Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Prosty układ do odsiarczenia akumulatora - prośba o sprawdzenie

Yautja 16 May 2017 17:07 15426 44
  • #31
    unitra
    Level 15  
    Najprostszy to z obrazku powyżej. Nie jest idealny, bo się rozstraja, wymaga uwagi i kontroli, ale prościej się nie da. Transformator ok 20V 5A.
    Tylko czy to jeszcze dzisiaj się opłaca w dobie tanich ładowarek impulsowych? W dodatku współczesne akumulatory powyżej 14,4V szybko gubią masę czynną.
  • #33
    User removed account
    User removed account  
  • #34
    Folxs
    Level 13  
    Jest przez kolejne 10ms rozładowywany jak tam jest obciążenie - a niektórzy nie uwzględniają tego i w tym właśnie przypadku pytam dlaczego tak robią i chyba wynika to z niedbalstwa.
    Bo doskonale rozumiem czemu się stosuje jedna diodę jak jest żarówka jako obciążenie.
  • #35
    vodiczka
    Level 43  
    Folxs wrote:
    tym właśnie przypadku pytam dlaczego tak robią i chyba wynika to z niedbalstwa.
    To są zwolennicy szkoły, mówiącej że nie jest konieczne rozładowywanie prądem 5-10 razy mniejszym od ładującego ale korzystne jest pozostawienie dłuższej przerwy pomiędzy kolejnymi impulsami :)
    Przy ładowaniu jednopołówkowym, masz dużo większy prąd chwilowy przy takim samym prądzie średnim jak z mostkiem.
    BC109B wrote:
    Robi się tak, gdyż przez ok. 10 ms akumulator jest ładowany, przez kolejne 10 ms jest rozładowywany
    Nie, nawet w dużym uproszczeniu. Akumulator jest ładowany tylko przez tę część okresu gdy napięcie z prostownika jest wyższe niż napięcie akumulatora. Przy równych napięciach, prąd ładowania = 0
    Uproszczenie 10/10 ms można przyjąć dla transformatora o napięciu jałowym powyżej 50V.
    Przy 12V transformatorze ładowanie trwa w przybliżeniu trzykrotnie krócej niż rozładowanie lub przerwa w ładowaniu.
  • #36
    unitra
    Level 15  
    BC109B wrote:
    Folxs wrote:
    Chciałbym zapytać czemu takie odsiarczanie robi się tylko na jednej diodzie zamiast mostka?

    Robi się tak, gdyż przez ok. 10 ms akumulator jest ładowany, przez kolejne 10 ms jest rozładowywany. Przy prostowniku pełnookresowym czasy te skracają się o połowę. To tak w dużym uproszczeniu.

    Rozładowanie nie ma miejsca. Akumulator jest ładowany plusacyjnie 25 razy na sekundę. Chyba, że równolegle do akumulatora wepniesz żarówkę.
    Zabawy z żarówką jako obciążeniem nie polecam nic to nie daje. Żeby odsiarczyć akumulator trzeba utrzymywać przepływ prądu powyżej napięcia znamionowego nawet do 16,5V. Impulsy, a nie prąd stały stosuje się po to żeby zminiejszyć gazowanie.
  • #37
    vodiczka
    Level 43  
    unitra wrote:
    Zabawy z żarówką jako obciążeniem nie polecam nic to nie daje
    Jak pisałem są różne szkoły :)
    Gdy w PRL był problem ze zdobyciem nowego akumulatora, próbowano jak najdłużej utrzymać przy życiu stary. Pamiętam dość rozbudowany schemat w czasopiśmie "Radioamator i Krótkofalowiec" gdzie stosowano ładowanie i rozładowanie przy czym cykl trwał nie 20ms a znacznie dłużej, chyba 1-2 sekundy. Autor opracowania twierdził, że cykliczne ładowanie i rozładowanie ma sens dopiero powyżej kilkuset milisekund.
    Nie zbudowałem tego układu, więc nie mogę potwierdzić ani zaprzeczyć ale publikacja w RiK nie była tak łatwa jak wrzucenie filmiku na YouTube czy założenie tematu na Elektrodzie :)
  • #38
    Folxs
    Level 13  
    Jest przez kolejne 10ms rozładowywany jak tam jest obciążenie - a niektórzy nie uwzględniają tego i w tym właśnie przypadku pytam dlaczego tak robią i chyba wynika to z niedbalstwa.
    Bo doskonale rozumiem czemu się stosuje jedna diodę jak jest żarówka jako obciążenie.
  • #39
    Wlodek22
    Level 30  
    Dwie rady
    1 kupujcie akumulatory klasyczne Sb/SB. One bardziej się zasiarczają przy częściowym rozładowaniu niż Ca/Ca, ale znacznie mniej przy głębokim rozładowaniu. Dużo łatwiej też jest je odsiarczyć, wystarczy zwykły prostownik, ew źródło napięcia ok 30V w skrajnych przypadkach.
    2 By odsiarczyć wapniowy, potrzeba znacznie więcej napięcia i natężenia niż typowy prostownik jest w stanie zaoferować. Tu polecam ruski wynalazek z wątku "desulfator". Nie jest może 100% bezpieczny, ale podnosi nawet takie trupy w których zamiast elektrolitu została już sama woda.
  • #40
    vodiczka
    Level 43  
    Folxs wrote:
    Jest przez kolejne 10ms rozładowywany jak tam jest obciążenie....
    A to już napisałeś w poście #34 a ja odpowiedziałem w #35 :)
  • #41
    volga1
    Level 10  
    Tekst Stefana Sękowskiego opublikowany w prasie motoryzacyjnej w latach 80, czyli wtedy, kiedy zdobycie nowego akumulatora graniczyło z cudem:
    Z akumulatorem ołowianym, gdyż o nim tu będzie mowa, jest trochę tak, jak z naszym zdrowiem. Interesujemy się nim najczęściej dopiero wtedy, gdy się zepsuje. Kawa, alkohol, papierosy i niehigieniczny tryb życia szkodzą naszemu zdrowiu. Podobnie i akumulator potrzebuje regularnego trybu życia i zdrowego “odżywiania”.
    Zacznijmy od jego “diety”. Akumulator ołowiany bardzo lubi chemicznie czysty kwas siarkowy o gęstości 1,26. Taki elektrolit jest dla niego najzdrowszy.
    Elektrolit musi być przygotowany z chemicznie czystego kwasu siarkowego H2SO4 lub tzw. akumulatorowego i z wody, koniecznie destylowanej, a jeszcze lepiej dejonizowanej. Niedopuszczalne jest stosowanie technicznego H2SO4, jak też używanie wody wodociągowej lub studziennej. Elektrolit powinien całkowicie zakrywać płyty i jego poziom nie powinien być niższy niż 5 mm.
    W trakcie ładowania, oraz pod wpływem podwyższonej temperatury (praca silnika, letnie upały), z elektrolitu napełniającego akumulator stopniowo odparowuje woda. Tym samym poziom jego obniża się, natomiast stężenie kwasu siarkowego niebezpiecznie wzrasta. Dlatego w takich przypadkach należy dolewać tylko wody destylowanej.
    Dalej, akumulator bardzo lubi regularny i spokojny tryb życia, a więc systematyczne ładowanie, przynajmniej raz na miesiąc. Pamiętajmy aby nie ładować i nie rozładowywać akumulatora prądem większym od1/10 jego pojemności i nie pozostawiać go bez ładowania dłużej niż 4 tygodnie.

    Ostatnia deska ratunku

    W okolicznościach, gdy nie ma mowy o nabyciu nowego akumulatora bardzo aktualne stają się wszelkie próby przynajmniej częściowego przywrócenia do życia starych akumulatorów.
    Z dużym uproszczeniem można przyjąć, że istnieją dwie główne przyczyny uszkodzeń akumulatorów ołowianych, uniemożliwiające dalszą ich eksploatację. Są to:
    - zasiarczenie płyt,
    - wypadnięcie masy czynnej z płyt.

    Oczywiście pomijamy tu takie przyczyny jak uszkodzenia mechaniczne skrzynki czy też wylanie się elektrolitu.
    Zasiarczenie płyt, powodujące utratę pojemności akumulatora, wywołane jest przede wszystkim niewłaściwą jego eksploatacją. Przyczynami zasiarczenia płyt mogą być: niska, nieodpowiednia gęstość elektrolitu, nadmierne rozładowanie zbyt dużym prądem, gwałtowne rozładowanie (zwarcie), długotrwałe pozostawienie akumulatora w stanie nienaładowanym (2-3 miesiące), jak również wewnętrzne zwarcie. W takich przypadkach płyty pokrywają się twardą warstewką nierozpuszczalnego siarczanu ołowiawego, PbSO4.
    Oznaki zasiarczenia płyt akumulatora są następujące: niski ciężar właściwy elektrolitu nawet po długotrwałym ładowaniu, nadmiernie wysokie napięcie ładowania, silne grzanie się elektrolitu w trakcie ładowania i wreszcie wyraźny spadek pojemności. Oznacza to, że akumulator świeżo naładowany już po krótkim okresie wykazuje oznaki całkowitego rozładowania.
    Ładowanie regeneracyjne, zwane ładowaniem odsiarczającym, jest bardzo pracochłonne i składa się z wielu kolejno po sobie następujących czynności. Mają one na celu po pierwsze umożliwienie nam zorientowania się co do charakteru zasiarczenia płyt (czy mamy do czynienia z osadem grubo czy też drobnoziarnistym) a następnie mają umożliwić łagodne rozpuszczenie osadu PbSO4. Rozpuszczenie osadu PbSO4 przebiega bardzo opornie i tylko w wąskich przedziałach gęstości elektrolitu, jak też przedziałach natężenia prądu. Dlatego też podczas czynności związanych z odsiarczającym ładowaniem akumulatora konieczne są dokładne kontrole:
    - gęstości elektrolitu w celach,
    - napięcia na zaciskach akumulatora,
    - prądu ładowania i rozładowania.

    Pominięcie bądź zlekceważenie którejś z kolejnych czynności zniweczy cały wysiłek i wyda ostateczny wyrok śmierci na akumulator, który bardzo często był jeszcze do uratowania.
    Na ładowanie odsiarczające składają się następujące czynności

    1. ładowanie kontrolne (informacja o rodzaju zasiarczenia płyt),
    2. pomiar gęstości elektrolitu,
    3. wylanie elektrolitu i napełnienie akumulatora wodą destylowaną,
    4.wstępne ładowanie 1 godz. prądem Q 10,
    5. wylanie elektrolitu i napełnienie akumulatora wodą destylowaną,
    6. właściwe pierwsze ładowanie odsiarczające (26-48 h) prąd Q 5,
    7. pomiar gęstości elektrolitu,
    8. próba akumulatora - pomiar napięcia pod obciążeniem,
    9. wylanie elektrolitu i napełnienie akumulatora wodą destylowaną,
    10. drugie ładowanie odsiarczające (8-12 h) prąd Q 5,
    11. pomiar gęstości elektrolitu,
    12. wylanie elektrolitu i napełnienie akumulatora elektrolitem 1,26,
    13. ładowanie (30 minut) prąd Q 10,
    14. wylanie elektrolitu i napełnienie akumulatora elektrolitem 1,26,
    15. ładowanie (3-4 h) prądem Q 10,
    16. pomiar gęstości elektrolitu.

    A teraz praktyczne wskazówki, jak należy przeprowadzić poszczególne czynności.
    Jeżeli rozpoczynamy ładowanie odsiarczające, to przede wszystkim musimy zorientować się w charakterze zasiarczenia płyt, to znaczy czy jest to zasiarczenie płyt ziarnem grubym, czy drobnym. Wbrew pozorom, jest to sprawa niezwykle istotna, bowiem zasiarczenie drobne da się usunąć poprzez odpowiednie ładowanie regeneracyjne, natomiast ziarno grube jest na ogół nieusuwalne, a więc taki akumulator jest już nie do uratowania. Zaczynamy więc od identyfikacji osadu na płytach.
    Jeżeli dysponujemy prostownikiem wyposażonym w amperomierz, to podłączamy akumulator w takim stanie w jakim się w danej chwili znajduje i jedynie uzupełniamy poziom elektrolitu wodą destylowaną. Prostownik włączamy bezpośrednio do akumulatora. Chwilowo nie stosujemy żadnego opornika pośredniczącego.
    Następnie włączamy zasilanie i bacznie obserwujemy amperomierz. Będzie on wskazywał niewielki prąd, jaki pobiera akumulator, ponieważ warstwa PbSO4 jest dosyć dobrym izolatorem, w związku z czym tylko niezasiarczona część płyt bierze udział w reakcji ładowania (akumulator 45 Ah bierze od 1,5 do 4 A).
    O tym, że mamy do czynienia z osadem drobnym możemy się przekonać po wskazaniu amperomierza - i to już po dwu pierwszych godzinach ładowania, ponieważ prąd zacznie powoli rosnąć. Taki objaw świadczy, iż płyty akumulatora są zasiarczone drobnoziarnistym osadem, a tym samym celowe jest prowadzenie uciążliwego ale skutecznego ładowania odsiarczającego czyli regeneracyjnego. Jeżeli jednak podczas ładowania kontrolnego prąd przekroczy wartość Q 10 pojemności, to znaczy w przypadku akumulatora 45 Ah - będzie to 4,5 A, a w przypadku akumulatora 34 Ah - 3,4 A, wówczas pomiędzy akumulator a prostownik włączamy opornik - może nim być odpowiednio dobrana żarówka samochodowa łączona w obwód szeregowo.
    Opornik włączamy po to, aby ograniczyć prąd, czyli żeby prąd przepływający przez akumulator nie powodował gwałtownej elektrolizy wody i związanego z tym wypadania masy czynnej z płyt. Żarówkę dobieramy w ten sposób, że dzielimy jej moc przez napięcie, czyli jeżeli chcemy aby prąd ładowania nie przekroczył 4 A przy napięciu 12 V, to wówczas stosujemy żarówkę 12 V o mocy 40 W. W tym przypadku możemy więc użyć żarówki reflektorowej P 45 (kołnierzowa) o mocy 45/40 W podłączając tylko jedno włókno, a wówczas pobierany prąd będzie wynosił około 3,4 A. Co godzinę dokonujemy pomiaru gęstości elektrolitu i jeżeli po wykonaniu kolejnych trzech pomiarów gęstość elektrolitu nie wzrośnie (uprzedzamy, że wzrost gęstości będzie minimalny) wówczas dopiero wylewamy z akumulatora elektrolit i dolewamy doń wody destylowanej. Ponieważ nie całą ilość elektrolitu da się usunąć z akumulatora przez wylanie, dlatego po zalaniu wodą destylowaną akumulator podłączamy do prostownika (cały czas z włączoną w szereg żarówką ograniczającą prąd do 3,4 A), co spowoduje mieszanie się resztek elektrolitu z wodą. Po upływie godziny ładowania elektrolit już mocno rozcieńczony powtórnie usuwamy, a akumulator napełniamy ponownie wodą destylowaną i dopiero teraz rozpoczynamy właściwe ładowanie odsiarczające. Do ładowania takiego stosujemy prąd Q 5, to znaczy przy akumulatorze 45 Ah prąd ten wyniesie 2,25 A, a przy 34 Ah - prąd ładowania wyniesie 1,7 A. Ładowanie odsiarczające prowadzimy tak długo, aż kolejne dwa pomiary gęstości elektrolitu nie wykażą jego wzrostu. Ładowanie takie trwa 26…48 godzin i powoduje bardzo wolne rozpuszczanie się osadu PbSO4 z płyt, ale nie dopuszcza do ich mechanicznego uszkodzenia przez nadmierne energiczne wydzielanie gazów.
    Po tych dwóch kolejnych przeprowadzonych co dwie godziny kontrolach elektrolitu, kiedy stwierdzimy, że jego gęstość już nie rośnie (przy czym pamiętać należy, że pierwszy pomiar wykonujemy dopiero po 24 godzinach) robimy próbę akumulatora. Polega ona na kontroli pojemności i badaniu spadku napięcia pod obciążeniem.
    Ponieważ gęstość elektrolitu akumulatora, który ma nie uszkodzone mechanicznie płyty i nie jest w stanie zwarcia płyt, wyniesie od 1,17 do 1,23 g/cm3, lub nawet więcej, akumulator taki możemy traktować jak gdyby był napełniony elektrolitem i znajdował się w stanie częściowego wyładowania. Wówczas do zacisków akumulatora podłączamy (po odłączeniu od prostownika) woltomierz lub żarówkę 12 V 20 W, której intensywność świecenia określi nam stan naładowania akumulatora. Napięcie pokazywane przez woltomierz powinno wynosić od 12 do 13.5 V. Następnie obciążamy akumulator odbiornikiem (np. żarówki łączone równolegle) o poborze prądu około 3 A i na zaciskach obserwujemy intensywność spadku napięcia przez 1 minutę. O ile po jednej minucie nie zauważymy żadnych wyraźnych zmian w intensywności świecenia żarówek lub spadku napięcia woltomierza, odłączamy układ obciążający, wylewamy zawartość akumulatora i napełniamy go ponownie wodą destylowaną. Następnie włączamy prostownik i powtarzamy cykl ładowania odsiarczającego, też prądem Q 5 przez 8-12 godzin.
    Przy drugim cyklu ładowania odsiarczającego maksymalna gęstość elektrolitu wyniesie 1,15 g/cm3, lub nawet jej nie osiągnie, co będzie świadczyć o całkowitym już usunięciu zasiarczenia z płyty.
    UWAGA! Nie należy przedłużać drugiego regeneracyjnego cyklu ładowania akumulatora, jeżeli przekonamy się, że gęstość elektrolitu nie wzrasta, ponieważ wówczas objaw gazowania nie jest niczym innym jak rozkładaniem wody na tlen i wodór. Ponadto możemy łatwo doprowadzić do rozluźnienia masy czynnej płyt z kratownicą lub co gorsze - wydzielające się obficie gazy wyrzucą część masy czynnej do elektrolitu. Spowoduje to nieodwracalne uszkodzenia płyt, a tym samym i całego akumulatora. W przypadku wyrzucenia masy czynnej elektrolit będzie zabarwiony na brązowo, jeżeli zostaną uszkodzone płyty dodatnie, lub na szaro, jeżeli uszkodzone zostaną płyty ujemne. W przypadku stwierdzenia takiego objawu, trzeba niestety pomyśleć o kupnie nowego akumulatora.
    Po zakończeniu drugiego cyklu ładowania regeneracyjnego, z akumulatora wylewamy elektrolit, a następnie napełniamy go elektrolitem o gęstości 1,26 g/cm3, i ładujemy przez 10 minut prądem Q 10 tj. przy pojemności 45 = 4,5 A, a przy pojemności 34 Ah=3,4 A. Po 30 minutach ładowania elektrolit wylewamy i akumulator napełniamy świeżym elektrolitem o gęstości 1,26 g/cm3. Teraz akumulator ładujemy przez 4-6 godzin prądem Q 10 i kontrolujemy gęstość elektrolitu. Akumulator uznajemy za zregenerowany i odsiarczony, a więc w pełni sprawny, gdy gęstość elektrolitu osiągnie co najmniej 1,23.
    Na zakończenie należy jeszcze parę słów poświęcić pracy nowego akumulatora. Radość i duma z jego posiadania nie może nam przesłaniać faktu, że właśnie od premiery czyli sposobu uruchomienia nowego akumulatora, w dużej mierze zależy jego przyszłe zdrowie i żywotność.
    Ogółem biorąc, możemy się zetknąć z dwoma rodzajami nowych akumulatorów ołowiowych. Są to:

    - akumulatory zwykłe,
    - akumulatory suchoładowane.

    Akumulatory zwykłe wymagają napełnienie ich elektrolitem, a następnie przeprowadzenia tzw. ładowania formującego, natomiast akumulatory suchoładowane napełnia się elektrolitem i natychmiast nadają się do eksploatacji.
    Akumulatory zwykłe napełniamy elektrolitem o gęstości 1,28 otrzymanym przez rozcieńczenie chemicznie czystego kwasu siarkowego wodą destylowaną. Po napełnieniu nowy akumulator pozostawiamy w spokoju przez 2-3 godziny. W tym czasie porowata masa płyt nasiąka elektrolitem. Towarzyszy temu dosyć silne rozgrzewanie się całego akumulatora oraz słychać wyraźny syk i bulgotanie. Po 2-3 godzinach uzupełniamy poziom elektrolitu i zabieramy się do ładowania formującego. Składa się na nie kilkakrotnie powtarzany cykl ładowania i rozładowania.
    Zaczynamy od ładowania prądem wynoszącym Q 10 czyli 1/10 pojemności akumulatora. Teoretycznie po 10 godzinach ładowania takim prądem rozładowany akumulator powinien być już naładowany. W praktyce czas ten musi być co najmniej o połowę dłuższy i wynosić około 15 godzin. Ponadto dla trwałości akumulatora o wiele lepiej jest ładować go mniejszym prądem i dłużej, niż odwrotnie. Dlatego w przypadku akumulatora nowego, ładowanego dopiero po raz pierwszy, czas pierwszego ładowanie musi być 3-krotnie wyższy od teoretycznego, czyli powinien wynosić 50 godzin. A więc konkretnie akumulator samochodowy o pojemności 36 Ah powinniśmy ładować prądem 3,6 A przez 30 godzin. Zaczynając doładowanie należy wykręcić korki i sprawdzić, czy płyty pokryte są elektrolitem. Ewentualny brak elektrolitu należy uzupełnić przed ładowaniem. Elektrolitu dolewa się tylko do akumulatora nowego, natomiast do akumulatorów już używanych dolewa się jedynie wodę destylowaną. Po naładowaniu nowy akumulator należy od razu rozładować, prąd rozładowywanie nie może przekraczać 1/10 jego pojemności. Rozładowywanie prowadzi się aż do chwili, gdy napięcie akumulatora spadnie do 11 V. Teraz akumulator należy ponownie naładować (czas ładowania o 50% dłuższy od teoretycznego) i będzie on już gotowy.
    O wiele prostsze jest uruchomienie akumulatora suchoładowanego. Napełniamy go odpowiedniego poziomu elektrolitem o gęstości 1,26, pozostawiamy na 20-30 minut. Po tym czasie uzupełniamy ewentualnie poziom elektrolitu i już gotowy akumulator możemy wstawić do samochodu, czyli rozpocząć normalną eksploatację.
  • #42
    Ricorro
    Level 16  
    Jestem w trakcie budowy instalacji na generatorze 1-150kHZ impulsów wysterowujących mosfeta irfz44n lub BUZ11 (zobaczę co będzie pod ręką, chodzi oto że generatorem będzie można zadać częstotliwość i szerokość impulsom prądowym). Czekam na części w tym kondensatory 2x22000uF 50V może się przydadzą . Jak będę składał podzielę się uwagami i będę prosił o podpowiedzi jakie napięcie dać i z jakich trafo skorzystać - dostępne mam:
    1. teroida 13,6AC 250VA,
    2. trafo regulowane 0-66V AC (sinus na wyjściu) z około 7A - ono ma 2x33AC lub 1x66AC
    3. Mam też z 3 trafa po około 36AC z około 1-1,5A ,
    sądzę że to ostatnie będzie chyba najlepsze
    Mam też inne ale są w już zrobionych przeze mnie prostownikach
  • #43
    9am1do2
    Level 14  
    Macie jakies rzetelne wyniki po stosowaniu ukladow do odsiarczania ? Na jutubie jest parodia.... Co do podlaczania zarowki rownolege - glupota. Jak to ma pomoc ? Bo na pewno nie tak jak opisuja ta metode... Spadek pojemnosci jest zwiazany z pekaniem kratki olowiowej/odlepianiem masy czynnej. Czyz nie ?
  • #44
    Ricorro
    Level 16  
    9am1do2 wrote:
    Czyz nie ?

    Odpowiadając sadzę że jedyne co możemy zrobić to przeciwdziałać. TO 70% sukcesu a około 30% to to co się nazywa desulfacją "po" zasiarczeniu - nie każdy się podda. Są układy różne ja mam avt733 x4szt. można modyfikować na impulsy około 5hz i zmienić szerokość impulsu. CO prawda się trochę grzeje mosfet jak impulsy dobijają do od 3A do 9A bez radiatora nie da rady ale nie zastosujesz tego bo rozładujesz aku. Sądzę mniejsze impulsy pobudzają akumulator i na pewno to przeciwdziała zasiarczaniu w długim okresie czasu. Są też takie rodzynki że zakładają taki czy inny układ i po 24h chcą cudów -smiech@! żałosne czary mary!. Najlepsze że w tych procedurach nikt nie załapał jeszcze czy czynnikiem decydującym jest prąd czy natężenie . Uwielbiam ten temat i nie naśmiewam się ale piszę po "studiach" nad tym tematem. Podkreślam nikt do tej pory nie określił czy czynnikiem decydującym jest napięcie czy prąd czy częstotliwość czy wypadkowa tych elementów. sam będę si9ę tym bawił tak BAWIŁ bo rozumiem że to działa , na zasadzie 3 dni ładowania żeby osiągnąć gęstość 1,28-1,29 i potem wynik niepewny - zabawa przednia i wynik czary mary. Ja nie rezygnuję mam w domu 6 akumulatorów w słabej kondycji które się nie podnoszą po normalnym ładowaniu coś z tym trzeba robić. będę dążył do osiągnięcia prądu 30-40A w piku a wcześniej poprzedzą to testy na aku z wysokim napięciem pod 40V i małym amperażu około 1-1,5A w impulsach prądowych z generatora. Zmienna częstotliwość impulsów. Jak da efekt to ok jeśli nie to zmiana trafo i duży prąd i napięcie znamionowe 13,5V.
  • #45
    9am1do2
    Level 14  
    Z tego co znajduje w sieci to akumulator "lubi" byc ladowany duzym pradem (z umiarem, mam na mysli odbudowe masy czynnej porowatej - dlatego tak polacane jest ladowanie prostownikiem, a nie ladowarka). Widac u ciebia na plytach ze akumulator jest zasiarczony (zanim zaczales) ?