akumulatory a alternator ten sam. Nie slyszalem by coś się tam z tego powodu dzialo.
    Oczywiste że z większego akumulatora więcej "wydoimy", a by to uzupelnić czasu trzeba więcej
    ,tu wątpliwości nie ma.
    O! żeby nie bylo że nie w temacie, to w transicie też nie wolno macać halogenów :D
  • Poziom 19  
    Witam.
    Często pracuje z lampami, nawet z LFB (lampa fali bieżącej) i normalnie się je w paluchy bierze.
    Co prawda sporo jest ich w o budowach metalowych, ale są też całe szklane, Rosjanie nic nie napisali, że trzeba je w rękawiczkach wymieniać i nie zdarzyło mi się żeby któraś pękła po nagrzaniu.
  • Poziom 43  
    Spróbuję wyjaśnić tą "zagadkę" zakazu dotykania lamp palcami.
    Zakaz dotykania lamp (żarówek) palcami pojawił się razem z żarówkami halogenowymi. Powód jest prosty: bańka żarówki halogenowej nagrzewa się do temperatury ok. 400°C (literatura podaje 250 ... 950°C), a w takiej temperaturze chlorek sodu (sól) zawarta w pocie reaguje ze szkłem kwarcowym bańki, tworząc "plamy" o innych własnościach termicznych (rozszerzalność, wytrzymałość, przeźroczystość), co może spowodować pękanie baniek halogenów.
    Lampy radiowe wykonane są z zupełnie innego szkła, które nie reaguje z potem - zwłaszcza, że nagrzewa się do znacznie niższych temperatur, najczęściej nie przekraczających 100°C (dopuszczalne do 200°C).
    Zatem zakaz dotykania palcami NIE DOTYCZY lamp radiowych, ani też zwykłych żarówek!
    Dotyczy tylko baniek lamp wysoko-temperaturowych, wykonanych ze szkła kwarcowego - a właśnie takie bańki mają żarówki halogenowe.
  • Moderator Samochody
    Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek widział, lub słyszał, o przypadku samoistnego uszkodzenia lampy elektronowej z powodu pęknięcia bańki. Zawsze zużycie polegało albo na utracie emisji, bądź przepaleniu żarnika.
  • Poziom 25  
    @PREDAT:

    "Jak żarnik może się przegrzać ? jeżeli by tak bylo musialby zauważalnie jaśniej świecić,
    co bylo by następstwem wzrostu temperatury, a tak nie jest. "

    Jasność świecenia żarnika lampy halogenowej w wyniku przegrzania nie podnosi się zauważalnie. Wzrost temperatury wewnątrz bańki (o ile ta nie pęknie wcześniej) spowoduje natomiast wzrost temperatury żarnika, co może spowodować jego przepalenie.
  • Poziom 21  
    Z calym szacunkiem, nie udalo się Panu mnie przekonać. Moim zdaniem jeżeli nie ma zauważalnej zmiany jasności, to i zmiana temperatury jest praktycznie pomijalna.
    Wartość temperatury i sily swiatla jest ścisle ze sobą powiązana.
    To tak na mój "chlopski rozum'. Mam świadomość jednak że mogę sie mylić.
    Póki co w oparciu o Pańskie dotychczasowe argumenty zostaję przy swoim.
  • Poziom 43  
    Setel napisał:
    Jasność świecenia żarnika lampy halogenowej w wyniku przegrzania nie podnosi się zauważalnie

    To nie jest prawda! Istnieje prawo fizyczne, wiążące temperaturę i emisyjność: https://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Stefana-Boltzmanna .
    Wolfram nie jest co prawda "ciałem doskonale czarnym", ale zmiana temperatury żarnika o 1% daje zmianę strumienia świetlnego o 4%.
  • Poziom 25  
    @PREDAT
    @Rzuuf

    Panowie, czy żarówka halogenowa włożona do pieca o temp. 400 st. C zacznie świecić?
    Na pewno nie, ponieważ temp. włókna żarówki jest kilka razy wyższa. W warunkach nominalnych i bez śladów paluchów na bańce ustalają się warunki pracy takie, że temp. włókna waha się w granicach dopuszczalnych: ciepło jest odprowadzane z bańki prawidłowo. Gdy szkło kwarcowe zostanie oblepione śladami po paluchach, po jakimś czasie zostanie zakłócona wymiana ciepła z wnętrza bańki do otoczenia. Bańka może pęknąć od naprężeń w kruchym szkle kwarcowym (związanych z nierównomiernym nagrzewaniem się bańki), albo włókno przepali się od wzrostu temperatury ponad dopuszczalną wartość. Jasność włókna wzrośnie, ale nikt tego zwykłym okiem nie jest w stanie zauważyć. Dopiero jak włókno zaczyna się przepalać, następuje na ułamek sekundy wzrost jasności włókna, zauważalny dla ludzkiego oka.