Witam.
Wczoraj przyjechał gostek Mazdą 6, 2006 r, diesel ze świecącą kontrolką ładowania.
Otwieram maskę a tu pasek i sprzęgło alternatora leżą na osłonie. Alternator wstawiany około 3 miesięcy temu, sprzęgiełko w idealnym stanie. Moja praca ograniczyła się do nakręcenia sprzęgła na wałek oraz zamontowaniu paska. Czynności przeprowadziłem nie demontując alternatora (łatwy dostęp). Około 15 minut obserwowałem zachowanie się sprzęgiełka przy różnych obciążeniach, oraz zmiennych obrotach silnika - wszystko idealnie.
Klient po pewnym czasie dzwoni z trasy że znowu mu "kółeczko" spadło, przejechał około 20 km.
Widział ktoś takie "jaja" ?
Wczoraj przyjechał gostek Mazdą 6, 2006 r, diesel ze świecącą kontrolką ładowania.
Otwieram maskę a tu pasek i sprzęgło alternatora leżą na osłonie. Alternator wstawiany około 3 miesięcy temu, sprzęgiełko w idealnym stanie. Moja praca ograniczyła się do nakręcenia sprzęgła na wałek oraz zamontowaniu paska. Czynności przeprowadziłem nie demontując alternatora (łatwy dostęp). Około 15 minut obserwowałem zachowanie się sprzęgiełka przy różnych obciążeniach, oraz zmiennych obrotach silnika - wszystko idealnie.
Klient po pewnym czasie dzwoni z trasy że znowu mu "kółeczko" spadło, przejechał około 20 km.
Widział ktoś takie "jaja" ?