Powinien wystarczyć zwykły układ odejmujący, który może być zrobiony na wzmacniaczu operacyjnym, na tranzystorowej parze różnicowej lub nawet na transformatorze, wszystko zależy od tego jakiego typu mikrofony mają być zastosowane (dynamiczne, pojemnościowe, czy jeszcze inne, jaki jest poziom napięcia, jaka impedancja). Zwykłe szeregowe połączenie dwóch mikrofonów dynamicznych w przeciwfazie też powinno zadziałać. Może być tylko pewien problem z eliminacją zakłóceń, zwłaszcza dla wyższych częstotliwości, gdyż dwa mikrofony nie mogą znajdować się dokładnie w tym samym miejscu, więc długość drogi akustycznej od źródła zakłóceń do poszczególnych mikrofonów może być różna w zależności od wzajemnego położenia i powstałe w ten sposób przesunięcie fazy uniemożliwi dokładne wyzerowanie się obu sygnałów. W tej sytuacji nic nie zastąpi mikrofonów różnicowych, w których odejmowanie się sygnałów następuje już w środku na samej membranie, a których przykłady znalazłem na stronie
Tonsil
Kiedyś kolega, który był członkiem aeroklubu, prosił mnie o naprawienie wzmacniacza od takiego mikrofonu, który był mu potrzebny do pilotowania. Wyglądał dokładnie tak jak ten MM217S na fotografii z prawej strony. Wzmacniacz był zwykłym wzmacniaczem bez żadnego odejmowania, wszystko to robił sam mikrofon, kolega twierdził przy tym, że hałas wewnątrz kabiny takiego samolotu jest tak duży, że nic innego się nie sprawdza. No ale hałas docierał do mikrofonu z obu stron, a głos tylko z jednej, tak więc jeśli chodzi Ci o tego typu zastosowanie, to ten rodzaj mikrofonu jest właściwym rozwiązaniem.