Witam, jak w tytule, mam problem z ładowaniem. Opisze sytuacje: chciałem rano zapalić auto, po przekręceniu kluczyka było głucho, żadna kontrolka się nie zapaliła, nic w aucie nie działało. Postanowiłem podładować prostownikiem, podczas podpinania pokazało się sporo iskier, znaczy zwarcie. Podmieniłem akumulator na inny... podłączając do niego prostownik juz nie iskrzyło, auto zapaliło (ale dziwne było dla mnie to, że nie zaświeciła się kontrolka ładowania). Wróciłem do domu około 30 km, odstawiłem auto na godzine, zapalajac zauwazylem ze ma mało prądu, ale udało sie ruszyć, przejechałem kolejne 15 km. Auto postało kilka godzin, w efekcie czego następna próba odpalenia nie powiodła sie, lekko świeciły kontrolki oleju i poduszek, ale nie było reakcji kontrolki ładowania. I teraz nie wiem, czy to alternator padł i nie ładuje, czy zwarcie w instalacji i gdzieś prąd ucieka, czy akumulator słabiutki. Prosze o jakieś sugestie gdzie szukać, z góry dziękuje za rady. Postanowiłem na noc odłączyć "+" kleme, zobaczę czy do rana zachowa się coś w akumulatorze i da rade autko zapalić.