Witam,
mam problem z uruchomieniem Seata Leona.
Autem nie jeżdżę ja, więc ciężko mi wymyślić gdzie może być problem i kiedy pojawiły się pierwsze objawy i jakie one były.
Gdy temperatura spadła poniżej zera, pojawiły się problemy z uruchomieniem silnika.
Trzeba było długo kręcić rozrusznikiem, ale zawsze silnik odpalał.
Gdy przy kręceniu rozrusznikiem przygasały kontrolki na desce rozdzielczej postanowiłem pozostawić na noc akumulator do ładowania.
Rano silnik już nie odpalił. Akumulator sprawny, rozrusznik kręci bardzo dobrze, ale przy próbie uruchomienia, słychać tak jakby silnik chciał odpalić (ciężko to opisać, ale coś jakby odpalił na jeden obrót wałem) i słychać tylko sam rozrusznik, zero chęci do odpalenia. I tak za każdym przekręceniem kluczyka.
Pierwszym pomysłem były świece żarowe. Okazały się niesprawne, wszystkie 4, kupione i wymienione na nowe, sprawdzone. Prąd dochodzi, działają, grzeją.
Auto dalej nie odpala.
Później paliwo, filtr był wymieniany w lutym, brak pęcherzyków powietrza w przewodach, po obluzowaniu nakrętek na każdym z wtryskiwaczy paliwo leci, więc tutaj też raczej nie ma problemu.
Zakładam, że ładowanie akumulatora to tylko zbieg okoliczności z problem z uruchomieniem silnika, ale kompletnie nie mam już pomysłów.
Sprawdziłem nawet pasek rozrządu, ale jest napięty (małe prawdopodobieństwo, żeby przeskoczył)
Najdziwniejsze jest dla mnie to, że silnik tak jakby odpala na jeden cykl pracy.
Może to być spowodowane usterką jakiejś elektroniki, ale nie mam żadnego punktu zaczepienia, nie wiem od czego zacząć.
Może ktoś z forumowiczów miał podobny problem lub ma pomysł na co mogą wskazywać takie objawy.
Reasumując, silnik ma wszystko czego potrzeba do Diesla: paliwo, powietrze, ciepło, ale mimo to się nie uruchamia.
Z góry dziękuję za wszelkie sugestie.
mam problem z uruchomieniem Seata Leona.
Autem nie jeżdżę ja, więc ciężko mi wymyślić gdzie może być problem i kiedy pojawiły się pierwsze objawy i jakie one były.
Gdy temperatura spadła poniżej zera, pojawiły się problemy z uruchomieniem silnika.
Trzeba było długo kręcić rozrusznikiem, ale zawsze silnik odpalał.
Gdy przy kręceniu rozrusznikiem przygasały kontrolki na desce rozdzielczej postanowiłem pozostawić na noc akumulator do ładowania.
Rano silnik już nie odpalił. Akumulator sprawny, rozrusznik kręci bardzo dobrze, ale przy próbie uruchomienia, słychać tak jakby silnik chciał odpalić (ciężko to opisać, ale coś jakby odpalił na jeden obrót wałem) i słychać tylko sam rozrusznik, zero chęci do odpalenia. I tak za każdym przekręceniem kluczyka.
Pierwszym pomysłem były świece żarowe. Okazały się niesprawne, wszystkie 4, kupione i wymienione na nowe, sprawdzone. Prąd dochodzi, działają, grzeją.
Auto dalej nie odpala.
Później paliwo, filtr był wymieniany w lutym, brak pęcherzyków powietrza w przewodach, po obluzowaniu nakrętek na każdym z wtryskiwaczy paliwo leci, więc tutaj też raczej nie ma problemu.
Zakładam, że ładowanie akumulatora to tylko zbieg okoliczności z problem z uruchomieniem silnika, ale kompletnie nie mam już pomysłów.
Sprawdziłem nawet pasek rozrządu, ale jest napięty (małe prawdopodobieństwo, żeby przeskoczył)
Najdziwniejsze jest dla mnie to, że silnik tak jakby odpala na jeden cykl pracy.
Może to być spowodowane usterką jakiejś elektroniki, ale nie mam żadnego punktu zaczepienia, nie wiem od czego zacząć.
Może ktoś z forumowiczów miał podobny problem lub ma pomysł na co mogą wskazywać takie objawy.
Reasumując, silnik ma wszystko czego potrzeba do Diesla: paliwo, powietrze, ciepło, ale mimo to się nie uruchamia.
Z góry dziękuję za wszelkie sugestie.