posiadam opel vectra 1.7 td i od 3 lat mam problem.Coś rozwala mi amumulator , rozładowuje do ,,0,, choc chwile wczesniej był ładowany po wczesniejszej utracie prądu.Dzieje sia tak : akumulator nowy ( juz 3 kupiłem wciagu 3 lat) podłaczony jezdze kilka dni i po wyłaczeniu silnika , nie daje sie uruchomic .Wymieniam aku (zapas w bagazniku) samochód działa 1-2 dni po czym historia sie powtarza.
Byłem u kilku różnych mechaników, sprawdzili -radio,alternator,rozrusznik,prad ładowania , pobory pradu i niby wszystko OK a szlak trafia aku.Auto ma 20 lat ale zadbany jak nie jeden 2-3 letni samochód.Dawno bym go zezłomował ale po ostatnie kontroli na badan. technicznych dostał opinie na 5 o stan i sprawnosć.Tak wiec szkoda mi go złomowac .Tylko ten ciagle rozładowany akumulator. Gdzie szukac nagłe ujście pradu?? juz nie wierze elektrykom na naszym terenie , kase biora a auto stoi.
Aku ładuje cała noc ,po zamontowaniu w aucie działa wszystko ok 1-2 dni i choc by był najwiekszy mróz zapala od sztycha . ale po ponownym uruchomieniu musze aku wymienc juz jest padniety.Jest to jakies nagłe rozładowanie akumulatora.
Byłem u kilku różnych mechaników, sprawdzili -radio,alternator,rozrusznik,prad ładowania , pobory pradu i niby wszystko OK a szlak trafia aku.Auto ma 20 lat ale zadbany jak nie jeden 2-3 letni samochód.Dawno bym go zezłomował ale po ostatnie kontroli na badan. technicznych dostał opinie na 5 o stan i sprawnosć.Tak wiec szkoda mi go złomowac .Tylko ten ciagle rozładowany akumulator. Gdzie szukac nagłe ujście pradu?? juz nie wierze elektrykom na naszym terenie , kase biora a auto stoi.
Aku ładuje cała noc ,po zamontowaniu w aucie działa wszystko ok 1-2 dni i choc by był najwiekszy mróz zapala od sztycha . ale po ponownym uruchomieniu musze aku wymienc juz jest padniety.Jest to jakies nagłe rozładowanie akumulatora.