Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

astraF - AstraF x16xel po nagrzaniu żlopie olej kopci na niebiesko

17 Sie 2014 16:11 3870 27
  • Poziom 11  
    Witam mam problem astra F 180000km przebiegu,jestem pierwszym wlaścicielem.
    Rok temu robiony był silnik czyli wymiana uszczelniaczy zaworowych pierścieni tłokowych (zgarniające żeliwne) stan gładzi tłoków doskonały. Po remoncie przestał brać olej praktycznie nic! Niestety po 13000km zaczęły się problemy z zaworem EGR przycinał się , szarpało na niskich biegach, potrafił zgasnąć. Wymiana Egr na używany niewiele dała auto się przyduszało przy delikatnym przyspieszaniu, do tego zaczal kopcić i brac olej- skokowo i przy dobrze dogrzanym silniku tak po przejechaniu 20km. EGR został zaślepiony, mac i piękne wkręcanie się na obroty wróciły .Samochód ma moc pięknie przyspiesza ale nadal dogrzany potrafi zaczać kopcic STRASZNIE!! zwłaszcza jak ruszam ze świateł,skrzyzowań czy przy hamowaniu silnikiem i później gdy delikatnie dodam gazu. Potrafi później kopcić cały czas podczas spokojnej jazdy. Reasumujac NIGDY nie kopci zimny, ani zaraz po odpaleniu też nie ma śladu dymu. Dopiero dogrzany po 20-30 przejechanych kilometrach. Tak jakby do brania oleju prowokowała by jazda miejska. Na autostradzie z predkością 120km wziął 0,3 na 600 km. Ale w mieście przy czestej zmianie biegów bywa że żłopnie 0,5l na 100km!! Co się mogło stać? uszczelniacze? pierścienie? Znów rozgrzebywac silnik?
    Aha miałem taki incydent ,że migała mi przez 5 km kontrolka oleju nim dojechałem do stacji benz. po dolewkę. Mogłem go przegrzac?
    pozdrawiam
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 10  
    Rozbierać najpierw , ocennic co jest uszkodzone , zanim kupisz nowy.
  • Poziom 11  
    Strumien swiadomosci swia napisał:
    Czemu nie wymienisz silnika?


    a jaką mam gwarancję że uzywka nie bedzie z wadą?? swój silnik przynajmniej znam.
  • Moderator Samochody
    krrrzysiek napisał:
    Strumien swiadomosci swia napisał:
    Czemu nie wymienisz silnika?


    a jaką mam gwarancję że uzywka nie bedzie z wadą?? swój silnik przynajmniej znam.

    No tak, tyle że Twój na niewiele się nadaje - więc co z tej znajomości pozytywnego wynika? Nie wiem czemu tak trudno zrozumieć, że silnik umarł i próby reanimacji poprzez wymianę pierścieni, to tylko zbędny wydatek. Należało by zwalić głowicę, wyciągnąć tłoki i przy pomocy średnicówki zmierzyć w 3 punktach średnicę każdego cylindra - zdziwiłbyś się wtedy, o ile od ideału odbiega.
  • Poziom 43  
    krrrzysiek napisał:
    a jaką mam gwarancję że uzywka nie bedzie z wadą??


    Bo się nie kupuje najtańszego gów.... na allegro tylko u znajomych sprzedawców, lub się daje do warsztatu .
    Zresztą nie wyobrażam sobie że kupuje silnik , jest on uwalony i nie mogę go zwrócić.

    Pozatym co ktoś ma na myśli zmieniając pierścienie. Przecież to jest para zawsze.
    To tak jak byś mył tylko górną część zębów , albo dolną .
    Nie wiem jak można takie babole sadzić.

    I jeszcze się dziwić, pal licho bierze olej to niech bierze , będę udawał że jeżdże DTI.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 11  
    wczoraj pojeździłem nim mocniej około 15km , dogrzałem go do włączenia dmuchawy i nie dymił nic a nic, ani przy niskich obrotach ani przy 4500. Niech mi ktoś wytłumaczy tak na logikę jak zniszczony silnik może być tak chimeryczny. Ma moc pieknie wkręca się na obroty , na trasie 600km głownie expresowe drogi , miasto duże Łodź (tam kopcił) spalił 6.9l na 100km.
    Przecież jak jest rąbnięty to powinien kopcić non stop.

    Dodano po 14 [minuty]:

    Strumien swiadomosci swia napisał:
    krrrzysiek napisał:
    a jaką mam gwarancję że uzywka nie bedzie z wadą??


    Bo się nie kupuje najtańszego gów.... na allegro tylko u znajomych sprzedawców, lub się daje do warsztatu .
    Zresztą nie wyobrażam sobie że kupuje silnik , jest on uwalony i nie mogę go zwrócić.

    Pozatym co ktoś ma na myśli zmieniając pierścienie. Przecież to jest para zawsze.
    To tak jak byś mył tylko górną część zębów , albo dolną .
    Nie wiem jak można takie babole sadzić.

    I jeszcze się dziwić, pal licho bierze olej to niech bierze , będę udawał że jeżdże DTI.


    nie mam ani nie znam sprawdzonych sprzedawców. Będę wdzięczny za namiary.
    Sugerujesz ,że trzeba było zmienić parę czyli tłok+ pierścienie?
  • Moderator Samochody
    Strumien swiadomosci swia napisał:
    krrrzysiek napisał:
    Sugerujesz ,że trzeba było zmienić parę czyli tłok+ pierścienie?

    Nie, para to pierścienie i gładz cylindrów.

    Nie Romuś. Pierścienie to tylko doszczelnienie, parą jest cylinder + tłok. Tyle tylko, że aby to doszczelnienie w postaci pierścieni pracowało jak należy, a nie jako frezarka cylindra czy pompa oleju, muszą być poprawnie osadzone w kanale tłoka - ze stosownym, nie za dużym luzem i dopasowane do gładzi cylindra. Wlepienie nowych pierścieni, układających się w okrąg, do cylindra który jest już owalem, w dodatku luźno latających w tłoku = skutek jak wyżej. Dodatkowo powiększone poza wymiar naprawczy zużycie cylindra.
  • Poziom 11  
    Mechanik , który robił silnik to kolega ze szkoły średniej , nawet z jednej ławki. Albo wbrew opiniom nie jest dobrym specem albo jakieś wady materiałow. Bo nie uwierzę że zrobił mnie w balona. Będę szukał silnika chociaż głowicę z ciekawości zdejmiemy.
    Ciężka sprawa zwłaszcza ,że 3tygodnie temu kupiłem działkę budowlaną, spłukując się z oszczędności.Nie lubię brać kredytów. Auto poza silnikiem jest w b.dobrym stanie, nie bite zakonserwowane,zawieszenie i cała reszta prócz silnika OK.kombi. Tylko ten cyrk z silnikiem...
  • Poziom 34  
    Mam taką samą astrę i po takiej samej naprawie przy takim samym przebiegu z tą różnicą że 120kkm zrobiła na gazie, przy 180kkm żłopała olej jak głupia 2 litry na 15000 albo i więcej choć producent dopuszcza 1l/1000km, niestety tłoki spotkały się z zaworami i przyszedł czas na remont.

    Po rozebraniu silnika na części pierwsze oprócz pokrzywionych zaworów znalazłem tylko powypalane zawory i zużyte pierścienie, gładź cylindra jak by dopiero z fabryki wyjechała, zero progu, honowanie jak nowe w 8-semkę, cylindry okrągłe, mierzone domowym sposobem na "pręcik" dopasowany do górnej średnicy cylindra.

    Po wymianie pierścieni, uszczelniaczy zaworowych, 2 zaworów, dotarciu zaworów, bez planowania głowicy silnik jeździ już 30kkm, oleju bierze 0,5l na wymianę.
    Silnik robił ojciec choć jest elektrykiem, na spokojnie w piwnicy z pomocą literatury pod tytułem "sam naprawiam".

    Więc albo użyłeś tandetnych części albo "kolega z ławki" spaprał robotę.
  • Moderator Samochody
    ciuqu napisał:
    zero progu

    I tu jest właśnie problem wielu osób oceniających stan silnika. To nie przedpotopowy diesel, progi w tym silniku prawie nigdy się nie pojawiają, jak by nie był zajechany.
  • Poziom 11  
    Więc albo użyłeś tandetnych części albo "kolega z ławki" spaprał robotę.[/quote]

    A zobaczymy co tam zostało włożone, decydował mechanik. Być może doprawiłem silnik jeżdżąc z uszkodzonym zaworem EGR? mulił przy rozpędzaniu , był wyraźnie słabszy. Po zaślepieniu EGR moc wróciła elastyczne zbierane sięna obroty ale kopcić nie przestał. Tuleje cylindrowe jak piszesz - ślady honowania widoczne niby ideał. Mechanik powiedział ,że budę zje rdza a silnik będzie chodził dalej i co? katastrofa.
  • Poziom 34  
    ociz napisał:
    .... w tym silniku prawie nigdy się nie pojawiają, jak by nie był zajechany.


    Masz 100% rację zanim próg powstanie ten silnik pali więcej oleju niż paliwa i trafia na złom.

    Ale to nie znaczy że próg nie powstaje, w passacie 1.8t z przebiegiem 240kkm wg "Mirka handlarza" czyli jakieś 340kkm lub więcej próg był widoczny i wyczuwalny pod palcem na każdym cylindrze. Ale za pewne nie taki jaki by powstał w "przedpotopowym dieslu" :)
  • Poziom 11  
    wczoraj musiałem dość mocno depnąć bo spieszyłem się na pociąg i nic kompletnie nie zakopciła!! Odcinek 45km. Silnik napewno był dogrzany,jedynie co to zmieniłem technikę jazdy taki experyment- zero hamowania silnikiem. Nieprawidłowy styl jazdy co prawda, ale może gdzieś tutaj tkwi problem. Przecież tak się do jasnej cholery nie zachowuje zarżnięty silnik. A swoją drogą to zeszły tydzień jeździłem pozyczonym BMW z 3L sześciocylindrowym silnikiem. Ale frajda!!
  • VIP Zasłużony dla elektroda
    Pewnie były wymienione jedynie uszczelniacze zaworów, nie zrobione prowadnice, lub zrobione na tanich częściach. To tłumaczyłoby wszystkie objawy jakie występują u Ciebie, łącznie z tym, że silnik ostrzej traktowany, nie dymi.
  • Poziom 11  
    rowadnice były dobre, cylindry pomierzone średnicówką było dobrze, mam jeździć bez hamowania silnikiem! i obserwować. Jeżeli nie będzie dymienia to podejrzenie pada na uszczelniacze zaworowe, które kolega zmieni jakimś sposobem bez ściągania głowicy.
    Nie wiem jakie uszczelniacze były załozone ale byłby to wariant optymistyczny. Aha jeszcze zrobimy próbę szczelności-sprawności cylindrów na zimno i na gorącym silniku.
  • VIP Zasłużony dla elektroda
    krrrzysiek napisał:
    rowadnice były dobre,
    krrrzysiek napisał:
    astra F 180000km
    Nie były dobre przy takim przebiegu, w tym silniku. Były źle zdiagnozowane. Kolejna wymiana samych uszczelniaczy znowu pomoże na max 10 tyś km. Niestety, głowica jeszcze raz do zdjęcia. Uwierz mi, nagar już zrobił swoje.
  • Poziom 11  
    Hmm, zwrócę koledze mechanikowi na to uwagę, chociaż silnik chodził na pełnym syntetyku Mobil-1 cały czas. Może jest jakaś szansa na cud. A jeśli nie to co się robi z takimi prowadnicami?
    dzięki za radę.
  • VIP Zasłużony dla elektroda
    Wymienia .
  • Poziom 17  
    Wymiana nie ma sensu
    krrrzysiek napisał:
    próbę szczelności-sprawności cylindrów na zimno i na gorącym silniku
    koniecznie z próbą olejową
  • Poziom 9  
    ja miałem ten sam problem tylko w Vectrze B.
    Uwierz remont jest nie opłacalny... wymieniłem wszystko, zawory, uszczelniacze, była planowana głowica, nowe prowadnice zaworów, nowe pierścienie jak wiadomo nowa uszczelka, oringi ,rozrząd... silnik po odpaleniu pracowałem idealnie, nie kopcił itp.
    Po przejechaniu może 300km usłyszałem cykanie zaworów, poczekałem aż silnik ostygnie , wyciągam wskaźnik oleju a tam susza.. dolałem oleju, zawory się wyciszyły.. nawet sobie nie wyobrażasz jak się wściekłem. Tyle kasy i pracy.
    Przez 300km wypalał stan oleju. Kompresja 15,5 na każdym cylindrze.
    po przejechaniu 800km silnik zrzuciłem, rozebrałem , kupiłem z Niemiec nowe serducho i żałuje ze nie zrobiłem tak od razu.
    Suma summarum koszta części 1500zł , remont robiłem sam.
    Używany motor (tylko i wyłącznie jeszcze w aucie dla sprawdzenia) 800zł.
    sam sobie odpowiedz czy warto?
    może czas przyjąć do wiadomości ze silnik w Twoim aucie mimo jego pewności zakończył swój żywot...
  • Poziom 43  
    konradlubin napisał:
    Uwierz remont jest nie opłacalny... wymieniłem wszystko, zawory, uszczelniacze, była planowana głowica, nowe prowadnice zaworów, nowe pierścienie jak wiadomo nowa uszczelka, oringi ,rozrząd... silnik po odpaleniu pracowałem idealnie, nie kopcił itp.

    Tylko nie naprawiłeś tulei które były jajowate już .
  • Poziom 9  
    Głowica jak i blok zostały oddane do serwisu. To jest jeden etap w którym nie uczestniczyłem. Resztę robiłem sam. A później już przez nerwy nie chciało mi się dochodzić co jest źle... nie jestem bogaczem ale z ręka na sercu utopiłem 1500zł i teraz pytanie .. czy taka astra f czy vectra b jest tego warta? wydaje mi się ze wstawienie słupka + wymiana płynów eksploatacyjnych i rozrządu wychodzi taniej zamiast remontu .
    Zakup silnika gdzie jest jeszcze zamontowany w samochodzie to znikome ryzyko ,w porównaniu do zdemontowanego leżącego gdzieś w magazynach, ale to tylko moje zdanie.
    Pojawia się proste pytanie czy warte to jest swojej ceny..

    swoją drogą uważam ze x16xel to porażka pod kątem serwisu i awaryjności, a "ecoteki" to olejożłopy
  • Poziom 11  
    no to faktycznie można się wkurzyć. Mój silnik nie brał nic przez pierwsze tysiące. Póxniej pojawił się wyciek - przez zimering na połączeniu skrzynia korbowa-sprzęgło więc faktyczne branie oleju przez silnik było zafałszowane. Póxniej było tylko gorzej, kopcenie na niebiesko i po tym często gwałtowne ubytki oleju. Ale wyczułem drania, nie hamuje silnikiem tylko wrzucam na luz przy dojeżdżaniu do świateł , zjazdach z górki i jest spokój. 1000km takiej głupawej jazdy i nie zakopcił ani razu zużycie oleju spadło i mieści się w oplowskiej normie. Pomijając w/w wyciek. Ewidentnie na podciśnieniu wytwarzanym podczas hamowania silnikiem zasysał olej od góry przez Prowadnice uszczelniacze i później zawory. Może się umówię z mechanikiem na robotę. Ale się waham czy warto. I tak trzeba będzie zmienić auto. Muszę się tylko trochę odkuć finansowo bo kupiłem w lipcu działkę.