adio napisał:
Aku od rozruchu ładowany jest 14,5V, na przewodzie do przekaźnika z elektormagnesem dochodzi 14,5V a już za nim 13-13,2V. Wymiana przekaźnika na inny nic nie dała, tak samo jak sterownika od akumulatora (z końcową literą C) no i samego aku (AGM). Jak próbuję ominąć elektromagnes to i tak mam ok 13V przez co bateria jest niedoładowana. Alternator daje 14,1V.
Jak już zostało zauważone, pierwszy zbiór idiotyzmów. Jakim cudem akumulator zasadniczy jest ładowany napięciem wyższym niż generuje alternator?
Jako że cudów nie ma, to albo masz miernik do d..., albo znowuż nie umiesz się nim poprawnie posłużyć. Wniosek? Samodzielna naprawa jest niemożliwa.
Dalej:
adio napisał: Paweł wawa miałeś kiedyś do czynienia z autem które ma 2 akumulatory np. A8 bądź Phaeton?
Żadna osobliwość. Istnieją rózne typy pojazdów wyposażonych w dwa akumulatory - pierwszy typowy do rozruchu i zasilania urządzeń zasadniczych silnika i nadwozia, drugi zaś do zasilania wyposażenia specjalistycznego - czyli ogrzewań, radiostacji, systemów podtrzymywania życia itp. Więc to żadne novum. Tym bardziej w systemach "start-stop", gdzie silnik automatycznie gaśnie na postoju i odpala po naciśnięci gazu - każda taka operacja mogła by powodować przepalanie żarówek, restartowanie radia itp. wynalazków.
Cytat:
Alternator ładuje 14,1V, kablem od niego prąd idzie do przekaźnika z elektormagnesem przy akumulatorze od elektroniki (taki małe ustrojstwo które przełącza ładowanie miedzy dwoma aku - nr. części dla podglądu w google: 3D0919083) którym steruje "komputer" o nr. 3D0915181C który to prąd "rozgałęzia" na 2 akumulatory (rozruchowy i od elektroniki). I właśnie tutaj jest problem, gdyż prąd wchodzący do przekaźnika z elektromagnesem ma 14,5V (tak tak jest większy niż daje alternator) a tuż za nim 13V przez co takie napięcie trafia na aku elektorniki (13V) i staje się nie doładowany. Na rozruchowy daje 14,5V więc całe napięcie jest przekazywane na jeden akumulator zamiast na dwa.
leży w innym miejscu.
No i tu masz zasadniczy błąd w tej analizie. Żeby oszczędzić waści wstydu tłumaczę:
Otóż wszelkie kombinacje z przekaźnikami są po to, żeby przy rozruchu silnika nie zniszczyć dodatkowego akumulatora i instalacji do niego więc jest on odłączony, rozrusznik i podstawowa elektryka zasilana jest z akumulatora zasadniczego. Po rozruchu, przy pojawieniu się sygnał ładowania, do instalacji podłączany jest akumulator pomocniczy - który ma się ładować, zasilając jednocześnie podłączone do niego cały czas odbiorniki dodatkowe. Po co rozwiązanie z dwoma niezależnymi akumulatorami, zamiast z jednym większym? A po to, żebyś wieczorem w lesie, słuchając sobie z panią muzyki z wyrafinowanego systemu audio, nie wypompował baterii w stopniu uniemożliwiającym uruchomienie silnika. Napięcie ładowania akumulatora pomocniczego będzie mniejsze tylko o spadek napięcia na stykach przekaźnika łączącego i ewentualnie przewodach do alternatora. Wątek pozwolę sobie zamknąć, jako nie rokujący nadziei na pozytywny finał.