Witam wszystkich forumowiczów i użytkowników SKODY.
Mam problem z którym sobie elektrycy nie radzą, ale po kolei.
Posiadam Skodę Felicie 1.3 MPI (benzyna) rocznik 96.
Przez ostatnie lata wszystko było dobrze, standardowe wymiany jak łańcuszek, akumulator itp.
Niestety tego lata od maja mam duży problem.
W ciepłe dni, upały, po przejechaniu kilkunastu kilometrów skoda zwyczajnie gaśnie. Jak było mega ciepło około 32 stopni to już po 9 km... a w takie jak teraz dni 25 stopni to tak po 30-40 km. Jeszcze na początku czasami zapali ale nie ma siły nawet obrotów zrobić i gaśnie, a po kilku próbach nie ma siły już na zapłon. Gdy skoda ostygnie... zostawię ją w cieniu.. po 2 godzinach mogę jechać jakby nigdy nic. Tak samo w chłodniejsze dni, lub w nocy 40 km przejadę bez problemu (nie wiem jak na dłuższych odcinkach)/
Oczywiście odwiedziłem elektryków. Akumulator, alternator w pełni sprawny, dobre ładowanie. Podłączając komputer nic nie wykazało, więc kazali wymieniać części, więc tak zrobiłem.
- czujnik halla (prędkości) wymieniony na nowy
- cewka zapłonowa (używana kupiona w internecie) wymieniona
- kabel masowy przy bloku silnika obczyszczony na złączach tak aby nie było korozji itp.
- autoalarm wymontowany
- sterownik silnika wymieniony (używany ale wyczyszczony i naniesionymi danymi dobrymi aby odpalił samochód)
Wydałem już ponad 650 zł a żadnego nie ma efektu, prócz nerwów i obaw, że stanie mi gdzieś na rondzie.
Elektrycy rozkładają ręce i mówią, że taki przypadek to jeden na 10000 i nie wiedzą co mi poradzić.
Czy jest ktoś kto miał podobny problem lub wie jak temu zaradzić.??
Poproszę o konkretne informacje, mogę zadzwonić, bo na prawdę nie wiem co robić a samochodzik cały czas dobrze się sprawuje prócz tej usterki.
Pozdrawiam
Maciej
Mam problem z którym sobie elektrycy nie radzą, ale po kolei.
Posiadam Skodę Felicie 1.3 MPI (benzyna) rocznik 96.
Przez ostatnie lata wszystko było dobrze, standardowe wymiany jak łańcuszek, akumulator itp.
Niestety tego lata od maja mam duży problem.
W ciepłe dni, upały, po przejechaniu kilkunastu kilometrów skoda zwyczajnie gaśnie. Jak było mega ciepło około 32 stopni to już po 9 km... a w takie jak teraz dni 25 stopni to tak po 30-40 km. Jeszcze na początku czasami zapali ale nie ma siły nawet obrotów zrobić i gaśnie, a po kilku próbach nie ma siły już na zapłon. Gdy skoda ostygnie... zostawię ją w cieniu.. po 2 godzinach mogę jechać jakby nigdy nic. Tak samo w chłodniejsze dni, lub w nocy 40 km przejadę bez problemu (nie wiem jak na dłuższych odcinkach)/
Oczywiście odwiedziłem elektryków. Akumulator, alternator w pełni sprawny, dobre ładowanie. Podłączając komputer nic nie wykazało, więc kazali wymieniać części, więc tak zrobiłem.
- czujnik halla (prędkości) wymieniony na nowy
- cewka zapłonowa (używana kupiona w internecie) wymieniona
- kabel masowy przy bloku silnika obczyszczony na złączach tak aby nie było korozji itp.
- autoalarm wymontowany
- sterownik silnika wymieniony (używany ale wyczyszczony i naniesionymi danymi dobrymi aby odpalił samochód)
Wydałem już ponad 650 zł a żadnego nie ma efektu, prócz nerwów i obaw, że stanie mi gdzieś na rondzie.
Elektrycy rozkładają ręce i mówią, że taki przypadek to jeden na 10000 i nie wiedzą co mi poradzić.
Czy jest ktoś kto miał podobny problem lub wie jak temu zaradzić.??
Poproszę o konkretne informacje, mogę zadzwonić, bo na prawdę nie wiem co robić a samochodzik cały czas dobrze się sprawuje prócz tej usterki.
Pozdrawiam
Maciej