Nie bardzo wiem gdzie spytać - więc piszę tutaj.
Oddałem samochód do lakiernika. Przy odbiorze wszystko było cacy. Po miesiącu - nagle - nie ma gładkiej powierzchni - pod palcem prawie nie czuć, ale widać jakby odznaczający się pod spodem szpachel.
Jakim cudem takie coś powstało?
Czy wystarczy zeszlifować lakier ochronny (czyli ten bezbarwny z góry?)? Nie narobią się jakieś inne ciekawostki? Bo takie rozwiązanie podsunął lakiernik - że papier 2000 i "sie zeszlifuje". Tylko nie wiem czy skoro to kolorowy lakier ma odciski od szpachla - to co da zeszlifowanie góry?
Kompletnie się na tym nie znam. Nei wiem dlaczego nagle to wyszło. I co najlepiej zrobić.
Oddałem samochód do lakiernika. Przy odbiorze wszystko było cacy. Po miesiącu - nagle - nie ma gładkiej powierzchni - pod palcem prawie nie czuć, ale widać jakby odznaczający się pod spodem szpachel.
Jakim cudem takie coś powstało?
Czy wystarczy zeszlifować lakier ochronny (czyli ten bezbarwny z góry?)? Nie narobią się jakieś inne ciekawostki? Bo takie rozwiązanie podsunął lakiernik - że papier 2000 i "sie zeszlifuje". Tylko nie wiem czy skoro to kolorowy lakier ma odciski od szpachla - to co da zeszlifowanie góry?
Kompletnie się na tym nie znam. Nei wiem dlaczego nagle to wyszło. I co najlepiej zrobić.