Trochę skąpa ta odpowiedź, pytający na pewno chce się dowiedzieć dlaczego układ nie działa tak, jak oczekiwał.
Układ pytającego to wtórnik źródłowy (wspólny dren), wymaga napięcia sterującego bramką (względem masy) równego sumie oczekiwanego napięcia żarówki oraz napięcia źródło-bramka, jakie jest wymagane dla określonego prądu żarówki. Jeśli nominalne napięcie żarówki wynosi 14V, a napięcie źródło-bramka - dajmy na to, że 10V, to wymagane napięcie bramki względem masy powinno wynosić 14+10=24[V] by w pełni wysterować żarówkę.
Analizując układ inaczej, może wyraziściej, zakładamy, że napięcie bramki powinno wynosić 10V, by włączyć żarówkę. Te 10V musi się pojawić na bramce nie względem masy, tylko zawsze względem elektrody źródła (podobnie dla tranzystora bipolarnego. jest to napięcie między emiterem a bazą). Gdy tranzystor jest włączony, na źródle ma się pojawić napięcie 14V, by zasilić żarówkę. Skoro oczekiwane napięcie źródła wynosi 14V, a napięcie bramki względem źródła ma wynieść 10V, to dodając te dwa napięcia otrzymujemy potrzebne napięcie sterujące bramką, ale już względem masy.
Dlaczego układ wyjściowy nie działa tak do końca?
Przeanalizujmy. Żarówka przedstawia sobą jakąś rezystancję. Podając 10V na bramkę zmieniamy punkt pracy tranzystora w stan przewodzenia. Początkowy prąd dren-źródło jest zerowy, więc napięcie źródła jest zerowe i całe napięcie sterujące odkłada się na złączu bramka-źródło. Płynie coraz większy prąd przez żarówkę podnosząc napięcie na źródle. Ponieważ potencjał źródła rośnie, to maleje różnica potencjałów na złączu bramka-źródło, co w pewnym momencie powoduje postępujące zatykanie (wyłączanie) tranzystora. Gdzieś między punktem całkowitego wyłączenia i włączenia, tranzystor odnajduje punkt stabilny, który obserwujesz jako tajemnicze "1/3 otwarcia".
Jeżeli 1/3 to ułamek oczekiwanego napięcia na żarówce, to 14/3=4V z jakimś VATem, czyli przez żarówkę płynie jakiś prąd, nie ważne jaki, ale na tyle wysoki, że odkłada na niej 4V. Skoro na bramce, względem masy, mamy 10V, to różnica potencjałów złącza bramka-źródło wynosi 10-4=6[V] i przy takim napięciu na złączu, ten konkretny model tranzystora nie przepuści większego prądu przez żarówkę.
Elektryk101 zaproponował typowy układ ze wspólnym źródłem, gdzie wymagane napięcie sterujące bramki, względem masy, nie zależy od chwilowego napięcia odłożonego na obciążeniu. Ponieważ źródło jest na masie, wymagane napięcie sterujące bramką jest niskie, katalogowe, rzędu <=10V (wnioskując po napięciu zasilania układu TC4427).
Układ wyjściowy możnaby na siłę uruchomić, podając napięcie sterujące bramką przez kondensator, a bramkę wstępnie spolaryzować takim napięciem, by tranzystor był na progu przewodzenia. Wtedy zmienne napięcie sterujące z TC4427 raz doda, a raz odejmie te 10V/2=5V od polaryzującego napięcia na bramce. Separacja kondensatorem wymaga, by wyjście układu sterującego - tutaj TC4427 - przewodziło prąd w obie strony, jak wyjścia typowych bramek cyfrowych z komplementarnym stopniem wyjściowym, by i naładować i rozładować kondensator.
Układ wyjściowy możnaby równie dobrze uruchomić mając odseparowane galwanicznie źródło napięcia 14V. Masy Atmegi8 oraz 10V pozostają zwarte, bramka jest nadal sterowana z układu TC4427, a elektrody źródło-dren pełnią rolę włącznika obwodu żarówki zasilanej z odizolowanego źródła napięcia 14V. Tutaj nie ma znaczenia, do której elektrody podłączymy żarówkę, bo mamy całkiem osobną gałąź prądową.