Witam forumowiczów.
Jakoś w połowie lutego wymieniłem się z pewnym chłopakiem moim SGS4 na Sony Xperia Z1. Mój był kupiony w Plusie na abonament, Xperia w komisie jakoś na początki lutego. Po około dwóch miesiącach sprzedałem go z powodu zbyt krótkiej gwarancji (do lutego 2015). Niedawno zadzwonił do mnie pan, któremu sprzedałem telefon. Jego córka (dla niej była ta "Zetka") zanurzyla smartfona na basenie, po wyciągnięciu z wody nie włączył się. Jej ojciec nie podał mi informacji na jaką głębokość itp. W instrukcji jest napisane, żeby trzymać zdala od chemikaliów. A przecież nie wiadomo co mogło być dolane do tej wody oprócz chloru! Sony nie daje gwarancji na wodoodporność, że względu na to, że mogą wystąpić wypadki. Gdzieś się wleje woda.. Na przykład przez roztopiony klej w środku od leżenia przez długi czas na słońcu. Tak samo ten komis (LUCAS GSM) nie daje na to gwarancji.
Przejdźmy do rzeczy. Facet dzwonił do tego komisu i powiedziano mu, ze ten telefon był kupiony taniej, bo był naprawiany przez co stracił wodoodporność. Chłopak z którym się wymieniłem przesłał mi fakturę i nic o tym nie jest tam napisane! Facet żąda ode mnie zwrotu kosztów za telefon (1200 zł) lub za naprawę (600 zł). Napisał mi SMS, że wyśle mi list z prośbą o zwrot pieniędzy, że daje mi na to 14 dni. Jeśli tego nie zrobię zgłosi to do sądu cywilnego.
Pomocy! Chłopak, z którym się wymieniłem mówił (dzwoniłem do niego), że nic takiego nie było mówione przy zakupie. Możliwe ze to on mnie KŁAMIE, bo chciał się pozbyć telefonu kupionego za 1150 zł (?!) i zyskać na tym telefonem z normalną gwarancja i papierami.
Czy muszę mu te pieniądze oddawać? Co się może stać, czy mogę zostać za to ukarany?
Jakoś w połowie lutego wymieniłem się z pewnym chłopakiem moim SGS4 na Sony Xperia Z1. Mój był kupiony w Plusie na abonament, Xperia w komisie jakoś na początki lutego. Po około dwóch miesiącach sprzedałem go z powodu zbyt krótkiej gwarancji (do lutego 2015). Niedawno zadzwonił do mnie pan, któremu sprzedałem telefon. Jego córka (dla niej była ta "Zetka") zanurzyla smartfona na basenie, po wyciągnięciu z wody nie włączył się. Jej ojciec nie podał mi informacji na jaką głębokość itp. W instrukcji jest napisane, żeby trzymać zdala od chemikaliów. A przecież nie wiadomo co mogło być dolane do tej wody oprócz chloru! Sony nie daje gwarancji na wodoodporność, że względu na to, że mogą wystąpić wypadki. Gdzieś się wleje woda.. Na przykład przez roztopiony klej w środku od leżenia przez długi czas na słońcu. Tak samo ten komis (LUCAS GSM) nie daje na to gwarancji.
Przejdźmy do rzeczy. Facet dzwonił do tego komisu i powiedziano mu, ze ten telefon był kupiony taniej, bo był naprawiany przez co stracił wodoodporność. Chłopak z którym się wymieniłem przesłał mi fakturę i nic o tym nie jest tam napisane! Facet żąda ode mnie zwrotu kosztów za telefon (1200 zł) lub za naprawę (600 zł). Napisał mi SMS, że wyśle mi list z prośbą o zwrot pieniędzy, że daje mi na to 14 dni. Jeśli tego nie zrobię zgłosi to do sądu cywilnego.
Pomocy! Chłopak, z którym się wymieniłem mówił (dzwoniłem do niego), że nic takiego nie było mówione przy zakupie. Możliwe ze to on mnie KŁAMIE, bo chciał się pozbyć telefonu kupionego za 1150 zł (?!) i zyskać na tym telefonem z normalną gwarancja i papierami.
Czy muszę mu te pieniądze oddawać? Co się może stać, czy mogę zostać za to ukarany?
