Witam.
Wczoraj około 22.00 odpaliłem swojego getza (tylko Pb), następnie poszedłem pozamykać warsztat, garaż, trwało to kilka minut. Pojechałem na CPN kupić fajki (nie gasiłem auta), następnie jadąc do domu po około 2 km od CPN samochód zaczął szarpać i przerywać. Po otworzeniu maski przewód od 1 cylindra rozerwany i dyskoteka iskier aż miło. Nie zrobiłem fotki ale wygląd przewodu sprawiał wrażenie jakby eksplodował od wewnątrz. Wokół "eksplozji" leżały kawałki kabla WN. Kable oryginalne kupione rok temu w serwisie. A może to szczurek lub inne stworzonko go tak poharatało, tylko dlaczego przez około 15 min silnik pracował poprawnie.
Czy ktoś spotkał się z podobnym zjawiskiem ?
Wczoraj około 22.00 odpaliłem swojego getza (tylko Pb), następnie poszedłem pozamykać warsztat, garaż, trwało to kilka minut. Pojechałem na CPN kupić fajki (nie gasiłem auta), następnie jadąc do domu po około 2 km od CPN samochód zaczął szarpać i przerywać. Po otworzeniu maski przewód od 1 cylindra rozerwany i dyskoteka iskier aż miło. Nie zrobiłem fotki ale wygląd przewodu sprawiał wrażenie jakby eksplodował od wewnątrz. Wokół "eksplozji" leżały kawałki kabla WN. Kable oryginalne kupione rok temu w serwisie. A może to szczurek lub inne stworzonko go tak poharatało, tylko dlaczego przez około 15 min silnik pracował poprawnie.
Czy ktoś spotkał się z podobnym zjawiskiem ?