Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
TestoTesto
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Nowe życie starego WS503 - regeneracja starego polskiego sprzętu audio

dudi_elektr 02 Sty 2019 19:20 12588 56
  • #31
    marian1981.02
    Spec od sprzętu Unitra
    artur.we napisał:
    Tak się robi i dlatego właśnie nikt nie był w stanie naprawić mi Diory WS502. Powymieniali to co się sfajczyło - było ewidentnie zepsute, a wzmacniacz zaczął grać tylko że brzmiał do dupy. Osiągnęli swoim zdaniem zamierzony efekt, bo przed naprawą nie grał wcale, a po naprawie już grał - choć byle jak. To że jakiś element w układzie elektronicznym nie jest widocznie uszkodzony, to jeszcze nie znaczy, że będzie działał prawidłowo po kilkudziesięciu latach i uzyskamy z takiego układu brzmienie oryginału jak z czasów jego nowości.

    Akurat elektrolity w kilkudziesięcioletnich urządzeniach to jest coś takiego co można wymieniać z założenia, że nie będą miały pierwotnych parametrów.
    Daj spokój z tymi swoimi wywodami bo parę osób już ci napisało, że piszesz głupoty. Kiedyś to były elektrolity z prawdziwego zdarzenia, a teraz to jest chińskie gówno. A WS502 to od wyjścia z fabryki gra byle jak.
  • TestoTesto
  • #32
    artur.we
    Poziom 13  
    Aaaa przed wojną, to panie jakie były elektrolity i nawet bułki były po 5 groszy, jak babcia mawiała ....
    Te parę osób to ty i drugi tak samo mądry.
    Ogarnij się człowieku trochę i przestań się podniecać PRLowskim gównem, które w latach produkcji było takim najtańszym stufem do zapełniania półek sklepowych na zachodzie Europy, jak obecnie są chińskie wytwory dla zachodniego plebsu.

    Ten WiEś pińcetczy miał rewelacyjny SN 55 db gdy kontroler jakości miał ciężki poniedziałek. Kiedy nastała epoka CD w drugiej połowie lat 80. takie wzmacniacze nie miały już racji bytu. Dlatego pojawiły się wzmacniacze na hybrydach Sanyo. Choćby Diora WS502. Radmor A5512 z tamtej epoki do tej pory jest unikatem na aukcjach internetowych - nie wspominając o jednobitowym cedeku Radmora - tylko że to był poprawiony Kenwood, a nie wynalazki z Foniki robione wg potanionych projektów Thomsona z początku lat 70.
  • #33
    marian1981.02
    Spec od sprzętu Unitra
    artur.we napisał:
    Te parę osób to ty i drugi tak samo mądry.
    Oprócz siebie to naliczyłem jeszcze trzech.
    Anonymous napisał:
    Po co? Gwarantuję, ze nie ma takiej potrzeby. Wymienia się tylko uszkodzone elementy, a zastępowanie starych dobrych kondensorów ELWY, nowymi, które po roku, czy dwóch wyschną, stracą pojemność to nic innego jak głupota
    jaszczur1111 napisał:
    Co do współczynnika ESR Elwy to nie wiem jaki powinien być. Nie grzeszą specjalnie niskim ale znam gorsze, współczesne. Ponadto uważam, że jeśli elementy nie zmieniły parametrów przez 30 lat to należy je uznać za stabilne i zostawić. Nowsze mogą przypadkiem okazać się znacznie mniej trwałe
    Rocky Horror napisał:
    Tylko po to, aby zepsuć go jeszcze bardziej - bo sporo współczesnych kondensatorów akurat nie ma szans w porównaniu ze starą Elwą, jak chodzi o żywotność. Mam nadzieję, że autorowi ani przez chwilę nie przeszło przez myśl coś tak głupiego.

    artur.we napisał:
    Ogarnij się człowieku trochę i przestań się podniecać tym PRLowskim gównem
    A ty się oganij i przestań się podniecać wymianą kondensatorów na takie robione z ryżu.
  • TestoTesto
  • #34
    artur.we
    Poziom 13  
    Aż trzech, którzy nie rozumieją ze kondensator ma jednak więcej parametrów niż pojemność???

    PS. akurat te z ryżu są podobno podniecająco audiofilskie - chodzi mi o te reklamowane kiedyś przez Technisca. Podobno miały przekładki z papieru ryżowego - choć to pewnie był tylko taki dowcip.
  • #35
    marian1981.02
    Spec od sprzętu Unitra
    artur.we napisał:
    Aż trzech, którzy nie rozumieją ze kondensator ma jednak więcej parametrów niż pojemność
    Nie podważaj czyjeś wiedzy bo sam się guzik znasz.
  • #36
    Ricoh_220

    Poziom 36  
    Panowie szkoda czasu Jak "Elektornik" naprawia przez wymianę elektrolitów to wszystko wiadomo to że wymieni dobre na inne nie wiele zmieni.
    I każdy z nas to przyzna ja do dziś wymieniam chińczyki na kondensatory japońskie mają 30 lat i jestem ich pewien po pomiarach. A nowe niestety przychodzą paści.
  • #37
    artur.we
    Poziom 13  
    Ja się guzik znam o czym napisałem i dlatego powołuję się na tych co się znają. A tu takich nie zauważyłem.

    Dodano po 3 [minuty]:

    Ricoh_220 napisał:
    Panowie szkoda czasu Jak "Elektornik" naprawia przez wymianę elektrolitów to wszystko wiadomo to że wymieni dobre na inne nie wiele zmieni.
    I każdy z nas to przyzna ja do dziś wymieniam chińczyki na kondensatory japońskie mają 30 lat i jestem ich pewien po pomiarach. A nowe niestety przychodzą paści.


    Bo obecnie w sprzedaży jest albo taniocha dla plebsu albo coś z plakietką audiofilskie czy militarne za pierdylion monet... Taki jest obecnie rynek, jak na te "budżetowe" kabelki chińskie które się od "audiofilskich" różnią tym że rozpadają się od samego patrzenia na nie.
    Ale stare i dobre to jest tylko wino i skrzypce. Na wszystko inne trzeba jednak patrzeć z dużym dystansem.
  • #38
    marian1981.02
    Spec od sprzętu Unitra
    artur.we napisał:
    i dlatego powołuję się na tych co się znają.
    A skąd ta pewność? Piszesz tylko, że ktoś tam coś tam ci powiedział ale żadnych konkretów. Warto też się opierać na swojej wiedzy i doświadczeniu niż na słuchaniu byle filozofa/audiofila. Chociaż tutaj akurat wiem, że Rocky Horror ma ogromną wiedzę i praktykę w dziedzinie audio to samo kolego usunięty (dj MaTYas).
  • #39
    artur.we
    Poziom 13  
    Powtarzam ZNAJDŹ SOBIE wątki w których robiono pomiary starym kondensatorom elektrolitycznym ELWA. Nie tylko pojemności ale także oporności. A jak nie zrozumiesz o co chodzi to się tam wtedy dopytaj.

    PS. i każdy renowator a nie zwykły naprawiacz, zaleci żeby wymieniać stare kondy elektrolityczne na nowe najlepiej o wyższej klasie klimatycznej i większym napięciu - żeby już nie ujmować nic ze wspaniałości tych starych ELWA. A gdzie się da wymieniać elektrolity na suche. I nie ja to wymyśliłem tylko tacy sami zapaleńcy jak Ty, którzy tutaj na Elektrodzie o tym piszą.
  • #40
    marian1981.02
    Spec od sprzętu Unitra
    artur.we napisał:
    Powtarzam ZNAJDŹ SOBIE wątki w których robiono pomiary starym kondensatorom elektrolitycznym ELWA. Nie tylko pojemności ale także oporności.
    Jak się na coś powołujesz to sam znajdź. Może masz jakieś urojenia, a ja będę szukał cały dzień nie wiadomo czego. Po drugie wiadomo, że się zdarzy jakiś uszkodzony ale to wcale nie oznacza, że wszystkie mają zły ESR i trzeba je wymieniać. I chyba nawet w tym wątku (lub innym) wspomniano, że parametr ESR ma znaczenie dla układów o wysokiej częstotliwości pracy, a nie dla audio.
  • #41
    artur.we
    Poziom 13  
    Możliwe że w WiEsiepińcetczy to akurat można wstawić puszki redbulu i pewnie brzmieniu to już bardziej nie zaszkodzi.
    Tym niemniej w przypadku ELWA występowało jeszcze typowo PRLowskie swobodne podejście do norm jakości, jak i typowo militarna solidność i trwałość... Wszystko zależy na co się trafi. Ale żeby o tym pisać to najpierw trzeba zweryfikować, a nie zakładać z góry że ELWA to była super i jeszcze jako odkopana skamieniałość będzie działać.
  • #42
    marian1981.02
    Spec od sprzętu Unitra
    Nikt nie twierdzi, że Elwa była idealna ale jest lepsza niż made in china. Nie wiem czy słyszałeś o tym jak jacyś chinole ukradli przepis na produkcję kondensatorów, ale coś im nie wyszło do końca i wypuścili na rynek szajs. Teraz to jest na porządku dziennym i nikt z tym nic nie robi. A mało tego oni nawet mogą drukować nazwy jakiś markowych producentów.
  • #43
    artur.we
    Poziom 13  
    Słyszałem różne bzdury. Chińczycy produkują WSZYSTKO i wielkie g... i części do rakiet kosmicznych. Zależy co się u nich zamówi. A zakup dobrego elektrolitu z Chin - nieważne pod jaką marką - nie jest jakimś wielkim problemem.
  • #44
    Rocky Horror
    Poziom 31  
    artur.we napisał:
    Ja się guzik znam o czym napisałem i dlatego powołuję się na tych co się znają.
    Zapytam może przewrotnie: skoro przyznajesz że się nie znasz, to w jaki sposób jesteś w stanie ocenić kto się zna, a kto nie?

    Te rzekome testy i rozbiórki Elw na forum, o których tak namiętnie głosisz nie racząc podać źródła, przypominają mi rozmowy z hardkorowymi wierzącymi.
    Udowodnij, że Boga nie ma :twisted:

    W swojej praktyce spotkałem się właściwie tylko dwa razy z koniecznością wymiany prawie wszystkich kondensatorów elektrolitycznych w sprzęcie.
    Pierwszym przypadkiem był Radmor 5412. Warto tu podkreślić jedną kwestię. Było to wczesne wykonanie tego amplitunera, gdzie wiele kondensatorów - głównie elektrolitycznych - w ścieżce sygnału, miało irracjonalnie wielkie pojemności w stosunku do impedancji wejściowej kolejnego stopnia. Toteż nawet mała upływność skutkowała "rozjeżdżaniem" się punktów pracy. Upływności zaś wynikały z tego, że ów amplituner był mocno zaniedbany - dużo czasu spędził w wilgotnej piwnicy i innych złych warunkach, co odbiło się na kondycji komponentów.
    Drugim przypadkiem był historyczny wzmacniacz klasy D Sony TA-N88 z końca lat 70-tych, którego posiadam. Pewne wady i niedociągnięcia projektowe tego mocno specyficznego wzmacniacza, a także sama jego konstrukcja, gdzie cała elektronika siedzi w całkowicie szczelnej, aluminiowej obudowie, znaczne nagrzewanie się układu i impulsowa praca sama w sobie, doprowadziły to tego, że wiele kondensatorów faktycznie zaczęło nawalać, aczkolwiek nie wszystkie. Duże kondensatory filtrujące, a także mniejsze o podwyższonej temperaturze pracy 120°C, są nadal w doskonałej kondycji. Część kondensatorów wymienili poprzedni właściciele, więc pełnego oryginału i tak już nie ma. Te wymieniane, a także inne które było trzeba, wymieniałem na najtrwalsze jakie tylko dało się kupić (głównie Chemi-con).
  • #45
    vorlog
    Poziom 33  
    Ricoh_220 napisał:
    ja do dziś wymieniam chińczyki na kondensatory japońskie mają 30 lat i jestem ich pewien po pomiarach

    Tu bym się kłócił :)
    Akurat kombinuję z bebechami wieży Sony, dość fajny model, gdzie kondensatory (Nichicon) w module wzmacniacza owszem, pojemność trzymają, ale ulatniają się z nich opary elektrolitu- osad na płytce i elementach (już myślałem, że rezystory skopcone...) i ten charakterystyczny smród starych, rozszczelnionych japońskich kondensatorów (podejrzewam, że Ci znany :) )
    Ten sam problem miałem przed laty z kamerami VHS Hitachi, tu jednak pojemność również leciała.

    Polskie Elwy, za wyjątkiem niesławnych 2x4700uF, raczej rzadko spotykałem uwalone, jak już, to te o małej pojemności i wyższym napięciu znamionowym, ale to dotyczyło też "renomowanych producentów"
    V.
  • #46
    jaszczur1111
    Poziom 33  
    Cytat:
    =Arturwe"Ale stare i dobre to jest tylko wino i skrzypce.


    Całkowicie się nie zgadzam.

    Po pierwsze dawniej robiono z dużym zapasem. Było wielkie, ciężkie i trwałe. Do tego drogie. Dziś robi się szybko, byle jak i przede wszystkim TANIO. W założeniu nie ma być trwałe ale na "dzień dobry" zaskakuje parametrami. To zasługa współczesnych materiałów. Starzenie się elementów jest z góry zaprojektowane. Tego wszyscy oprócz użytkowników oczekują. Zresztą sami użytkownicy też uważają, że sprzęt trzeba zmieniać na nowocześniejszy, oszczędniejszy itd. Sami sobie winni (częściowo)

    Tydzień temu demonstrowałem mojemu synowi stare elektrolity z lampowego Polkatu 25. Wszystkie 4 sekcje w 2 elektrolitach pojemność 105% z niewielką odchyłką. Mniejszą niż 3%. Rok produkcji wrzesień 1968. Produkcja Ducati. Współczynnik ESR o ile dobrze pamiętam 0.4 czy coś koło tego. Upływność pomijalna. Akurat w takim wzmacniaczu ESR ma drugo albo i trzeciorzędne znaczenie.

    Ja doskonale wiem, że jak coś zamawiasz w Chinach, to zależy czego oczekujesz. Można zamówić solidne koszulki ale nie za 0,5$. Tymczasem handlarze zamawiają najtaniej a potem wszyscy twierdzą, że to bubel. Zamawiasz bubel to dostajesz go. Proste. Obok bubli istnieje też cała masa podróbek elementów elektronicznych. Nadrukowuje się na tranzystorach wszystko co trzeba a potem nie ma nawet 10% parametrów max. Ale obok tego szajsu istnieją poważne fabryki gdzie zainwestowano w najnowocześniejsze technologie. I takie coś idzie do lepszej części świata. Nie oszukujmy się my i przysłowiowi "murzyni" jesteśmy już na równi a reszta daleko w przedzie.

    Trzeba sobie postawić pytanie czego chcesz?

    Druga sprawa: Polski sprzęt z okresu PRL miał parametry zgodne z deklarowanymi. Jak wzmacniacz miał mieć 40W na wyjściu to miał. W tym samym czasie japoński szajs miał napisane 200 a było 15. Tym zdobywano rynek. Dzieje się tak do dzisiaj. Tak samo inne parametry. Oczywiście były też sprzęty z górnej półki tylko że 10x droższe niż nasze. Nasz sprzęt miał optymalną relację cena/jakość. Polskie kolumny głośnikowe dobrze znane są na zachodzie i na wschodzie i cenione za solidność i dobre brzmienie. Oczywiście nie były naj. ale znów relacja cena/jakość.

    Byłem na praktykach i nieprawdą jest, że partolono robotę. Przynajmniej nie w Fonice. Każdy podzespół był sprawdzany szczegółowo. Sam się dziwiłem, że jakieś niewielkie luzy na łożysku gramofonu dyskwalifikowały. Badali to specjalnym sprzętem. Jak dla mnie niepotrzebnie, bo nawet wtedy (miałem dobry słuch) nie szło takich wad wyłapać odsłuchowo. Przykładowo całe wzmacniacze były testowane pod obciążeniem w sposób długotrwały. To co nie trzymało parametrów szło albo na przemiał albo do Bomisu za grosze dla biedoty. Reszta na export, bo liczyły się dewizy i Wielki Brat. Co przypadkiem skapnęło do polskich sklepów to ochłapy.

    Fabryka istniałaby do dzisiaj ale dobiły ją export do ruskich i zacofanie kierownictwa. Ponadto produkcja agd to była przykrywka do tego co robili niżej. A wtedy wojsko i milicja nie płaciło.
  • #47
    artur.we
    Poziom 13  
    Aż szkoda odpowiadać, bo zalatuje manią wielkości, której żaden argument nie pokona . Te "leweracyjne" Foniki miałem w rekach. Dla japońskich gramofonów z lat 80. mogły robić za podstawki (krzywe i popękane talerze aluminiowe, krzywe łożyska wbijane młotkiem w plastikowe osady z wadami materiałowymi z wtrysku plus bezsensowne rozwiązania techniczne w postaci pseudoplint wyginających się od patrzenia na nie.
    10x droższe to wtedy było wszystko co pochodziło z zagranicy, bo złotówka jeszcze długo po tym jak wprowadzono jej wymienialność w 1990 roku, była po prostu g... warta. A była warta dokładnie tyle ile się w Polsce wtedy produkowało ze zdolnością sprzedaży na eksport. Dlatego jeszcze do połowy lat 90. polskie sprzęty walczyć mogły jedynie niską ceną (ale później już nie, czego przykładem był choćby Radmor serii 55, czyli trochę brzydszy ale za to bardziej dopracowany sprzęt na zachodnich rozwiązaniach - wzmacniacz na STK czy odtwarzacz CD z monokitu Kenwooda)

    Znajdź wywiad z człowiekiem z Foniki z zakładu produkcji wkładek gramofonowych , na technique.pl . Dowiesz się jak to było z jakością w PRLu i co trzeba było mieć żeby wtedy kupić coś co rzeczywiście było przyzwoicie wykonane. O wzmacniaczach "popularnych" z Foniki z lat 80. nawet szkoda pisać, bo dopiero ostatni ich model z roku przed likwidacją zakładów miał parametry wystarczające do standardu CD audio (taki jakiś W coś tam 350 albo coś koło tego zbudowany na STK, do "plastikowego" zestawu wieży midi, która nigdy nie została ukończona - zbudowali tylko CD player i wzmacniacz z tej serii). Ale to już była technologia zachodnia lekko przepakowana w Polsce, podobnie jak ta z początków boomu elektronicznego epoki Gierka.
  • #48
    Rocky Horror
    Poziom 31  
    artur.we napisał:
    Aż szkoda odpowiadać, bo zalatuje manią wielkości, której żaden argument nie pokona
    Skoro wielkość za duża, to może tym razem mniejszy rozmiar :D .

    Kondensatory 100uF i 33uF, wyciągnięte z timera oświetlenia wnętrza w 40-letnim samochodzie. A więc solidnego wieku, działające w warunkach wibracji, czasem wilgoci i szerokiego zakresu temperatur.
    Kondensatory nadal są w doskonałym stanie, usterka leżała gdzie indziej.
    Nowe życie starego WS503 - regeneracja starego polskiego sprzętu audio Nowe życie starego WS503 - regeneracja starego polskiego sprzętu audio

    To może upływności? Nie chciało mi się już składać testera z amperomierzem, więc przynajmniej orientacyjnie.
    Nowe życie starego WS503 - regeneracja starego polskiego sprzętu audio Nowe życie starego WS503 - regeneracja starego polskiego sprzętu audio
    Dopiero na zakresie 200MΩ omomierz zaczął już pokazywać konkretne wartości (z tendencją wzrastającą), głównie ze względu na bardzo mały prąd pomiaru.

    Jest w tej bryce jeszcze trochę kondensatorów w różnych innych modułach i rzecz jasna w radioodtwarzaczu. Jak do tej pory nie znalazłem ani jednego uszkodzonego :-).
  • #49
    jaszczur1111
    Poziom 33  
    Niestety brak możliwości sprawdzenia dokładnie upływności i ESR. Polecam miernik chiński "wszystkiego". Sam rozpoznaje rodzaj elementu i jego wyprowadzenia. Rozpoznaje tranzystory wszelkie, rezystory, cewki, kondensatory. Nazywa się to 8252. I kosztuje ok. 75. Bardzo przydatny do pomiarów kondensatorów właśnie pod kątem ESR i upływności.
  • #50
    Rocky Horror
    Poziom 31  
    Podkreślę tu może jeszcze, że jeden z tych kondensatorów (100uF) działał w układzie stałej czasowej timera właśnie. Gdyby dostał upływności, to czas timera by się zmienił, albo by nie działał wcale.
    Choć miernik ESR warto mieć.
  • #51
    artur.we
    Poziom 13  
    Z tego co opublikował "Reduktor Szumu" na swoim kanale na Youtube wynikało że wzrost pojemności obserwowany na mierniku w starych kondensatorach jest właśnie wynikiem wzrostu upływności. Taki kondensator nie działa.
    https://www.youtube.com/watch?v=15T944wy8LQ - od 30 minuty
    Można się zachwycać cyferkami w pomiarze, ale jednym z objawów upływności jest na przykład "bujanie membraną". Też miałem taki efekt na Diorze WS-502, którą próbowałem reanimować. Podczas grania membrana bez widocznej przyczyny "wstawała" - była wypychana do przodu - to było jakby takie "westchnienie".

    I żeby nie było podobne efekty miał znajomy na 20 letnim amplitunerze Pioneera (wysoki model)

    Elektrolity po prostu do wywalenia i zakup nowych najlepiej na wyższe napięcie i temperaturę.

    Tylko pozostaje pytanie czy w ogóle warto doinwestowywać kondensatorami WS-503, w którym najporządniej zrobiona była obudowa i może jeszcze trafo.
    https://www.youtube.com/watch?v=EcrncPHjPt8




    jaszczur1111 napisał:
    Druga sprawa: Polski sprzęt z okresu PRL miał parametry zgodne z deklarowanymi. Jak wzmacniacz miał mieć 40W na wyjściu to miał. W tym samym czasie japoński szajs miał napisane 200 a było 15. Tym zdobywano rynek. Dzieje się tak do dzisiaj. Tak samo inne parametry. Oczywiście były też sprzęty z górnej półki tylko że 10x droższe niż nasze. Nasz sprzęt miał optymalną relację cena/jakość.


    To akurat zależy tylko od producenta, a nie od miejsca pochodzenia. Kiedy w "Audio" mierzą wzmacniacze ale szanujących się marek produkowane oczywiście w Chinach, to prawie zawsze wychodzą im większe moce niż nominał podawany w instrukcji. Wiec ze stwierdzenia, że gdy w PRLu podawano 40 W, to było 40 W nie wynika wniosek o jakiejś wielkiej solidności wykonania.
    Zwłaszcza że było akurat odwrotnie, bo w PRLu standardowo podawano moc znamionową - na przykład 27W (dla AT 9100 ) oraz z nosa wziętą "Moc muzyczną" np. 60W. I potem ludzie powtarzali sobie "miejskie legendy", że "moc kolumn powinna być co najmniej dwa razy większa od mocy wzmacniacza", bo inaczej to w ogóle papiery z głośników wyrwie :-)

    Ludzie opowiadają sobie sentymentalne bajki na ten temat, młodsi łykają te legendy o cudownych produktach z PRLu... Ja ten sprzęt pamiętam jak i fakt że o większości z tych najdroższych hi-fi modułowych, to można było sobie wtedy najwyżej poczytać w "Horyzontach Techniki", bo w sklepie babcia kolejkowa kupiła cała dostawę "Altusów" czy innych ZGB-ileś kiedy się tylko pojawiły przed jakimiś świętami. Największą wspaniałością tych PRLowskich sprzętów było to, że ich nie było. Można było więc o nich opowiadać dowolne historie, bo i tak nikt z niczym tego nie był w stanie porównać. Dopiero z początkiem lat 90. coś się zaczęło poprawiać ale kiedy rynek zaczął się coraz bardziej otwierać, eksport spadał a ceny rosły, ludzie po prostu usłyszeli jak graja ówczesne zachodnie czy japońskie urządzenia.

    Skutek jest teraz taki ze najlepsze "Unitry" to są te "reeksportowane" z niemieckich wystawek. Które w czasach ich produkcji były eksportowane z PRLu pod różnymi zachodnimi markami i jeszcze nie wylądowały na śmietniku.

    jaszczur1111 napisał:
    Byłem na praktykach i nieprawdą jest, że partolono robotę. Przynajmniej nie w Fonice. Każdy podzespół był sprawdzany szczegółowo. Sam się dziwiłem, że jakieś niewielkie luzy na łożysku gramofonu dyskwalifikowały. Badali to specjalnym sprzętem. Jak dla mnie niepotrzebnie, bo nawet wtedy (miałem dobry słuch) nie szło takich wad wyłapać odsłuchowo. Przykładowo całe wzmacniacze były testowane pod obciążeniem w sposób długotrwały. To co nie trzymało parametrów szło albo na przemiał albo do Bomisu za grosze dla biedoty.


    Ciekawe skąd się brały więc złomy w sklepach. Miałem takie cudo Foniki z lat 80. - krzywy talerz brak osłony łożyska bo się chyba za głęboko wbiło monterowi albo oska w pod-talerzu była za krótka, więc nie dali osłony żeby się nie tarło... A może po prostu jej wtedy nie mieli w magazynie? Potem próbowałem remontować tego GS kupiłem zwłoki z trzech innych gramofonów - miska, plinta drewniana ramiona, talerz - z tych trzech dopiero dało się wybrać niewybrakowane części - czyli pełne łożysko, i prosty talerz choć i tak popękany. To się nawet wyglądem nie umywało do ówczesnych gramofonów z zachodu. W PRLu prawie nie inwestowano - kiedy rozpoczynano produkcję nowego wyrobu to na starych technologiach - wdrożenia technologiczne były raz od wielkiego dzwonu i potem eksploatowane przez dziesiątki lat często do zużycia technicznego maszyn.

    I jeszcze PRLowsie podejście do rynku konsumenckiego - w połowie lat 90. Fonika produkowała TD180 dla Thorensa. Był tez podobno TD280 (tak wynika z portalu Technique.pl) i z zamieszczonego tam zdjęcia widać, że dla Thorensa dali gumowy odbojnik pod kotwicę elektromagnesu trzymającego windę ramienia opuszczoną . Po to żeby nie tłukł o cewkę podczas wyłączania. Ciekawe, że 10 lat wcześniej nie wkleili tego kawałka gumy w GSie który miał stalową plintę i odgłosy wyłączania waliły w głośnikach jeszcze mocniej i dokuczliwiej niż w drewnianym Thorensie.
  • #52
    marian1981.02
    Spec od sprzętu Unitra
    artur.we napisał:
    Z tego co opublikował "Reduktor Szumu" na swoim kanale na Youtube wynikało
    Reduktor szumu nie jest żadną wyrocznią. Często opowiada po prostu bzdury więc nie powołuj się na niego. Reszty nie chce mi komentować.
  • #53
    jaszczur1111
    Poziom 33  
    Artur.we. Wadliwy sprzęt w sklepach wcale nie musiał brać się prosto z produkcji tylko np. w wyniku chciwości kierownika sklepu, który brał towar na sprzedaż jako pełnowartościowy, choć powinien być np. w Bomisie. Piszesz o latach 80'. Ja w sumie też tyle że końcówka lat 80. Może coś wtedy się zmieniło na lepsze. Wiem że linia technologiczna była stosunkowo nowa. Fakt, że sprzęt znikał ze sklepów za nim się pojawił można interpretować, że albo go było za mało (fakt) albo był dobry i to też fakt. Polskie kolumny zdobyły zachód jakością a także ceną. Sam używam do dzisiaj polskich kolumn i to kilku wersji w kilku pomieszczeniach.

    Apropo kondensatorów to wzrost pojemności wcale nie idzie w parze ze stratami. Mierzyłem i wiem. ESR średni, raczej kiepski jak na współczesne wymogi zwłaszcza techniki impulsowej, ale upływność raczej małą.
  • #54
    dudi_elektr
    Poziom 13  
    Tematyka wypowiedzi choć ciekawa, dawno odbiegła od oryginalnego tematu. Proszę admina o zamknięcie obecnego wątku :).
  • #55
    artur.we
    Poziom 13  
    marian1981.02 napisał:
    artur.we napisał:
    Z tego co opublikował "Reduktor Szumu" na swoim kanale na Youtube wynikało
    Reduktor szumu nie jest żadną wyrocznią. Często opowiada po prostu bzdury więc nie powołuj się na niego. Reszty nie chce mi komentować.


    Tak samo jak Ty. Tylko jego jednak więcej ludzi ogląda. Twoich bzdur nie chcą słuchać ?

    Filozofowie od zachowywania starych części (bo dobre) naprawiali mi wzmacniacz. Efekt taki że nadal nie gra prawidłowo, bo wymienili tylko to co się im wydawało zepsute - buja membranami, przerywa i ogólnie wydałem pieniądze ( fakt, że niewielkie, więc specjalnych wymagań nie miałem) żeby to wyrzucić na śmietnik, bo przecież nie zapłacę im po raz kolejny za stwierdzenie, że wymienili wszystko co jest zepsute (upalone, przerwane lub nie przewodzi).
    Jest jednak różnica między naprawą zepsutego, a renowacją starego. W drugim przypadku trzeba się bardziej przyłożyć i więcej elementów sprawdzić. A to się w przypadku szrotów z Unitry po prostu nie opłaca - chyba że na sprzedaż za absurdalna cenę, bo dźwiękowo i tak będzie słabe.
  • #56
    marian1981.02
    Spec od sprzętu Unitra
    artur.we napisał:
    Tylko jego jednak więcej ludzi ogląda
    Nim się zachwycają tylko tacy którzy się nie znają na rzeczy, czyli np. ty.
    artur.we napisał:
    naprawiali mi wzmacniacz. Efekt taki że nadal nie gra prawidłowo
    To trzeba było wysłać od razu do reduktora to byś miał pewnie rzetelnie naprawione. Albo mogłeś sam naprawić oglądając te jego wypociny jak taki jesteś mądry.
  • #57
    Rocky Horror
    Poziom 31  
    artur.we napisał:
    Można się zachwycać cyferkami w pomiarze
    Tu nie ma czym się zachwycać, to zwyczajnie prawda. Gdyby dany kondensator miał upływność, to omomierz na wysokim zakresie z całą pewnością by ją pokazał.

    artur.we napisał:
    jednym z objawów upływności jest na przykład "bujanie membraną". Też miałem taki efekt na Diorze WS-502, którą próbowałem reanimować. Podczas grania membrana bez widocznej przyczyny "wstawała" - była wypychana do przodu - to było jakby takie "westchnienie".

    Za Reduktorem Szumu:
    "No niby wszystko działa, a okazuje się że taki wzmacniacz zachowuje się dziwnie, trzeszczy na przykład i szumi kiedy kręcimy gałkami barwy czy głośności, membrany głośników potrafią się wychylać z tego powodu"
    WS502 ma elektroniczną regulację wszystkich parametrów. Istnieją też inne powody, dla których membrany mogą się wychylać.
    W dodatku:
    Rocky Horror napisał:
    Podkreślę tu może jeszcze, że jeden z tych kondensatorów (100uF) działał w układzie stałej czasowej timera właśnie. Gdyby dostał upływności, to czas timera by się zmienił, albo by nie działał wcale.


    artur.we napisał:
    Filozofowie od zachowywania starych części (bo dobre) naprawiali mi wzmacniacz. Efekt taki że nadal nie gra prawidłowo, bo wymienili tylko to co się im wydawało zepsute - buja membranami, przerywa i ogólnie wydałem pieniądze ( fakt, że niewielkie, więc specjalnych wymagań nie miałem) żeby to wyrzucić na śmietnik,

    Znaczy się nie naprawiłeś go sam lub u kogoś innego do końca, tylko wyrzuciłeś. Zatem ostatecznie nie sprawdziłeś, co konkretnie stwarzało efekt bujania membranami, a jedynie teoretyzujesz.