Witam wszystkich serdecznie.
Jestem tutaj nowy i szukam pomocy co do mojego Punciaka 2.
Czy wie ktoś co mogło się stać, że wyskakuje mi wężyk od pompy paliwa?
Co stało mi się pierwszy raz, w czasie zjazdu z stromej góry, nagle zaczęło mi strasznie czuć czuć paliwem.
Po chwili mi kropek zgasł, wydygałem się nie powiem, stoczyłem auto na pobocze i nie odpalę.
Coraz bardziej czuć paliwo a pod bakiem pojawiła się kałuża benzyny.
Podniosłem tylną kanapę odkręciłem dekielek i jest wypięty wężyk przy pompie. To trochę się uciszyłem bo założenie dosyć proste jest.
Więc go wetknąłem z powrotem, odpaliłem od strzała i jadę.
Moja radość minęła po ok 5 km.
Stało się dosłownie to samo z wężykiem.
Pomyślałem, że może źle wetknąłem i przez to.
Więc założyłem go z powrotem. Wetknąć go do oporu, nawet tak cicho kliknęło, co znaczyło raczej wyraźnie, że zaskoczył odpowiednio.
Tym razem może przejechałem 3km i to samo i słychać aż było jak z pompy tryska duża ilość paliwa.
Do domu tak blisko a zarazem tak daleko, jeszcze parę km. Wetknąłem wężyk na wcisk kombinerkami i udało się dojechać do domu, zgasiłem silnik.
Wyjąłem kombinerki, chciałem sprawdzić czy wężyk siedzi. Ledwie go dotknąłem, dosłownie wystrzelił pryskając wszędzie paliwem, w moją twarz włącznie.
To co zauważyłem to jakby jakiś opór miało paliwo. Pojęcia nie mam.
Wężyk nigdzie nie jest załamany.
Czy może ktoś mi pomóc i doradzić?
Pozdrawiam wszystkich czytelników.
gienek.
Jestem tutaj nowy i szukam pomocy co do mojego Punciaka 2.
Czy wie ktoś co mogło się stać, że wyskakuje mi wężyk od pompy paliwa?
Co stało mi się pierwszy raz, w czasie zjazdu z stromej góry, nagle zaczęło mi strasznie czuć czuć paliwem.
Po chwili mi kropek zgasł, wydygałem się nie powiem, stoczyłem auto na pobocze i nie odpalę.
Coraz bardziej czuć paliwo a pod bakiem pojawiła się kałuża benzyny.
Podniosłem tylną kanapę odkręciłem dekielek i jest wypięty wężyk przy pompie. To trochę się uciszyłem bo założenie dosyć proste jest.
Więc go wetknąłem z powrotem, odpaliłem od strzała i jadę.
Moja radość minęła po ok 5 km.
Stało się dosłownie to samo z wężykiem.
Pomyślałem, że może źle wetknąłem i przez to.
Więc założyłem go z powrotem. Wetknąć go do oporu, nawet tak cicho kliknęło, co znaczyło raczej wyraźnie, że zaskoczył odpowiednio.
Tym razem może przejechałem 3km i to samo i słychać aż było jak z pompy tryska duża ilość paliwa.
Do domu tak blisko a zarazem tak daleko, jeszcze parę km. Wetknąłem wężyk na wcisk kombinerkami i udało się dojechać do domu, zgasiłem silnik.
Wyjąłem kombinerki, chciałem sprawdzić czy wężyk siedzi. Ledwie go dotknąłem, dosłownie wystrzelił pryskając wszędzie paliwem, w moją twarz włącznie.
To co zauważyłem to jakby jakiś opór miało paliwo. Pojęcia nie mam.
Wężyk nigdzie nie jest załamany.
Czy może ktoś mi pomóc i doradzić?
Pozdrawiam wszystkich czytelników.
gienek.