Witam. Mam problem z mym 1. autem z 126p el z 1996r. Mianowicie jechałem do kolegi nim i po dołach zaczęło się dziać coś niepokojącego, zaczęło nim szarpać zaczął strzelać ostro z tłumika aż buda trzęsło w ogóle nie miał siły jechać. Podejrzewałem że to gaźnik wykręciłem go, wyczyściłem i założyłem. Z pompką to samo zrobiłem, trochę syfu było. Kiedy chciałem go odpalić w ogóle nic, tylko raz załapał i zgasł. Po wstępnych oględzinach zobaczyłem, że pod gaźnikiem pod taka kopułką z dzyndzlem niżej tam zrobił się lekki przeciek benzyny no i jeszcze od naplexa (mam siwy) 2 kable są urwane od czujnika położenia wału. I mam pytanie czy bez tego mój maluch nie odpali? Bo strasznie strzela podczas próby uruchomienia go, czy te kable są winą tego że on nie załapuje? Gaźnik jest tak samo skręcony jak wcześniej był, kable WN są dobre, iskra fioletowa jest.