Hej,
Mam nietypowy problem z moją Micrą K11 SLX 1.3 KAT, rocznik 1998, po FL, pochodzenia niemieckiego. Samochód jeździ codziennie na krótkich trasach (2x10 km), natomiast raz lub dwa w roku zostaje przegoniona. Wiadomo, codziennie do pracy, a raz ja jakiś czas na wczasy.
W każdy razie moja Micra zaczęła jednak mieć dziwną przypadłość, mianowicie zaczęła dymić na biało i lekko szarpać, co jest powiązane z zauważalną utratą mocy. Trwa to jakieś 5-10 sekund i występuje tylko i wyłącznie po zwolnieniu lub przerwie w jeździe w długiej trasie.
Przykład:
1. Auto jeździ bez kłopotów przez rok, codziennie 2x10 km.
2. Wyjeżdżam w trasę, robię 100 km. Dojeżdżam np. do bramek na autostradzie. W korku podczas ruszania pojawia się biało-siwy dym i lekki zapach oleju. Kontrolki w normie, temperatura też.
3. Robię kolejne 100-200 km, dojeżdżam do celu. Po 5 minutach odpalam, bo chcę zmienić miejsce parkingowe. Auto przez chwilę pracuje ok, a następnie zaczyna kopcić identycznie jak pod bramkami. Po chwili przestaje.
Teraz co ciekawe - auto wraca tą samą drogą, natomiast około kilometr przed postojami w trasie staram się zwalniać i nie przekraczać 2500 obrotów. Nie kopci. Jeździ ok przez cały rok, ani razu nie kopcąc jesienią, zimą, wiosną ani latem - niezależnie od warunków atmosferycznych (najczęściej parkuję "pod chmurką"). Następnego roku wyjeżdżam w trasę i dzieje się dokładnie to samo - w tym roku nawet dokładnie w tym samym miejscu.
Pomożecie w rozwiązaniu tej zagadki? Płyny wymieniane są na bieżąco, co najmniej raz w roku (w tym olej). Usterek w aucie także brak, bo również na bieżąco wszystko staram się naprawiać. W cieczy chłodzącej brak zapachu i śladu spalin. Ubywać też go nie ubywa. Korek od wlewu oleju nie ma żadnego nalotu, natomiast samochód pali śladowe ilości oleju (zaczynam monitorować zjawisko, ale nie jest to więcej niż 0,5 l / rok - przynajmniej tak to w tym momencie wygląda).
Mam nietypowy problem z moją Micrą K11 SLX 1.3 KAT, rocznik 1998, po FL, pochodzenia niemieckiego. Samochód jeździ codziennie na krótkich trasach (2x10 km), natomiast raz lub dwa w roku zostaje przegoniona. Wiadomo, codziennie do pracy, a raz ja jakiś czas na wczasy.
W każdy razie moja Micra zaczęła jednak mieć dziwną przypadłość, mianowicie zaczęła dymić na biało i lekko szarpać, co jest powiązane z zauważalną utratą mocy. Trwa to jakieś 5-10 sekund i występuje tylko i wyłącznie po zwolnieniu lub przerwie w jeździe w długiej trasie.
Przykład:
1. Auto jeździ bez kłopotów przez rok, codziennie 2x10 km.
2. Wyjeżdżam w trasę, robię 100 km. Dojeżdżam np. do bramek na autostradzie. W korku podczas ruszania pojawia się biało-siwy dym i lekki zapach oleju. Kontrolki w normie, temperatura też.
3. Robię kolejne 100-200 km, dojeżdżam do celu. Po 5 minutach odpalam, bo chcę zmienić miejsce parkingowe. Auto przez chwilę pracuje ok, a następnie zaczyna kopcić identycznie jak pod bramkami. Po chwili przestaje.
Teraz co ciekawe - auto wraca tą samą drogą, natomiast około kilometr przed postojami w trasie staram się zwalniać i nie przekraczać 2500 obrotów. Nie kopci. Jeździ ok przez cały rok, ani razu nie kopcąc jesienią, zimą, wiosną ani latem - niezależnie od warunków atmosferycznych (najczęściej parkuję "pod chmurką"). Następnego roku wyjeżdżam w trasę i dzieje się dokładnie to samo - w tym roku nawet dokładnie w tym samym miejscu.
Pomożecie w rozwiązaniu tej zagadki? Płyny wymieniane są na bieżąco, co najmniej raz w roku (w tym olej). Usterek w aucie także brak, bo również na bieżąco wszystko staram się naprawiać. W cieczy chłodzącej brak zapachu i śladu spalin. Ubywać też go nie ubywa. Korek od wlewu oleju nie ma żadnego nalotu, natomiast samochód pali śladowe ilości oleju (zaczynam monitorować zjawisko, ale nie jest to więcej niż 0,5 l / rok - przynajmniej tak to w tym momencie wygląda).