Witam!
Postanowiłem tutaj zajrzeć i podzielić się pewnym odczuciem..nęka mnie to dlaczego wszyscy zarówno prywatni jak i handlarze są tak bezkarni, czy ich żadne kodeksy prawa nie obowiązują?
Chodzi mi o to że 80% aut wystawionych na popularnych serwisach sprzedaży samochodów mają mijające się kompletnie z prawdą opisy..
Typu " auto idealne, stan bardzo dobry, doinwestowane, bez wkładu, sprzęgło wymienione 20 tys km temu, nowe zawieszenie itd..)
Po czym jedziemy oglądać auto a okazuje się że było robione ze wszystkich stron i ma pełno rdzy, szyby prawie wszystkie nieoryginalne, sprzęgło się ślizga, słabo zapala - rozrusznik na wykończeniu, zawieszenie wali, bicie w kierownicy przy hamowaniu itd..trzeszczy coś przy mocnym zakręcaniu...
I teraz dlaczego nie można oddać takiej osoby do sądu że podała nieprawdę i się prosi o odszkodowanie?
Czy ja sprzedając laptopa z uszkodzoną kartą sieciową i muzyczną + takiego który się przegrzewa i wyłącza mogę normalnie napisać że stan idealny?
Oczywiście że nie bo ktoś kto kupi skieruje sprawę do serwisu aukcyjnego i całkiem możliwe że zablokują mi konto a laptop wart raptem 1000 zł a auto 15 tys..
poza tym znam przypadek gdzie ktoś zakupił buty za 250 zł miały być ze skóry a były z tworzywa i sprawa trafiła do sądu i miał do zapłacenia no kilka set złotych zadośćuczynienia i zwrotu pieniędzy.
A dlaczego w samochodach trzeba się bać że się kupi złom, bo wszyscy w koło oszukują?
Dlaczego w przypadku aut można podawać z księżyca informacje podczas gdy realny stan auta nawet nie zasługuje na ocenę dobrą?
Śmieszy mnie to że ktoś kupił auto i po fakcie stwierdza że z autami używanymi to trzeba uważać bo on się nabrał?
To dlaczego na mocy umowy i treści ogłoszenia nie oddał sprawy do sądu??
Nie można?
No więc pytanie dlaczego sprzedawcy aut używanych są bezkarni??
Moim zdaniem gdyby wszyscy kierowali sprawy do sądów i tacy ludzie mieli by wyroki w zawieszeniu czy jakieś kary inne + potężne kwoty pieniężne, no raczej nikt by bajek w ofertach nie wypisywał..
Ja nie mówie że szukam za 5 tys idealne auto z przebiegiem po 15 latach 70 tys..
Ale niech każdy pisze co jest do zrobienia, że są ślady korozji, że zawieszenie do naprawy itd..
a nie idealny stan tylko wsiadać i jechać...chyba na złom!!!
Piszą o tym dlatego że nie dawno wróciłem z kuzynem, oglądaliśmy Forda Focusa, który rzekomo miał być w stanie bardzo dobrym, bez wkładu, jedyny taki egzemplarz w sieci.
a po przyjeździe okazało się że bez wkładu ale chyba zapachowanego bo finansowy to spokojnie z 4-5 tys i to praktycznie od momentu zakupu.
I teraz kto mi zwróci za przejechanie 120 km w jedną i drugą stronę? Przecież to 5 zł nie kosztuje...i jeszcze wolne w pracy i kuzyn zaangażowany..
No bo po prostu masakra, jak nie będzie konkretnych prawnych wytycznych co do sprzedaży aut, moim zdaniem lepiej jeździć rowerem i zbierać na nowy z salonu..
Inna sprawa ma miejsce w autach od 1 właściciela ale tutaj tacy ludzie życzą sobie konkretne bardzo wysokie kwoty za auta biedne i kiepskie w wyposażeniu i w wersjach.
No ale taka kolei rzeczy..
Przy czym tak jak mówię ja nie żądam za 2 zł super autka z salonu ale kłamanie i oszukiwanie teoretycznie w świetle prawa które jest karalne no jest chyba nie na miejscu a tacy ludzie i tak sobie dalej żyją..
Większość handlarzy w ogóle nic nie pisze o stanie lub "stan dobry"..
Natomiast większość prywatnych sprzedawców zachwala auta w niebiosa a rzeczywistość to kawał złomu który powinien być rozłożony na części i leżeć na giełdach.
Jakie Wy macie zdanie na ten temat?
Postanowiłem tutaj zajrzeć i podzielić się pewnym odczuciem..nęka mnie to dlaczego wszyscy zarówno prywatni jak i handlarze są tak bezkarni, czy ich żadne kodeksy prawa nie obowiązują?
Chodzi mi o to że 80% aut wystawionych na popularnych serwisach sprzedaży samochodów mają mijające się kompletnie z prawdą opisy..
Typu " auto idealne, stan bardzo dobry, doinwestowane, bez wkładu, sprzęgło wymienione 20 tys km temu, nowe zawieszenie itd..)
Po czym jedziemy oglądać auto a okazuje się że było robione ze wszystkich stron i ma pełno rdzy, szyby prawie wszystkie nieoryginalne, sprzęgło się ślizga, słabo zapala - rozrusznik na wykończeniu, zawieszenie wali, bicie w kierownicy przy hamowaniu itd..trzeszczy coś przy mocnym zakręcaniu...
I teraz dlaczego nie można oddać takiej osoby do sądu że podała nieprawdę i się prosi o odszkodowanie?
Czy ja sprzedając laptopa z uszkodzoną kartą sieciową i muzyczną + takiego który się przegrzewa i wyłącza mogę normalnie napisać że stan idealny?
Oczywiście że nie bo ktoś kto kupi skieruje sprawę do serwisu aukcyjnego i całkiem możliwe że zablokują mi konto a laptop wart raptem 1000 zł a auto 15 tys..
poza tym znam przypadek gdzie ktoś zakupił buty za 250 zł miały być ze skóry a były z tworzywa i sprawa trafiła do sądu i miał do zapłacenia no kilka set złotych zadośćuczynienia i zwrotu pieniędzy.
A dlaczego w samochodach trzeba się bać że się kupi złom, bo wszyscy w koło oszukują?
Dlaczego w przypadku aut można podawać z księżyca informacje podczas gdy realny stan auta nawet nie zasługuje na ocenę dobrą?
Śmieszy mnie to że ktoś kupił auto i po fakcie stwierdza że z autami używanymi to trzeba uważać bo on się nabrał?
To dlaczego na mocy umowy i treści ogłoszenia nie oddał sprawy do sądu??
Nie można?
No więc pytanie dlaczego sprzedawcy aut używanych są bezkarni??
Moim zdaniem gdyby wszyscy kierowali sprawy do sądów i tacy ludzie mieli by wyroki w zawieszeniu czy jakieś kary inne + potężne kwoty pieniężne, no raczej nikt by bajek w ofertach nie wypisywał..
Ja nie mówie że szukam za 5 tys idealne auto z przebiegiem po 15 latach 70 tys..
Ale niech każdy pisze co jest do zrobienia, że są ślady korozji, że zawieszenie do naprawy itd..
a nie idealny stan tylko wsiadać i jechać...chyba na złom!!!
Piszą o tym dlatego że nie dawno wróciłem z kuzynem, oglądaliśmy Forda Focusa, który rzekomo miał być w stanie bardzo dobrym, bez wkładu, jedyny taki egzemplarz w sieci.
a po przyjeździe okazało się że bez wkładu ale chyba zapachowanego bo finansowy to spokojnie z 4-5 tys i to praktycznie od momentu zakupu.
I teraz kto mi zwróci za przejechanie 120 km w jedną i drugą stronę? Przecież to 5 zł nie kosztuje...i jeszcze wolne w pracy i kuzyn zaangażowany..
No bo po prostu masakra, jak nie będzie konkretnych prawnych wytycznych co do sprzedaży aut, moim zdaniem lepiej jeździć rowerem i zbierać na nowy z salonu..
Inna sprawa ma miejsce w autach od 1 właściciela ale tutaj tacy ludzie życzą sobie konkretne bardzo wysokie kwoty za auta biedne i kiepskie w wyposażeniu i w wersjach.
No ale taka kolei rzeczy..
Przy czym tak jak mówię ja nie żądam za 2 zł super autka z salonu ale kłamanie i oszukiwanie teoretycznie w świetle prawa które jest karalne no jest chyba nie na miejscu a tacy ludzie i tak sobie dalej żyją..
Większość handlarzy w ogóle nic nie pisze o stanie lub "stan dobry"..
Natomiast większość prywatnych sprzedawców zachwala auta w niebiosa a rzeczywistość to kawał złomu który powinien być rozłożony na części i leżeć na giełdach.
Jakie Wy macie zdanie na ten temat?
