Witam...
Zapewne problem był już poruszany ale nie mogę się doszukać...
Mój problem wygląda tak że niedawno zostałem "szczęśliwym" posiadaczem Hondy i po dwóch tygodniach nie chciał mi rano odpalić, znaczy kręci ale nie chce załapać tak jakby iskry nie było ale nie było to codziennie. Udawało się go odpalić ale na szczęście mieszkam na górce więc udawało się jakby na popych a po południu kiedy wracałem z pracy odpalał z dotknięcia. Ale z czasem zaczęło się dziać to częściej aż dziś rano jak już udało mi się odpalić go z tej górki to podczas dodawania gazu gasł i dopiero po kilku razach zaczął działać ale już po pracy nie chciał odpalić musiałem go tam zostawić. Niedawno zmieniłem świece na nowe kilka dni było spokoju ale nie wiem czy to z powodu że je wymieniłem czy tylko taki fart. Dziś zdjąłem kopułkę i oczyściłem bo trochę zaśniedziało ale nic mi to nie dało. Nie wiem co mam jeszcze wymienić a nie chce robić tego metodą prób i błędów bo za dużo to kosztuje. Co mam zrocić?? Pomocy!
Zapewne problem był już poruszany ale nie mogę się doszukać...
Mój problem wygląda tak że niedawno zostałem "szczęśliwym" posiadaczem Hondy i po dwóch tygodniach nie chciał mi rano odpalić, znaczy kręci ale nie chce załapać tak jakby iskry nie było ale nie było to codziennie. Udawało się go odpalić ale na szczęście mieszkam na górce więc udawało się jakby na popych a po południu kiedy wracałem z pracy odpalał z dotknięcia. Ale z czasem zaczęło się dziać to częściej aż dziś rano jak już udało mi się odpalić go z tej górki to podczas dodawania gazu gasł i dopiero po kilku razach zaczął działać ale już po pracy nie chciał odpalić musiałem go tam zostawić. Niedawno zmieniłem świece na nowe kilka dni było spokoju ale nie wiem czy to z powodu że je wymieniłem czy tylko taki fart. Dziś zdjąłem kopułkę i oczyściłem bo trochę zaśniedziało ale nic mi to nie dało. Nie wiem co mam jeszcze wymienić a nie chce robić tego metodą prób i błędów bo za dużo to kosztuje. Co mam zrocić?? Pomocy!