Witam.
Opiszę problem.
W aucie (Astra F z 92r c16NZ) zniknęły wycieraczki (przód i tył).
Sprawdziłem i wywalony bezpiecznik. 30A
Ładnie szybko wymieniam, włączam sam zapłon, wycieraczki przód - działają, tył też.
Zadowolony odpalam auto, sprawdzam jeszcze raz - nie działa.
Zaglądam do bezpiecznika -spalony.
Wstawiam kolejny, przekręcam zapłon - słychać jak strzelił - spalony (bez odpalania auta).
Czyli gdzieś zwarcie albo zbytnio obciążony silnik wycieraczek (zablokowany mechanizm - ale przed chwilą chodziły)
1. Wyczytałem ze ten bezpiecznik odpowiada za wycieraczki przód i tył oraz klakson.
- odłączam silnik z przodu i tyłu, oraz klakson pod maską oraz od kierownicy, odłączam także manetkę przy kierownicy od wycieraczek. Wyciągam także przekaźniki (1 dla przednich i drugi dla tylnej wycieraczki), pompkę spryskiwacza. Wydaje mi sie że odłaczyłem wszystko.
Wkładam bezpiecznik, włączam zapłon - wywaliło.
Pomyślałem że najczęściej pada wiązka w klapie tylnej (przełamują sie przewody w gumie przy zawiasie).
Rozebrałem, izoluję pękniętą izolację. Sprawdzam - wywaliło. Kończą mi się bezpieczniki.
Szukam schematu- mimo że się nie znam ale niema innej opcji bo na elektryka kasy brak.
Znalazłem i wygląda na to że czarno filetowy przewód idzie od bezpiecnzika do każdego z silników z pominięciem manetki, przekaźńików. A skoro one są odłączone to to chyba jedyna opcja.
Zdejmuje klemy z akumulatora. Bezpiecznik wyjęty.
Ustawiam miernik na test przejścia. Wywnioskowałem że jak jest przebicie do masy i wywala bezpiecznik to będzie mi brzęczał miernik jak jedna sondę podłączę do przewodu a drugą do masy auta (śruba w karoserii).
Sprawdzam przy silniczku tylnej wycieraczki, przewód czarno fioletowy i masa - piszczy czyli jest przejscie.
Przewód idzie do kostki w bagażniku. Odłączam kostkę. Sprawdzam ponownie przy silniku - brak przejścia - wniosek zwiera gdzieś między kostką a deską rozdzielczą.
Idę po kolei wzdłuż auta aż do wiązki przewodów pod deska rodzielczą. z kostką pod cięgłem otwierania maski.
Rozpinam kostkę.
Sprawdzam przejście przy silniczku - nie piszczy. Czyli miedzy kostką a bezpiecznikami.
Do tyłu bezpieczników niema dojścia a wyjąć się nie da (chyba żeby wyjąć całą deskę)
Sprawdzam z ciekawości ten sam czarno-fioletowy przewód przy silniku z przodu - też piszczy (sonda do masy i do wtyczki silniczka)
Myślę że to musi być w bezpiecznikach.
Sprawdzam sama skrzynkę:
Trzeci bezpiecznik od lewej (teraz wyjęty).
Sonda na śrubę a druga na blaszkę w gnieździe bezpiecznika - piszczy
Tu już zgłupiałem.
Myslę że może źle założyłem i tak ma być, sprawdzam losowo kilka innych bezpieczników (bo reszta elektryki - światła silnik etc działają) i na niektórych jest przejście a na niektórych nie. Więc skoro niema prawidłowości to zgłupiałem zupełnie.
Do tej pory myślałem że bezpiecznik jest przedłużeniem przewodu i oddziela układy zabezpieczając je.
Sprawdzam przejście miedzy górną a dolną blaszką w tym samym gnieździe bezpiecznika - piszczy. Zupełnie pogubiłem się.
Wkładam bezpiecznik, odpalam zapłon - nic nie wywaliło.
zupełnie zaskoczony byłem bo nic nie zrobiłem (chyba tylko tyle że zruszałem kable lub po kilku godzinach stania na słońcu coś przeschło)
Podłączam po kolei odbiorniki, przekaźniki i wszytko ok.
Odpalam silnik też działa.
Auto się naprawiło a ja dalej nie wiem o co chodzi.
Minęły 3 dni.
Dzisiaj spadł deszcz, żona dzwoni że nie moze z miasta wrócić bo wycieraczki padły (właściwie o nawet nie ruszyły).
Czyli powtórka z rozrywki.
Podpowiedzcie mi proszę co i szczególnie JAK sprawdzić bo jak wspomniałem nie znam się a jestem zmuszony sam temat rozwiązać. Czy sposób sprawdzania jaki przyjąłem na początku był właściwy ?
Opiszę problem.
W aucie (Astra F z 92r c16NZ) zniknęły wycieraczki (przód i tył).
Sprawdziłem i wywalony bezpiecznik. 30A
Ładnie szybko wymieniam, włączam sam zapłon, wycieraczki przód - działają, tył też.
Zadowolony odpalam auto, sprawdzam jeszcze raz - nie działa.
Zaglądam do bezpiecznika -spalony.
Wstawiam kolejny, przekręcam zapłon - słychać jak strzelił - spalony (bez odpalania auta).
Czyli gdzieś zwarcie albo zbytnio obciążony silnik wycieraczek (zablokowany mechanizm - ale przed chwilą chodziły)
1. Wyczytałem ze ten bezpiecznik odpowiada za wycieraczki przód i tył oraz klakson.
- odłączam silnik z przodu i tyłu, oraz klakson pod maską oraz od kierownicy, odłączam także manetkę przy kierownicy od wycieraczek. Wyciągam także przekaźniki (1 dla przednich i drugi dla tylnej wycieraczki), pompkę spryskiwacza. Wydaje mi sie że odłaczyłem wszystko.
Wkładam bezpiecznik, włączam zapłon - wywaliło.
Pomyślałem że najczęściej pada wiązka w klapie tylnej (przełamują sie przewody w gumie przy zawiasie).
Rozebrałem, izoluję pękniętą izolację. Sprawdzam - wywaliło. Kończą mi się bezpieczniki.
Szukam schematu- mimo że się nie znam ale niema innej opcji bo na elektryka kasy brak.
Znalazłem i wygląda na to że czarno filetowy przewód idzie od bezpiecnzika do każdego z silników z pominięciem manetki, przekaźńików. A skoro one są odłączone to to chyba jedyna opcja.
Zdejmuje klemy z akumulatora. Bezpiecznik wyjęty.
Ustawiam miernik na test przejścia. Wywnioskowałem że jak jest przebicie do masy i wywala bezpiecznik to będzie mi brzęczał miernik jak jedna sondę podłączę do przewodu a drugą do masy auta (śruba w karoserii).
Sprawdzam przy silniczku tylnej wycieraczki, przewód czarno fioletowy i masa - piszczy czyli jest przejscie.
Przewód idzie do kostki w bagażniku. Odłączam kostkę. Sprawdzam ponownie przy silniku - brak przejścia - wniosek zwiera gdzieś między kostką a deską rozdzielczą.
Idę po kolei wzdłuż auta aż do wiązki przewodów pod deska rodzielczą. z kostką pod cięgłem otwierania maski.
Rozpinam kostkę.
Sprawdzam przejście przy silniczku - nie piszczy. Czyli miedzy kostką a bezpiecznikami.
Do tyłu bezpieczników niema dojścia a wyjąć się nie da (chyba żeby wyjąć całą deskę)
Sprawdzam z ciekawości ten sam czarno-fioletowy przewód przy silniku z przodu - też piszczy (sonda do masy i do wtyczki silniczka)
Myślę że to musi być w bezpiecznikach.
Sprawdzam sama skrzynkę:
Trzeci bezpiecznik od lewej (teraz wyjęty).
Sonda na śrubę a druga na blaszkę w gnieździe bezpiecznika - piszczy
Tu już zgłupiałem.
Myslę że może źle założyłem i tak ma być, sprawdzam losowo kilka innych bezpieczników (bo reszta elektryki - światła silnik etc działają) i na niektórych jest przejście a na niektórych nie. Więc skoro niema prawidłowości to zgłupiałem zupełnie.
Do tej pory myślałem że bezpiecznik jest przedłużeniem przewodu i oddziela układy zabezpieczając je.
Sprawdzam przejście miedzy górną a dolną blaszką w tym samym gnieździe bezpiecznika - piszczy. Zupełnie pogubiłem się.
Wkładam bezpiecznik, odpalam zapłon - nic nie wywaliło.
zupełnie zaskoczony byłem bo nic nie zrobiłem (chyba tylko tyle że zruszałem kable lub po kilku godzinach stania na słońcu coś przeschło)
Podłączam po kolei odbiorniki, przekaźniki i wszytko ok.
Odpalam silnik też działa.
Auto się naprawiło a ja dalej nie wiem o co chodzi.
Minęły 3 dni.
Dzisiaj spadł deszcz, żona dzwoni że nie moze z miasta wrócić bo wycieraczki padły (właściwie o nawet nie ruszyły).
Czyli powtórka z rozrywki.
Podpowiedzcie mi proszę co i szczególnie JAK sprawdzić bo jak wspomniałem nie znam się a jestem zmuszony sam temat rozwiązać. Czy sposób sprawdzania jaki przyjąłem na początku był właściwy ?