Witam wszystkich. Po kilku miesiącach regularnego czytania w końcu odważyłem się coś tu napisać i od razu przychodzę z problemem.
Dziś przejechałem ok 10 km po czym zostawiłem auto na 5h na parkingu. Po powrocie po włożeniu kluczyka do stacyjki i przekręceniu o jedną pozycję wszystko wyglądało normalnie - kontrolki, radio i nawiew włączyły się. Przy próbie zapalenia silnika wszystko zgasło. Rozrusznik nawet nie zakręcił. Kilka sekund później kontrolki znów zaczęły się włączać. Spróbowałem zapalić jeszcze kilka razy, zawsze działo się dokładnie to samo. Podejrzewając że winny jest akumulator sprawdziłem napięcie na nim - miernik pokazał 12,53V. W momencie próby zapalenia spada do zera. Macie jakiś pomysł co mogło się stać?
Nie wiem czy ma to jakieś znaczenie, ale wczoraj odebrałem auto od nowego mechanika - naprawiał pękniętą szpilę mocującą tłumik i podkładał podkładkę pod linkę sprzęgła, tak by wyżej łapało.
Z góry dziękuję za pomoc.
Dziś przejechałem ok 10 km po czym zostawiłem auto na 5h na parkingu. Po powrocie po włożeniu kluczyka do stacyjki i przekręceniu o jedną pozycję wszystko wyglądało normalnie - kontrolki, radio i nawiew włączyły się. Przy próbie zapalenia silnika wszystko zgasło. Rozrusznik nawet nie zakręcił. Kilka sekund później kontrolki znów zaczęły się włączać. Spróbowałem zapalić jeszcze kilka razy, zawsze działo się dokładnie to samo. Podejrzewając że winny jest akumulator sprawdziłem napięcie na nim - miernik pokazał 12,53V. W momencie próby zapalenia spada do zera. Macie jakiś pomysł co mogło się stać?
Nie wiem czy ma to jakieś znaczenie, ale wczoraj odebrałem auto od nowego mechanika - naprawiał pękniętą szpilę mocującą tłumik i podkładał podkładkę pod linkę sprzęgła, tak by wyżej łapało.
Z góry dziękuję za pomoc.