Witam
Zdecydowałam się (tak tak baba na tym forum) zaczerpnąć porady bo jak słucham znajomych - samozwańczych mechaników to zwątpiłam....
Ponad rok temu kupiła Astrę II 1.6 16V z 2000 r. Ciężko pracowałam na ten samochód, ale miałam pecha-samochód był uszkodzony. Dolano "zagęszczacza" do oleju i po "wypiciu" zaczął kopcić. O dziwo na biało (przy oleju powinien chyba na niebiesko). Ma przejechane ponad 216 tys.
Po mieście jakoś sobie radzi ale jak próbuje wyjechać w trasę to zaczyna się jazda. Zaczyna kopcić - na niebiesko i to baaaardzo. Pracuje coraz głośniej. Pije olej jak kot mleko. Momentalnie się nagrzewa (nawet po mieście-najchętniej jak pojeżdżę krótką chwilę i zgaszę silnik i na nowo odpalę). Aby go uspokoić włączam nagrzewanie - temperatura trochę spada. Przy klimie moment mam problem. Problemem jest jednak to dymienie.... Kiedyś stałąm dłuższą chwilę w korku i facet za mną pojechał żeby spytać na co ja "trucicielka" jeżdżę....
Auto stoi na warsztacie. Mechanik stwierdził że pierścienie zaworowe do wymiany i uszczelka pod głowicą i w ogóle głowica do naprawy. Nie wiem czy to wystarczy i czy tędy droga. Pod korkiem od oleju nie ma żadnego nalotu czy osadu.
Jakieś sugestie?
Zdecydowałam się (tak tak baba na tym forum) zaczerpnąć porady bo jak słucham znajomych - samozwańczych mechaników to zwątpiłam....
Ponad rok temu kupiła Astrę II 1.6 16V z 2000 r. Ciężko pracowałam na ten samochód, ale miałam pecha-samochód był uszkodzony. Dolano "zagęszczacza" do oleju i po "wypiciu" zaczął kopcić. O dziwo na biało (przy oleju powinien chyba na niebiesko). Ma przejechane ponad 216 tys.
Po mieście jakoś sobie radzi ale jak próbuje wyjechać w trasę to zaczyna się jazda. Zaczyna kopcić - na niebiesko i to baaaardzo. Pracuje coraz głośniej. Pije olej jak kot mleko. Momentalnie się nagrzewa (nawet po mieście-najchętniej jak pojeżdżę krótką chwilę i zgaszę silnik i na nowo odpalę). Aby go uspokoić włączam nagrzewanie - temperatura trochę spada. Przy klimie moment mam problem. Problemem jest jednak to dymienie.... Kiedyś stałąm dłuższą chwilę w korku i facet za mną pojechał żeby spytać na co ja "trucicielka" jeżdżę....
Auto stoi na warsztacie. Mechanik stwierdził że pierścienie zaworowe do wymiany i uszczelka pod głowicą i w ogóle głowica do naprawy. Nie wiem czy to wystarczy i czy tędy droga. Pod korkiem od oleju nie ma żadnego nalotu czy osadu.
Jakieś sugestie?