Ostatni wracałem do dom,miałem do przejechania ok 10-13 km do domu i po drodze pękł mi pasek od alternatora więc się zatrzymałem na najbliższym parkingu. Okazało się że pękł również trójnik od układu chłodzenia. Gdy go zgasiłem zaczeły unosić się kłeby białego dymu. Wszystko wymieniłem, wróciłem do domu ale płyn zaczął się gotować, silnik gorący po ujechaniu zaledwie 5 km. Dodam że do domu jechałem na wodzie bo chciałem w domu spokojnie spuścic wode i wlać płyn do chłodnicy. Tak też zrobiłem, ale gdy przejechałem się nim na próbe ok 3-4 km, otworzyłem maske a płyn cofnął się do zbiorniczka i gdy otworzyłem korek to zaczeło ten płyn wypychać. dodam że po ostygnięciu silnika wszystko wraca do normy czyli płyn spada do prawidłowego stanu. Jak myślicie co mogło się zepsuć?