Witam.
Mam następujący problem z samochodem i nie bardzo wiem co z tym fantem zrobić.:
Ogólnie w aucie zepsuł się komputer/sterownik oraz aparat zapłonowy.
Komputer, poprzez swoją awarie i zanim się z kolei wykryło usterkę, zalał cały silnik i olej benzyną.
Po prostu cały czas podawał benzynę, która wszystko zalewała. Olej w silniku wymieszał się całkowicie z benzyną, ogólnie było tego trochę. Podczas zlewania wyszło ok. 10 litrów.
Na pewno mieszanka benzyna/olej dostała się do układu podciśnieniowego. Przepustnica, nie które wężyki podciśnieniowe, rura co idzie z przepustnicy do przepływomierza, została zalana tym olejem z benzyną.
Wszystkie te elementy zostały oczyszczone i obmyte benzyną i rozpuszczalnikiem. Oczywiście tyle ile się dało, czyli przepustnica otworzona poprzez odkręcenie dwóch śrubek, oczyszczona cała rura i wężyki aż do przepływomierza, też wytarte wszystko do granic, gdzie się szmatką dało sięgnąć. Silnik ma wymieniony filtr oleju jak i sam olej.
Wlany został także środek na przeczyszczenie wtrysków STP.
Ogólnie auto odpala, jeździ i działa dobrze po za tym, że co jakiś czas (nie raz często) podczas jazdy, po przejechaniu kilku/ kilkunastu kilometrów silnik zaczyna się dusić, następuję całkowity zanik mocy i przyspieszenia, nie reaguje na żadne ruchy gazem i po chwili silnik dostaje kopa (duże szarpnięcie) i przyspiesza i niby wszystko wraca do normy i po chwili znów to samo.
Do tego, podczas takiego przypadku, obroty na zegarze stoją w miejscu ok. 2,500, silnikiem strasznie trzęsie, nie raz się zdarzy ale w skrajanym wypadku, że silnik po prostu zgaśnie podczas takiego ataku. Ogólnie autko też jest jakby bardziej zamulone, a te ataki zdarzają się głównie przy 3 i 4 biegu.
Na 4 biegu nie idzie przekroczyć 3.000 obrotów. Jest to bardzo męczące podczas jazdy i wrażenie jest takie jakby silnik miał zaraz wyskoczyć.
Ogólnie można odrzucić na początek kable WN i kopułkę. Te dwie rzeczy zostały podmienione i jest to samo, zostały także wymienione gumowe wężyki podciśnienia jak i niebieski czujnik temperatury. Zapłon ustawiał mechanik, więc raczej dobrze.
Przed awarią takie rzeczy nie miały miejsc.
Dodam jeszcze, że jak się uchyli okno podczas takich przypadłości to słychać z gdzieś w okolicach filtra oleju, kolektora wydechowego taki dziwny dźwięk, jakby charczenie, chrypa, momentami przerywa,trochę podobny do dźwięku silnika ciągnika "ciapka".
Co do świec zapłonowych, to są raczej chyba dobre, ponieważ przed awarią nic z tych rzeczy się nie działo. To tak nagle by się chyba nie zepsuły. Ogólnie był tez taki moment, że auto się nie dusiło przez kilka dni, a od czasu tej usterki auto przejechało z 300km.
Czy mają drodzy forumowicze jakieś pomysły? rady? Co można jeszcze sprawdzić i gdzie może tkwić problem?
Pozdrawiam.
Mam następujący problem z samochodem i nie bardzo wiem co z tym fantem zrobić.:
Ogólnie w aucie zepsuł się komputer/sterownik oraz aparat zapłonowy.
Komputer, poprzez swoją awarie i zanim się z kolei wykryło usterkę, zalał cały silnik i olej benzyną.
Po prostu cały czas podawał benzynę, która wszystko zalewała. Olej w silniku wymieszał się całkowicie z benzyną, ogólnie było tego trochę. Podczas zlewania wyszło ok. 10 litrów.
Na pewno mieszanka benzyna/olej dostała się do układu podciśnieniowego. Przepustnica, nie które wężyki podciśnieniowe, rura co idzie z przepustnicy do przepływomierza, została zalana tym olejem z benzyną.
Wszystkie te elementy zostały oczyszczone i obmyte benzyną i rozpuszczalnikiem. Oczywiście tyle ile się dało, czyli przepustnica otworzona poprzez odkręcenie dwóch śrubek, oczyszczona cała rura i wężyki aż do przepływomierza, też wytarte wszystko do granic, gdzie się szmatką dało sięgnąć. Silnik ma wymieniony filtr oleju jak i sam olej.
Wlany został także środek na przeczyszczenie wtrysków STP.
Ogólnie auto odpala, jeździ i działa dobrze po za tym, że co jakiś czas (nie raz często) podczas jazdy, po przejechaniu kilku/ kilkunastu kilometrów silnik zaczyna się dusić, następuję całkowity zanik mocy i przyspieszenia, nie reaguje na żadne ruchy gazem i po chwili silnik dostaje kopa (duże szarpnięcie) i przyspiesza i niby wszystko wraca do normy i po chwili znów to samo.
Do tego, podczas takiego przypadku, obroty na zegarze stoją w miejscu ok. 2,500, silnikiem strasznie trzęsie, nie raz się zdarzy ale w skrajanym wypadku, że silnik po prostu zgaśnie podczas takiego ataku. Ogólnie autko też jest jakby bardziej zamulone, a te ataki zdarzają się głównie przy 3 i 4 biegu.
Na 4 biegu nie idzie przekroczyć 3.000 obrotów. Jest to bardzo męczące podczas jazdy i wrażenie jest takie jakby silnik miał zaraz wyskoczyć.
Ogólnie można odrzucić na początek kable WN i kopułkę. Te dwie rzeczy zostały podmienione i jest to samo, zostały także wymienione gumowe wężyki podciśnienia jak i niebieski czujnik temperatury. Zapłon ustawiał mechanik, więc raczej dobrze.
Przed awarią takie rzeczy nie miały miejsc.
Dodam jeszcze, że jak się uchyli okno podczas takich przypadłości to słychać z gdzieś w okolicach filtra oleju, kolektora wydechowego taki dziwny dźwięk, jakby charczenie, chrypa, momentami przerywa,trochę podobny do dźwięku silnika ciągnika "ciapka".
Co do świec zapłonowych, to są raczej chyba dobre, ponieważ przed awarią nic z tych rzeczy się nie działo. To tak nagle by się chyba nie zepsuły. Ogólnie był tez taki moment, że auto się nie dusiło przez kilka dni, a od czasu tej usterki auto przejechało z 300km.
Czy mają drodzy forumowicze jakieś pomysły? rady? Co można jeszcze sprawdzić i gdzie może tkwić problem?
Pozdrawiam.
