Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Wyszukiwarki naszych partnerów

Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME
Europejski lider sprzedaży techniki i elektroniki.
Proszę, dodaj wyjątek elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Pionier U2 - Totalne zmartwychwstanie :) (Temat pochwalczy:) )

szymmotors 27 Sie 2014 22:51 9081 67
  • #31 27 Sie 2014 22:51
    miegod
    Poziom 14  

    Myślę ,że jestem w tej kwestii ortodoksyjny , ale po co brać się ze restaurację zabytku techniki , jeśli zastosujemy w nich współczesne podzespoły? Największa frajda jest z poszukiwań (zarówno zabytkowych podzespołów , jak i metod ich regeneracji). Ktoś z Kolegów wpadł na koncept zamontowania chińskiego radyjka - i to jest chyba ta metoda. Rembrandta też można "poprawić" plakatówką.

  • #32 28 Sie 2014 18:53
    Tomek Janiszewski
    Poziom 29  

    miegod napisał:
    Myślę ,że jestem w tej kwestii ortodoksyjny , ale po co brać się ze restaurację zabytku techniki , jeśli zastosujemy w nich współczesne podzespoły? Największa frajda jest z poszukiwań (zarówno zabytkowych podzespołów , jak i metod ich regeneracji). Ktoś z Kolegów wpadł na koncept zamontowania chińskiego radyjka - i to jest chyba ta metoda. Rembrandta też można "poprawić" plakatówką.

    Przesadzasz, podobnie jak OTLamp, który zupełnie niepotrzebnie od razu przywalił z grubej rury. Z wstawienia chińskiego radyjka istotnie pożytek byłby żaden, a tak wiadomo przynajmniej że radio żyje. Teraz właśnie nadeszła pora aby przetrząsnąć nakład wymontowanych z Pioniera elementów RC i spróbować je zregenerować. A potem sukcesywnie montować je na miejsce współczesnych protez. Można było wprawdzie zregenerować je w pierwszej kolejności, może jeszcze do tego nie wymontowując w ogóle z radia, ale szanse na sukces poważnie wówczas malały, pojawiało się za to poważne prawdopodobieństwo zniszczenia tego co było jeszcze sprawne. A jak nie uda się ożywić wszystkich rezystorów z taśmowymi wyprowadzeniami czy smolaków i pozostawi się część tego co jest obenie - nie będzie to wcale taka wielka zbrodnia. Wyobraźmy sobie że mamy obecnie późne lata 60-te, kiedy to tego rodzaju sprzęt był nei tyle zabytkiem, co normalnie używanym na codzień, choć już nieco przestarzałm AGD. Co zrobiłoby wówczas jego właściciel lub też fachowiec z ZURT gdyby w radiu padł jakiś opornik czy kondensator? Oczywiście, nie szukałby na siłę oryginału lecz wstawił pierwsze co by mu się nawinęło, i całkiem niewykluczone że byłby to istniejący w tamtych latach rezystor MŁT, lub kondensator KSF względnie KSE. A w przypadku awarii elektrolitu 2 X 33uF - bez wahania wstawiłby cienkiego KEN-a 2 X 50uF/350V, takiego jaki był stosowany w "Bambino". Jakoś nie potrafię zrozumieć dlaczego tak naprawiony Pionier byłby mniej "oryginalny" niż taki w którym zatopiono w szklanych wydmuszkach po smolakach zagraniczne kondensatory MKT albo też podlutowano miniaturowe elektrolity 47uF 400V jakie można spotkać na płytkach drukowanych zasilaczy komputerowych do końcówek kompletnie wyschniętego kondensatora elektrolitycznego w zasilaniu radia. A przecież takie metody naprawy powszechnie akceptujecie, a nawet zalecacie. :oops:
    Do Autora: sprawdź jeszcze raz termistor NTC, na którego miejsce wmontowałeś ów pasiasty opornik między przełącznikiem napięć a podstawką UY1N. Jakoś nie chce mi się wierzyć aby był martwy. Jest to wszak rezystor objętościowy a nie warstwowy. Ot taki wałeczek z ferrytu, niewiele różniącego się od tego z którego wykonuje się pręty antenowe z zaciśniętymi miedzianymi kołpakami - co tam się mogło spalić? Dziurka mogła powstać jeszcze na etapie wypalania materiału. Na zimno taki rezystor może wykazywać oporność wielu kΩ, nie dziwota zatem że omomierz cyfrowy ustawiony np. na 2kΩ wykazał przerwę, zamiast spodziewanych kilkuset Ω. A jak istotnie się okaże że to niestety trup - skorzystaj z uprzejmości Telewizorka, i nie czuj zbytniego zażenowania z powodu takiego naruszenia oryginalności - patrz wyżej.
    I jeszcze sprawdź czy aby użyte przez Ciebie KSF-y nie mają zbyt niskiego napięcia dopuszczalnego. W obwodzie potencjometru czy też ARW wystarczy w zupełności nawet kondensator na 63V, ale na końcówkach lampy prostowniczej, na anodzie UBL21 i wreszcie między siatką tej lampy a anodą UCH21 należy stosować kondensatory na 400V lub więcej. Inaczej grozi zniszczenie lamp.
    Autorowi gratuluję dołączenia do klubu pionierowców: sam mam 2 działające egzemplarze, choć ten pierwszy, znaleziony jakieś ćwierć wieku temu przez nieżyjącego już wujka w... lesie też ma sporo nieoryginalnych elementów, a na regenerację jego drewnianej obudowy nie zdobyłem się do dziś. Drugi, w obudowie bakelitowej wyciągnąłem w ub. roku osobiście, z pojemnika na elektrośmieci, i tam już bardziej zadbałem o oryginalność przy naprawie.

  • #33 28 Sie 2014 19:06
    OTLamp
    Specjalista - urządzenia lampowe

    Sławek_ps napisał:

    OTLamp - nie przesadzasz aby ?, Pionierek nie jest aż takim zabytkiem,

    Co znaczy "nie jest aż takim zabytkiem"? Czy dla kogoś, kto kolekcjonuje radia z pierwszej połowy lat 20 jakieś pospolite radio z lat 30 (np. Philips 456A) jest "aż takim zabytkiem" czy nie jest?
    Sławek_ps napisał:

    druga sprawa niedługo zbliżymy się do absurdu - używajmy mierników do pomiarów z epoki, lutownicy cyny też z epoki,

    Lutownica i cyna z epoki czy też współczesne, niczego praktycznie nie zmieniają. Pionier złożony zgodnie z oryginałem (a nie wg własnej estetyki) przy użyciu dowolnej lutownicy i współczesnej cyny niesie dokładnie tę samą informację o tym modelu odbiornika, co dziewiczy, nietknięty. Poskładany według własnego widzimisię niesie dezinformację.

    Sławek_ps napisał:

    tkanin na osłonę głośnika - bezwzględnie z epoki forniru też z epoki -

    Jeśli nie ma oryginalnej lub jest nie do naprawienia, zakłada się najbardziej podobną. Tymczasem wielu "kolekcjonerów" w imię chorej estetyki zrywa oryginalną, bo miała gdzieś plamkę lub małą wręcz dziurkę i zakłada pierwszą z brzegu szmatę. Co do fornirów, owszem, profesjonaliści często gromadzą nawet skrawki oryginalnych fornirów, pozyskane z destruktów. Ale nawet jeśli zostanie założony współczesny fornir np. orzech w miejsce, gdzie oryginalnie też był orzech, niewiele to zmienia. Ale jeśli w imię swojej estetyki ktoś położy np. makassar, sytuacja będzie podobna jak w tym przypadku z montażem.


    Sławek_ps napisał:

    ja oceniam to jako udaną bardzo udaną replikę wykonaną dla własnej satysfakcji.

    No i dobrze, ktoś ci broni oceniać? Ja oceniam jako źle wykorzystany zapał, replikę raczej niczego. Wg mojej oceny ten Pionier jest teraz wart tyle co oryginalne części, które w nim jeszcze zostały.

    Dodano po 3 [minuty]:

    Tomek Janiszewski napisał:
    a tak wiadomo przynajmniej że radio żyje.

    Jednocześnie wiadomo, że mogłoby żyć w dużej mierze z oryginalnym montażem i elementami.

  • #34 28 Sie 2014 19:12
    Tomek Janiszewski
    Poziom 29  

    OTLamp napisał:
    Tomek Janiszewski napisał:
    a tak wiadomo przynajmniej że radio żyje.

    Jednocześnie wiadomo, że mogłoby żyć w dużej mierze z oryginalnym montażem i elementami.

    Teraz wiadomo. I wcale nie jest powiedziane, że dalszą część swojego żywota będzie pędzić bez swoich oryginalnie zamontowanych oryginalnych części, o ile jeszcze nadają się do czegokolwiek. A może Autor ma się już od dziś zacząć rozglądać za drugim egzemplarzem w podobnym stanie w jakim było jego radio gdy je nabył, i skanibalizować go aby tylko to przezentowane na Forum odzyskało ŚWIĘTĄ ORYGINALNOŚĆ? Za wszelką cenę!

  • #35 28 Sie 2014 19:14
    Futrzaczek
    Admin Grupy Retro

    Tomek Janiszewski napisał:
    ŚWIĘTĄ ORYGINALNOŚĆ? Za wszelką cenę!

    Czemu popadasz w skrajności, których nikt tutaj nie forsuje?

  • #37 28 Sie 2014 19:20
    Tomek Janiszewski
    Poziom 29  

    Futrzaczek napisał:
    Tomek Janiszewski napisał:
    ŚWIĘTĄ ORYGINALNOŚĆ? Za wszelką cenę!

    Czemu popadasz w skrajności, których nikt tutaj nie forsuje?

    A bo to ja porównywałem robotę Autora do wstawienia chińskiego radyjka?

  • #38 28 Sie 2014 19:24
    OTLamp
    Specjalista - urządzenia lampowe

    Tomek Janiszewski napisał:

    Teraz wiadomo.

    Wiadomo było przed przebudową, widać to na fotach. Znacznie gorsze egzemplarze ludzie przywracali do życia w stanie oryginalnym.

    Tomek Janiszewski napisał:

    o ile jeszcze nadają się do czegokolwiek.

    Rozumiem, że wierzysz, że autor tematu skrupulatnie odsysał cynę z oczek lutowniczych i cierpliwie rozwijał przewleczone końcówki elementów. Raczej wszystko było cięte i do kosza.
    Tomek Janiszewski napisał:

    A może Autor ma się już od dziś zacząć rozglądać za drugim egzemplarzem w podobnym stanie w jakim było jego radio gdy je nabył, i skanibalizować go aby tylko to przezentowane na Forum odzyskało ŚWIĘTĄ ORYGINALNOŚĆ? Za wszelką cenę!


    Raczej za egzemplarzem z niezłym chassis, a np. z potrzaskaną skrzynką. Zresztą nawet się dziwię że dopiero teraz demonstrujesz swoje orgazmy po obejrzeniu tych zdjęć. Kto jak kto, ale w poprawianiu fabryki wg swojej (nie napiszę już jakiej) estetyki nie masz sobie równych.
    Podlinkuj jeszcze ten temat na audiostereo lub innych forach audiofilskich, wszak padło tu słowo "audiofil" w którymś z moich postów. Co chcesz tym infantylnym zachowaniem osiągnąć?

  • #39 29 Sie 2014 18:28
    AlekZ
    Specjalista - lampy próżniowe

    To, w jaki sposób należy traktować zabytek powinno zależeć od stanu jego zachowania. Dotyczy to moim zdaniem zarówno zabytków ruchomych jak i nieruchomych. Jeżeli stan jego jest dobry, wówczas jest sens zachowywać w jak największym stopniu oryginalność, zaś pracy do wykonania jest przy nim niewiele. Jeżeli jednak stan ten jest zły, wówczas taki zabytek wymaga rekonstrukcji. W rozpatrywanym w tym wątku przypadku niewątpliwie chassis tego odbiornika było w stanie złym i wymagało rozebrania na pierwiastki. Wszystkie zabiegi, typu sprejowanie sreberkiem byłyby tym samym, czym zamurowywanie szarą zetgieenowską cegłą okien w zabytkowych budynkach Warszawy.
    Można oczywiście spierać się, czy zastosowane: technika montażu i elementy mogłyby być inne i bardziej zbliżone do oryginału i odpowiedź na tak postawione pytanie będzie oczywiście twierdząca: Tak, można stosować oryginalne elementy, np. z innych wraków oraz stosować oryginalną technikę i sposób montażu. Można oryginalne elementy regenerować. Nie każdy jednak ma do tego warunki i cierpliwość. W przypadku zabytków nieruchomych i niektórych zabytków ruchomych niekiedy zmiana konstrukcji jest wręcz konieczna dla zapewnienia bezpieczeństwa użytkowania takiego zabytku. W przypadku zabytków nieruchomych murowanych zmiana stropów z drewnianych na niepalne czy spięcie klamrami popękanych murów będzie przez większość z Was zaaprobowana bez mrugnięcia okiem. Tak samo bez mrugnięcia okiem przyjmiecie fakt stosowania zaprawy cementowej lub innych nowoczesnych materiałów budowlanych do murowania w takich zabytkach, zamiast zaprawy wapiennej z białkiem jaja kurzego czy stosowania ociepleń z wełny mineralnej czy styropianu zamiast trzciny pod tynkiem wapiennym lub sieczki owsianej zmieszanej z gliną.
    W przypadku odbiorników radiowych takie ujęcie nie jest niestety oczywiste.
    Problem się pojawi, gdy ktoś zaproponuje zamianę kondensatora papierowego "kartoflaka" na styrofleksowy czy mikowego na ceramiczny.
    W tym miejscu dochodzimy do sprawy trwałości zabytku. Każdy oczywiście chce, by zabytek żył jak najdłużej. Dotyczy to też zabytków radiotechniki. Ze starymi elementami bywa naprawdę różnie. Wielu było takich, którzy płakali, że nie zmienili kondensatora mikowego na nowy, tylko docisnęli rozłażące się ze starości przekładki z papieru bakelizowanego w filtrze p.cz. Potem demontaż uszkodzonego filtru bywał katorgą. Rozumiem zatem, że jeśli ktoś miał Pioniera w kiepskim stanie i wkłada pracę w rozbiórkę do rosołu, to chce mieć pewność, że to radio "pożyje" długo, bez konieczności ciągłego gmerania w nim. Jest to okupione stratą oryginalności, a co za tym idzie "zabytkowości" przedmiotu renowacji. Tu jest ten bolesny kompromis.
    Z tego zatem powodu zmiana elementów na nowsze wydaje się dopuszczalna, wobec złego stanu zachowanych części. Dla tych, którzy chcą w swych radiach zachować pełną oryginalność pozostają do dyspozycji pozostałe z takich napraw elementy. Zwracam uwagę, że zachowanie pełnej oryginalności jest bardzo trudne. Na przykład w przypadku zjedzonych cewek trzeba ratować się poprzez ich ponowne nawinięcie, zaś zdobycie drutu izolowanego jedwabiem bywa niemożliwe, choćby z ekonomicznego punktu widzenia. Okazać się może, że Pionier wart 30 złotych wymagałby zabiegów za 1000 złotych, co czyni takie nakłady nieopłacalnymi. Trzymanie się purystycznej wersji konserwacji oznacza przeznaczenie takiego radia z góry na śmietnik, bo nikomu się nie opłaci go naprawiać.
    Chciałbym dożyć czasów, gdy zacznie brakować oryginalnych lamp i co wówczas zrobią ci, którzy tak dbają o zachowanie każdego detalu :D. Pozostanie spejowanie lipnych baniek szklanych, imitujących oryginał.
    Co do sposobu montażu, ten aspekt jest chyba najbardziej dyskusyjny. Wydaje mi się, że w tym konkretnym przypadku mamy do czynienia z poprawianiem fabryki, ale efekt uświadamia, jak taki montaż mógłby wyglądać, gdyby wykonywano go bardziej starannie. Porównywanie tej naprawy z wymianą bebechów na chińskie radyjko w środku skrzynki wydaje mi się względem Autora tego wątku dużym nadużyciem i nie jest sprawiedliwe.

  • #40 29 Sie 2014 22:35
    OTLamp
    Specjalista - urządzenia lampowe

    AlekZ napisał:

    W przypadku zabytków nieruchomych murowanych zmiana stropów z drewnianych na niepalne czy spięcie klamrami popękanych murów będzie przez większość z Was zaaprobowana bez mrugnięcia okiem. Tak samo bez mrugnięcia okiem przyjmiecie fakt stosowania zaprawy cementowej lub innych nowoczesnych materiałów budowlanych do murowania w takich zabytkach, zamiast zaprawy wapiennej z białkiem jaja kurzego czy stosowania ociepleń z wełny mineralnej czy styropianu zamiast trzciny pod tynkiem wapiennym lub sieczki owsianej zmieszanej z gliną.

    Porównywanie zabytków architektonicznych czy też motoryzacyjnych jest zupełnie nietrafione. Czym innym w skutkach jest katastrofa budowlana, a czym innym puszczający nit w kondensatorze mikowym.

    AlekZ napisał:

    W przypadku odbiorników radiowych takie ujęcie nie jest niestety oczywiste.
    Problem się pojawi, gdy ktoś zaproponuje zamianę kondensatora papierowego "kartoflaka" na styrofleksowy czy mikowego na ceramiczny.


    Najpierw to trzeba wiedzieć, czy taka wymiana jest konieczna. Nie wyobrażam sobie takiej upływności kondensatora blokującego opornik katodowy lampy przemiany czy też wzmacniającej p.cz, aby mogła uniemożliwić poprawną pracę tych stopni. Niemal zawsze upływność kondensatorów nie ma też większego wpływu na pracę pętli ARW. I odmienne zdanie różnych onanistów od żywiczniaków niczego w tej kwestii nie zmieni. Wymiana w ciemno wszystkich elementów jest moim zdaniem pójściem po linii najmniejszego oporu - po co myśleć i analizować na schemacie, który kondensator jest krytyczny, a który nie? Lepiej wypieprzyć wszystkie na zapas. Myślenie niestety wielu bardzo chyba męczy, o ile w ogóle potrafią, stąd różne idiotyzmy o wieszaniu śrub na sznurkach.

    AlekZ napisał:

    Na przykład w przypadku zjedzonych cewek trzeba ratować się poprzez ich ponowne nawinięcie,

    A w przypadku niezjedzonych również? Przecież podobna rzecz miała tu miejsce w przypadku oporników i niektórych kondensatorów. Mogły bez problemu pracować, zostały wymienione, "bo pewnie niesprawne". Na zdjęciach z rozbebeszania kondensatora elektrolitycznego nie widać śladu korozji doprowadzeń, a to właśnie przerwa w wyniku korozji (najczęściej wyprowadzenia anody) jest przyczyną braku pojemności. Oceny sprawności dokonano omomierzem, wiadomo, że o przerwie nie było mowy, w formowanie niestety się nie wierzy, bo to wręcz szamański rytuał, który pomaga tylko na chwilę (jak oceniono, na około miesiąc).

    AlekZ napisał:

    Wydaje mi się, że w tym konkretnym przypadku mamy do czynienia z poprawianiem fabryki, ale efekt uświadamia, jak taki montaż mógłby wyglądać, gdyby wykonywano go bardziej starannie.

    Mógłby, ale nie wyglądał. Idąc tym tropem można by np. pokazać, jak mógłby wyglądać Pionier z drugiej połowy lat 50 (albo jego klony, których produkcja rozpoczęła się w drugiej połowie lat 50) i pokazać przerobionego na 2xUCH81, UL84 + diody germanowe i UY85. Możliwości jest mnóstwo, nie wyłączając kolorowych skrzynek (w USA tego rodzaju radia występowały w wielu kolorach, wszak i radzieckie blaszaki też były malowane). Naprawdę popierasz takie działania?

    Do autora wątku: mam nadzieję, że nie popełnisz podobnych błędów przy uruchamianiu tej Ultry U405.

  • #41 30 Sie 2014 00:04
    AlekZ
    Specjalista - lampy próżniowe

    Byłem pewien, że będziesz deprecjonował podobieństwo między renowacją zabytków ruchomych i nieruchomych. Fakt, że radio katastrofy budowlanej nie spowoduje. W najgorszym razie uszkodzą się jakieś elementy w radiu lub wybuchnie pożar. Są to zresztą stosunkowo rzadkie przypadki.
    A mimo to podałem te dwa - wydawało by się skrajnie różne przykłady zabytków, bo mam z nimi do czynienia na codzień i jednak podobieństwo jest widoczne. Przez głupie zaprzaństwo konserwatorów tracimy na zawsze prawdziwe zabytki. Jest to trochę na zasadzie: sam nie zje, innemu nie da. A więc zabytki gniją sobie na świeżym powietrzu. Potem wszyscy budzą się z ręką w nocniku, że zabytek spłonął, rozpadł się, został rozkradziony, przewrócił się (niepotrzebne skreślić). Byłoby niedobrze, gdyby to samo miało spotkać zabytki elektroniki.

    Niedaleka droga do tego, by przez głupie zaprzaństwo utracić to, co jeszcze jest do uratowania w dziedzinie elektroniki czy radiotechniki. Wydrapywaniem oczu niczego tu nie zdziałasz. Zgadzam się, że ta naprawa odbiornika z punktu widzenia konserwatorskiego nie jest renowacją, gdyż odbiornik utracił oryginalność w znacznym procencie. Chassis jednak nie rdzewieje, schemat elektryczny jest zachowany. Dlatego nie potępiam tego w czambuł, ale i nie wychwalam pod niebiosy. Nie sposób nie dostrzec, że w naprawę został włożony spory nakład pracy i było to działanie dużo lepsze od wstawiania chińskiego radyjka do środka. Od czegoś trzeba zacząć, nawet jeśli zostały popełnione błędy. Naszym zadaniem, tych, którzy dłuższy czas zajmują się starymi radiami czy telewizorami jest w sposób rzeczowy promować i przekazywać wiedzę o dobrych praktykach renowacji, ale w żadnym razie mieszać z błotem tych, którzy naprawdę próbowali.
    Śmiem twierdzić, że na tym polu jest dużo do zrobienia, bo współpraca między nami jest z reguły marna.
    Są wśród nas tacy, którzy w sposób dokładny, z benedyktyńską cierpliwością naprawiają rezystory drutowe i cewki koszykowe. Są tacy, którzy dobrze dorabiają brakujące gałki i skale. Są tacy, którzy doskonale dorabiają brakujące ścianki tylne. Są tacy, którzy regenerują kondensatory elektrolityczne, papierowe i mikowe. Są tacy, którzy doprowadzają do porządku skrzynki i metalowe chassis odbiorników. Są wreszcie tacy, którzy regenerują, naprawiają czy dorabiają lampy.
    Często jest tak, że ktoś jest dobry w ramach którejś z wymienionych specjalności, niewiele orientując się w specjalnościach innych.
    Z reguły kończy się na tym, że "każdy sobie rzepkę skrobie" i nie baczy na niuanse, w których znawcą renowacji jest ktoś inny,

    Swoją drogą, nie wiem, czy w Polsce są w ogóle biegli z zakresu zabytków radiotechniki, którzy współpracują w tym względzie z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego i którzy mogliby w ogóle się wypowiedzieć w tym temacie. Robiłem pewne rozeznanie w tej kwestii i nie uzyskałem jasnej odpowiedzi. Tematu nie drążyłem zbyt usilnie, bo warto jednak wiedzieć, że wpisanie odbiornika do rejestru zabytków ruchomych nie daje praktycznie żadnych korzyści (dotacje na renowację to fikcja), natomiast powoduje szereg obostrzeń. I tak na przykład wywóz za granicę na jakiś zlot wymaga zgody ministra kultury. Za taką państwową opiekę nad zabytkami to ja dziękuję.

  • #42 30 Sie 2014 00:54
    OTLamp
    Specjalista - urządzenia lampowe

    AlekZ napisał:
    Byłem pewien, że będziesz deprecjonował podobieństwo między renowacją zabytków ruchomych i nieruchomych. Fakt, że radio katastrofy budowlanej nie spowoduje.

    I nadal deprecjonuję. Kryteria renowacji zabytków architektury są tak skrajnie różne, że moim zdaniem nie ma tu żadnej płaszczyzny porównawczej z zabytkami elektroniki. Nie wspominając już o kwestiach finansowych.

    AlekZ napisał:

    Przez głupie zaprzaństwo konserwatorów tracimy na zawsze prawdziwe zabytki. Jest to trochę na zasadzie: sam nie zje, innemu nie da. A więc zabytki gniją sobie na świeżym powietrzu. Potem wszyscy budzą się z ręką w nocniku, że zabytek spłonął, rozpadł się, został rozkradziony, przewrócił się (niepotrzebne skreślić). Byłoby niedobrze, gdyby to samo miało spotkać zabytki elektroniki.

    W tym przypadku już zupełnie nie rozumiem, którą z moich postaw zaliczasz do głupiego zaprzaństwa. Mógłbyś podać przykład? Może tę, którą prezentowałem znajomemu kolekcjonerowi odbiorników łódzkich producentów (m.in. Ika, Tekafon) uruchamiając jego rzadkie okazy z pełną obsadą oryginalnych elementów? Może powinienem powywalać w ciemno te wszystkie Satory, Alwaysy i nawsadzać wszędzie tak podniecających żywiczniaków. Wtedy już nie byłoby zaprzańsko, wtedy byłoby koszernie!

  • #43 30 Sie 2014 08:36
    AlekZ
    Specjalista - lampy próżniowe

    Dalsza dyskusja na ten temat nie ma sensu. Przecież nigdzie nie napisałem, że każę Ci wywalać w ciemno elementy, nigdzie tego nie pochwaliłem. Za zaprzaństwo uważam natomiast mieszanie z błotem Autora tego wątku; moim zdaniem ta krytyka poszła tu trochę za daleko. Po prostu było zbyt emocjonalnie.
    Na tym kończę komentowanie całej tej historii, żałuję tylko, że ustosunkowałeś się bardzo wybiórczo do mojej wypowiedzi.

  • #44 30 Sie 2014 13:37
    jsk3
    Poziom 13  

    A mi się podoba, bo dzięki temu radio żyje. W innej sytuacji prawdopodobnie by tylko gniło, ostatecznie lądując na śmietniku. Brawa za ładną robotę.

    Jak to mówią, jestem na TAK.

  • #45 30 Sie 2014 15:35
    OTLamp
    Specjalista - urządzenia lampowe
  • #46 30 Sie 2014 16:19
    jsk3
    Poziom 13  

    Bez przesady. To co pokazujesz w linkach to sa PRZEROBKI na cos zupelnie innego, ale spelniajacego jakies funkcje, a w tym przypadku schemat jak i umiejscowienie podzespolow na chassis zostaja oryginalne. To ze elementy sa nowsze to juz inna kwestia, ale funkcjonalnosc oryginalu zostala zachowana co jest istotne. Mozna sie przyczepic do wygladu ale w tym przypadku ma to male znaczenie. Korniki tez zostawic bo sa oryginalne z epoki? Wez takiego przecietnego Pioniera i slyny kondensator bocznikujacy w.cz w UY1N. Zadna proba reanimacji nie przyniosla DLUGOTRWALEGO pozytywnego rezultatu. Mam narazic siebie, kogos na skutki jego uszkodzenia? Tylko w imie oryginalnisci? Czy tez mam nspylac nowa warstwe oporowa na rezystorze w ktorym pekla opaska? Nonsens.. mialem kilka Pionierow w ktorych praktycznie wszyskie rezystory byly uszkodzone. Dobre byly tylko drutowe i te ktore ktos kieds juz wymienil. Wole miec sprawny, ladnie wygladajacy zabytek niz martwe zwloki straszace brakami i zbierajacymi pajaki okoliczne.

    Dodano po 1 [minuty]:

    Bez przesady. To co pokazujesz w linkach to sa PRZEROBKI na cos zupelnie innego, ale spelniajacego jakies funkcje, a w tym przypadku schemat jak i umiejscowienie podzespolow na chassis zostaja oryginalne. To ze elementy sa nowsze to juz inna kwestia, ale funkcjonalnosc oryginalu zostala zachowana co jest istotne. Mozna sie przyczepic do wygladu ale w tym przypadku ma to male znaczenie. Korniki tez zostawic bo sa oryginalne z epoki? Wez takiego przecietnego Pioniera i slyny kondensator bocznikujacy w.cz w UY1N. Zadna proba reanimacji nie przyniosla DLUGOTRWALEGO pozytywnego rezultatu. Mam narazic siebie, kogos na skutki jego uszkodzenia? Tylko w imie oryginalnisci? Czy tez mam nspylac nowa warstwe oporowa na rezystorze w ktorym pekla opaska? Nonsens.. mialem kilka Pionierow w ktorych praktycznie wszyskie rezystory byly uszkodzone. Dobre byly tylko drutowe i te ktore ktos kieds juz wymienil. Wole miec sprawny, ladnie wygladajacy zabytek niz martwe zwloki straszace brakami i zbierajacymi pajaki okoliczne.

  • #47 30 Sie 2014 16:59
    OTLamp
    Specjalista - urządzenia lampowe

    jsk3 napisał:
    Bez przesady. To co pokazujesz w linkach to sa PRZEROBKI na cos zupelnie innego, ale spelniajacego jakies funkcje, a w tym przypadku schemat jak i umiejscowienie podzespolow na chassis zostaja oryginalne. To ze elementy sa nowsze to juz inna kwestia, ale funkcjonalnosc oryginalu zostala zachowana co jest istotne. Mozna sie przyczepic do wygladu ale w tym przypadku ma to male znaczenie.

    Owszem, ale zauważ, że argumentacja jest dokładnie taka sama, jaką tu podawano.
    jsk3 napisał:

    Korniki tez zostawic bo sa oryginalne z epoki?

    Dziwię się, że tak wiele osób nie rozumie, o co mi tutaj chodzi. Może to wynika z braku rozumienia tekstu? Czy ja forsuję tutaj jakieś rozwiązania pt. pełna oryginalność za wszelką cenę? Czy czepiam się oczyszczonego z korozji i ocynkowanego chassis? Radio zostało rozebrane, chassis wyczyszczone i ocynkowane. No i klawo. Mój główny zarzut dotyczy drastycznie innego montażu i użytych prawie wszystkich nowszych elementów i to nie z powodu uszkodzenia oryginalnych (cyt: "Uznałem, że przy takim remoncie nie ma po co zostawiać starych węglowych rezystorów."), a z powodów estetycznych, dla zachowania jednolitości (cyt: "Może i trochę za czerwono, ale kierowałem się raczej tym, żeby było jednolicie"). Pytam się: po co? Nie można było złożyć wg takiego porządku, jaki był przed rozbiórką, a elementy wymagające wymiany zastąpić innymi? Ale nie wszystkie w ciemno. I na taki postulat otrzymuję teksty o zostawianiu korników, podwiązywaniu śrub, renowacji stropów itd. Nie wspomnę już o przypisywaniu jakichś furii czy też rzekomym wylewaniu pomyj na autora wątku. Pod jego adresem nie padł z mojej strony żaden obraźliwy epitet. Jeśli ktoś uważa inaczej, niech zacytuje, w którym miejscu wylewam na autora te pomyje?

    jsk3 napisał:

    Zadna proba reanimacji nie przyniosla DLUGOTRWALEGO pozytywnego rezultatu.

    Możesz napisać jakie próby były dokonywane i nie przyniosły rezultatu? Dokładnie, co było robione, jaki był efekt i co się stało po niedługim czasie.

  • #48 30 Sie 2014 19:18
    k24
    Poziom 23  

    Witaj OTLamp.
    Widzisz to jest tak jak mówi przysłowie:
    "Jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i ony."
    Wydaje mi się, że szkoda zdrowia na takie utarczki. Wiem, że robisz cuda w reanimacji odbiorników, spowodowane niesamowitą pasją i czasem jaki poświęcasz na ich odnowę, a to daje wymierne efekty. Tak zrobiony odbiornik odwdzięczy się po naprawie ujawniając swoją duszę. A to, że wszelkiego rodzaju "naprawiacze" coś tam zmajstrują i niemal padają z zachwytu nad swoim niszczycielskim dziełem - niech sobie to robią. Kiedyś sami przyznają, że nie mieli racji, a to przychodzi z wiekiem. Jednak to, co zostanie przy okazji zniszczone niestety do życia już nie wróci. Całego świata się nie uratuje.
    Pozdrowienia.

  • #49 30 Sie 2014 21:49
    jsk3
    Poziom 13  

    Trochę mnie nie zrozumiałeś i trochę też się zapędziłeś. Porównujesz przeróbkę czegoś co służyło do jednego na coś innego, z innymi funkcjami. Ten Pionier nie ma ani UKF, ani wyświetlacza LCD, ani wielordzeniowego procesora z komunikacją WiFi. Ale ma te same lampy co oryginalny, działa na tych samych pasmach, ma ta samą częstotliwość pośrednią, lampy też te same i zamienne, z jednego do drugiego można podciągnąć sygnał p.cz i oba w różnych kombinacjach zadziałają. To jest różnica spora, bo układ został zachowany. Dla mnie różnica między Twoimi linkami a tym co napisałem jest zauważalna. Niestety jedyne źródło oryginalnych części to rozbiórka innego urządzenia. Chyba że gdzieś można kupić sprawne, a najlepiej NOS elementy z lat 50 tych.

  • #50 30 Sie 2014 22:41
    OTLamp
    Specjalista - urządzenia lampowe

    jsk3 napisał:
    Trochę mnie nie zrozumiałeś

    Owszem, coraz trudniej mi zrozumieć niektórych ludzi po przeczytaniu ich wpisów. Nadal na przykład nie rozumiem, co ma wspólnego zostawianie korników (abstrahuję już od tego, że korniki nie są szkodnikami skrzynek odbiorników, mebli itp.) z postulatami, które tutaj wygłosiłem.

    jsk3 napisał:

    i trochę też się zapędziłeś.

    Podane przykłady nie znaczą, że stawiam znak równości między tym, co opisano tutaj, a tym co pod tymi linkami. Chciałem jednak przedstawić zjawisko, a zwłaszcza pełne entuzjazmu komentarze, jakże zbieżne z tymi, które są w tym wątku. Jest jednak pewien wspólny mianownik tych wszystkich przeróbek. Głównym motorem jest osobiste poczucie estetyki ich wykonawców. Jeden lubi akwarium w starym telewizorze, drugi zestawienie telewizora kolorowego ze skrzynką Belwedera, trzeciemu podoba się analogiczne zestawienie komputera ze skrzynką radia (Elektrit Presto), wreszcie czwarty lubi równomiernie rozłożone, uporządkowane elementy, ujednolicone pod względem koloru i typu. Różnica jest tylko taka, że w podanych przykładach estetyka dotyczy wyglądu zewnętrznego, a w tym tutaj opisanym - wyglądu wewnętrznego.


    jsk3 napisał:

    Porównujesz przeróbkę czegoś co służyło do jednego na coś innego, z innymi funkcjami. Ten Pionier nie ma ani UKF, ani wyświetlacza LCD, ani wielordzeniowego procesora z komunikacją WiFi. Ale ma te same lampy co oryginalny, działa na tych samych pasmach, ma ta samą częstotliwość pośrednią, lampy też te same i zamienne, z jednego do drugiego można podciągnąć sygnał p.cz i oba w różnych kombinacjach zadziałają.

    Jeśli pomalujemy skrzynki na różne kolory, np. cytrynowy, seledynowy, jaskrawo czerwony (najbardziej poszukiwane kolory jeśli chodzi o podobne radia amerykańskie), również będą miały te same lampy, ten sam schemat, będzie można sobie wyciągać lub "wciągać" sygnał p.cz itd. Rozumiem więc że jest to dla Ciebie bez znaczenia, jeśli ktoś w imię swojej estetyki pomaluje sobie Pioniera na żółto, bo akurat mu pasuje do niebieskich ścian w pokoju? Będziesz bił brawo i chwalił, jak ładnie pomalowane, że nawet zacieków nie ma?

    jsk3 napisał:

    Niestety jedyne źródło oryginalnych części to rozbiórka innego urządzenia. Chyba że gdzieś można kupić sprawne, a najlepiej NOS elementy z lat 50 tych.


    I dlatego nie wywala się w ciemno oryginalnych elementów.

    Nie odniosłeś się do mojej wypowiedzi nt. kondensatora bocznikującego UY1N. Grzecznie czekam na rzetelny opis co było robione i co było nie tak.

  • #51 30 Sie 2014 23:20
    jsk3
    Poziom 13  

    A no to co jest zalecane, czyli wygotowanie w odpowiednim wosku/parafinie, poprzedzone kilkudniowym suszeniem bez szklanej obudowy w temp. ponad 80 stopni. Niestety po tym zabiegu omomierz jakoś nie chciał pokazać nieskończoności lub choćby nie potrafił wykazać że ta oporność jest większa niż 10M. Czyli taki kondensator już ma wpływ na napięcie siatki pierwszej jeśli to będzie kondensator sprzęgający, bo tworzy się dzielnik napięcia. Kondensator o mierzalnej w prostych warunkach, a więc tanim multimetrem upływności też nie będzie bezpieczny w układzie zasilania, nada się za to np. w ARW gdzie zostaje z racji niskich napięć. Widzisz, nie demontuję elementów sprawnych, nie kupuję odbiorników na części bo dwa razy kupiłem i okazało się że oba udało się po mniejszej lub większej ingerencji ożywić więc jest to bez sensu, jeden gra u mnie w warsztacie a drugi dołączyłem do skromnej kolekcji w mieszkaniu po uzupełnieniu o obudowę i osprzęt. Ostatnio aby złożyć jeden potencjometr męczyłem się pół dnia składając sprawny podzespół z kilku innych. Dorabianie ślizgacza, szlifowanie i oxydowanie osi aby była jak w oryginale, czyli czarna, czyszczenie elektrolityczne obudowy, nitowanie miedzianych nitów z rurki pochodzącej z niewiadomo-czego do bakelitowego dekielka wyłącznika. Skutek jest taki że po prostu nie mam elementów z lat 50-tych które by były sprawne, wszystko co zdemontowane oznacza że nie mogło być w układzie bo nie trzyma parametrów. I co w takiej sytuacji zrobić? Zero zapasów bo i skąd, kupić graniczy z cudem, a jeśli się pojawi to ceny z kosmosu, regenerować się nie da. Mam tu na myśli oporniki, A to one są chyba tutaj wraz z ułożeniem elementów główną przyczyną zniesmaczenia.

    Kondensatory da się jakoś wizualnie dostosować, to jest inny temat.

  • #52 30 Sie 2014 23:54
    OTLamp
    Specjalista - urządzenia lampowe

    jsk3 napisał:
    A no to co jest zalecane, czyli wygotowanie w odpowiednim wosku/parafinie, poprzedzone kilkudniowym suszeniem bez szklanej obudowy w temp. ponad 80 stopni.


    Jedyną przyczyną może być zanieczyszczony wosk/parafina. Bardzo dziwne są te objawy, ponieważ bardzo dobre rezultaty miałem nawet ze stearyną pozyskaną ze świeczek, mimo że ma zdecydowanie najgorsze właściwości. Suszenie nic nie da, bo paradoksalnie nie tylko wilgoć jest przyczyną upływności, lecz utlenianie syciwa, które trzeba po prostu zastąpić. Najstarsze kondensatory zregenerowane poprzez wygotowanie w parafinie mają obecnie około 7 lat, ich prąd upływu po tym czasie praktycznie nie zmienił się, jest rzędu nanoamperów.

  • #53 31 Sie 2014 10:08
    jsk3
    Poziom 13  

    Próbowałem z stearyną ze świeczek (najłatwiej zdobyć) ale tych lepszych jakościowo, z woskiem mikrokrystalicznym który jest już jakoś oczyszczony i czymś jeszcze, niestety nie pamiętam co to było, ale prawie przeźroczyste i dosyć miękkie. Wniosek był jeden, to nie działa zawsze i do końca. Po rozwinięciu najgorszego z kondensatorów okazało się że okładzina była w kilku miejscach skorodowana i wytworzyły się proszek przypominający drobne kryształki.

    Niestety dla mnie ważniejsza jest lampa niż kondensator czy np. opornik polaryzujący S1. Wiadomo jaki efekt da kondensator z upływnością, nawet niewielką i pęknięta obejmką takiego opornika. Porównując to do śrub na sznurku i stropów, to nie zostawił bym w starym samochodzie oryginalnych, nadgryzionych zębem czasu ale niby wciąż sprawnych w 99% przewodów hamulcowych przy remocnie. Szkoda kierowcy a w tym porównaniu szkoda samochodu.

  • #54 31 Sie 2014 10:59
    OTLamp
    Specjalista - urządzenia lampowe

    jsk3 napisał:
    Wniosek był jeden, to nie działa zawsze i do końca. Po rozwinięciu najgorszego z kondensatorów okazało się że okładzina była w kilku miejscach skorodowana i wytworzyły się proszek przypominający drobne kryształki.

    Jakie były parametry tego najgorszego przed gotowaniem, a jakie po? Jakie były tych lepszych (bo wynika z tego, że były też lepsze) przed i po? Wspominałeś też wcześniej, że jakakolwiek poprawa jest tylko na jakiś niedługi czas. Jaki i co się konkretnie działo po tym czasie?
    Ile było tych kondensatorów? Chciałbym się dowiedzieć na podstawie prób z iloma egzemplarzami wysuwasz tak kategoryczne wnioski. Nawet jeśli trafiłeś na egzemplarze, które musiały chyba bytować w jakichś bardzo niekorzystnych warunkach, nie znaczy to, że nie warto próbować przed ich rozbebeszeniem. Ja zregenerowałem co najmniej kilkadziesiąt sztuk z kilkoma niepowodzeniami, ale wynikającymi jedynie z konstrukcji kondensatora - bezindukcyjny, folia cynowa stanowiąca okładziny wystaje przez zwinięciem poza zwijkę, po zwinięciu każdy z końców jest roztapiany z jednoczesnym przylutowaniem wyprowadzeń. Jeśli się przesadzi z temperaturą podczas gotowania, te luty mogą odpaść i wtedy nie ma jak się dołączyć.
    Jesli chodzi o syciwo, nie ma najmniejszego problemu z zakupem parafiny, cz lub nawet cz.d.a.

    Zresztą ja nie forsuję uparcie akurat gotowania wszystkich kondensatorów z takich odbiorników jak Pionier. Zawsze można włączyć szeregowo z oryginalnym (który jest krytyczny) późniejszy lub nawet współczesny, żeby usunąć skutki upływności oryginalnego. Ewentualnie odłączyć go jednym końcem i podlutować w jego miejsce nieco późniejszy poliestrowy. Niestety żywiczniaki będące obiektem orgazmów różnych onanistów nie zawsze nadają się na sprzęgające, ponieważ również miewają upływności, choć zdecydowanie mniejsze niż ich "kartoflane" wersje niehermetyzowane żywicą.

    jsk3 napisał:

    Porównując to do śrub na sznurku i stropów, to nie zostawił bym w starym samochodzie oryginalnych, nadgryzionych zębem czasu ale niby wciąż sprawnych w 99% przewodów hamulcowych przy remocnie.


    Nie wiem ile razy można powtarzać i tłumaczyć, że samochody i zabytki architektury to zupełnie inna kwestia. Czym innym w skutkach jest puszczający nit w kondensatorze mikowym, a czym innym puszczający nit w starym moście, czy śruba w samochodzie. Dlatego przy renowacji tego rodzaju zabytków trzeba brać pod uwagę wystąpienie zdarzeń o nawet znikomym prawdopodobieństwie. Czy naprawdę trzeba wszystko aż tak tłumaczyć jak dzieciom?

  • #55 31 Sie 2014 13:19
    jsk3
    Poziom 13  

    Dla mnie porownanie to ma sens, bo zostawienie slabego ogniwa w lancuchu moze doprowadzic do uszkodzenia calosci. Czy to radio czy samochod, bez znaczenia jest fskt przywrocenia sprawnosci technicznej. Nie mowie tu o.renowacji w stylu ameryksnskim poprzez wstawienie do nowego samochodu nadwozia ze starego.Kondensatorow probowalem regenerowac okolo 10 sztuk, albo uplywnosc zostala na pierwotnym poziomie, albo zmnieszala sie w nieznacznym stopniu w dwoch czy trzech egzemplazach tylko poprawa byla zadowalajaca. Zaniechalem prob bo nie bylo sensu. Moze jest tak jak piszesz ze trafilem na jakies bagienne egzemplarze ale to mnie skutecznie zniechecilo

  • #56 31 Sie 2014 13:40
    OTLamp
    Specjalista - urządzenia lampowe

    jsk3 napisał:
    Zaniechalem prob bo nie bylo sensu. Moze jest tak jak piszesz ze trafilem na jakies bagienne egzemplarze ale to mnie skutecznie zniechecilo

    Cóż, tak czy owak, coś jednak było nie tak. Na szczęście są tacy, którzy się nie zniechęcają, dzięki czemu mają satysfakcję z posiadania w większym stopniu oryginalnych odbiorników:
    http://www.oldradio.info/regeneracja1.html
    http://www.oldradio.info/regeneracja2.html

  • #57 31 Sie 2014 22:30
    jsk3
    Poziom 13  

    OTLamp napisał:
    Na szczęście są tacy, którzy się nie zniechęcają


    Na szczęście nie każdy też jest fanatykiem ;) I na szczęście Pionier nie jest Elektritem.

    Miał byś odwagę zostawić tak zregenerowane radio przez tydzień włączone bez nikogo w domu?

  • #58 01 Wrz 2014 00:11
    OTLamp
    Specjalista - urządzenia lampowe

    jsk3 napisał:


    Miał byś odwagę zostawić tak zregenerowane radio przez tydzień włączone bez nikogo w domu?

    A może przez miesiąc? W każdym razie na pewno byłbym znacznie spokojniejszy, niż gdybym wymienił kondensatory na żywiczniaki, które tak zbierasz i które to mają co najmniej kilkadziesiąt razy większy prąd upływu (od kilku do kilkunastu uA przy napięciu znamionowym). I o ile oryginalne kondensatory będzie można za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat (jeśli zajdzie potrzeba) zaimpregnować ponownie, o tyle stan twoich cudownych żywiczniaków będzie się tylko pogarszał i nic z tym nie zrobisz.

  • #59 01 Wrz 2014 00:30
    jsk3
    Poziom 13  

    OTLamp napisał:
    żywiczniaki, które tak zbierasz


    Skąd ta informacja? Żywiczniaka mam tylko jednego, zresztą jest uszkodzony. Preferuję MIFLEXy foliowe jeśli już muszę użyć czegoś pewnego a jednocześnie nie kolorowego.

    OTLamp napisał:
    A może przez miesiąc?


    Może nie miesiąc, ale 3 tygodnie i owszem. Tyle grał Pionier który został włączony przez uszkodzony automat po burzy. Grał i grał... Aż go wyłączyłem po powrocie. A że trzy tygodnie wiem na pewno bo taki czas pokazał licznik energii umieszczony w kontakcie.

    Moje pytanie dalej aktualne...

  • #60 01 Wrz 2014 00:34
    OTLamp
    Specjalista - urządzenia lampowe

    jsk3 napisał:

    Moje pytanie dalej aktualne...


    Bez problemu. To co, wykładasz tysiąc złotych i ja drugi tysiąc? Zregeneruję kondensatory w jakimś radiu i włączymy na 3 tygodnie. Jak się coś popsuje (z winy zregenerowanych kondensatorów), zgarniasz wszystko, a jak nie, to ja zgarniam. Podejmujesz wyzwanie czy wymiękasz??

 Szukaj w ofercie
Zamknij 
Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME