Termopara wydaje mi się sensownym rozwiązaniem.
Dokładność 0,5-1 stopien celsjusza nie jest zła, łatwo zrobić urządzenie sterujące temperaturą.
Platyna będzie droga, a cena też jest bardzo ważna.
Zapomniałbym dodać, że sama termopara nie może być zbyt duża i gruba (z powodu bezwładności cieplnej). Pytanie czy zanurzona w oleju może korodować albo coś w ten deseń, jak to będzie w przypadku termopar K i T? Chociaż w sumie nie byłoby się w niej co utleniać bez dostępu do tlenu.
BTW. Po co pakować czujnik platynowy w obudowę, skoro i tak nie miałby styczności z niczym innym, a biorąc pod uwagę bierność chemiczną platyny wydaje mi się to nonsensem.