Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Search our partners

Find the latest content on electronic components. Datasheets.com
Elektroda.pl
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Ja też chcę aby energia była opłacalna

stomat 20 Dec 2014 12:19 14241 221
Helukabel
  • #151
    vodiczka
    Level 43  
    wedkuje50 wrote:
    Znowu się nie zgodzę z Kolegą (koleżanką) Vodiczką.

    Kolegą, Vodiczka to saper z powieści "Przygody dzielnego wojaka Szwejka" i kobietą nie jest, ja też :)
    Sprawę autostrad wyjaśniłem na pw, co do kolejnej "niezgody" nie bardzo rozumiem z czym się kolega nie zgadza. Z moją opinią, że ceny paneli nie spadają szybko czy z moją obawą że ich jakość może się pogorszyć?

    Co do linku https://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.php?p=14237390#14237390,
    alanama trochę naciąga rachunki na korzyść OZE.
    "Przypuśćmy na 2-3% /rocznie (można znaleźć po za krajem dużo lepsze oprocentowanie ale liczmy w tym dziwnym kraju, w Polsce). Trzymasz np.15 lat.
    Czyli: 25 tys.zł x 0,03 = 750 zł/ rocznie, minus podatek dochodowy od lokat = 625zł/ rok. Czyli: 625zł x 15 lat= 9.375zł (pod warunkiem ze nie będzie deflacji, równe oprocentowanie)"

    po pierwsze - w kraju bez problemu znajduję obecnie oprocentowanie 3-3,5 % rocznie.
    po drugie - co roku odsetki są dopisywane do kapitału początkowego co po 15 latach daje większą sumę niż w przykładzie.
    po trzecie - czekanie na zwrot inwestycji w OZE przez ponad 10 lat w sytuacji gdy można inwestując gdzie indziej liczyć na zwrot kapitału po 6-8 latach nie jest optymalnym rozwiązaniem.

    Ja zwróciłem uwagę na to co napisał autor tematu, avatar (pierwszy post z linku):
    "W mojej okolicy oferują takie dotacje i dostałem wycenę i teraz ..
    10 tyś zł /kw
    Czy to się kiedyś zwróci ?
    Czy raczej jak zwykle gdy są dotację to cena rośnie do nienormalnej ceny ..."

    Jak widzisz, nie tylko ja mam negatywną opinię o dotacjach :)
  • Helukabel
  • #152
    wedkuje50
    Level 11  
    Dzień dobry ponownie[i]
    Kwestie zbędne usunąłem. [retrofood]
    Napisałem po prostu, że ciekawy temat, post. Nareszcie ktoś się odważył napisać własną, dość czytelną i prostą kalkulację. Można coś policzyć, do czegoś się fizycznie odnieść.
    Nie wiem czy różnica w podanym oprocentowaniu z 2% do 3,5% da tak szaloną różnicę, raczej nie (ok.2-2,5zł :not: ) To tak subtelny szczegół że aż śmieszny, także pominął bym bez komentarza.
    Ja też miał bym może lepsze pomysły na obrócenie taką sumką ale jak na razie nie mam perspektywy i możliwości na ich realizację (rzeczywistość) Może o to chodziło Pani Ala N.!?
    Biorąc pod uwagę że ktoś wygodny inwestuje i nic w tym kierunku nie robi, leży jak król brzuchem do góry, a inwestycja sama się napędza to lepsze to niż bank czy obligacje, nie sądzisz Kolego Vodiczka?

    Co do dotacji to ja także. Z tego co widzę i słyszę, czytam i myślę to tzw. dotacje to jest to jedna wielka ściema.
    Natomiast jeżeli chodzi o wyrównanie szans, prawa i możliwości (wolny rynek, bez monopoli) to dotacje były by nieaktualne. Dotacje nie mogły by być serwowane!
  • Helukabel
  • #153
    vodiczka
    Level 43  
    wedkuje50 wrote:
    Nie wiem czy różnica w podanym oprocentowaniu z 2% do 3,5% da tak szaloną różnicę, raczej nie (ok.2-2,5zł) To tak subtelny szczegół że aż śmieszny, także pominął bym bez komentarza.

    Kolega źle liczy - różnica pomiędzy 2% a 3,5% to 1,5%
    1,5% od 25 000 PLN daje 375 zł rocznie, po 15 latach (bez uwzględnienia procentu składanego i bez odliczenia podatku) różnica pomiędzy 2 a 3,5 procenta da 5625 zł więcej.
    Miło mi, że chociaż co do dotacji jesteśmy zgodni :|
  • #154
    wedkuje50
    Level 11  
    vodiczka wrote:
    wedkuje50 wrote:
    Nie wiem czy różnica w podanym oprocentowaniu z 2% do 3,5% da tak szaloną różnicę, raczej nie (ok.2-2,5zł) To tak subtelny szczegół że aż śmieszny, także pominął bym bez komentarza.

    Kolega źle liczy - różnica pomiędzy 2% a 3,5% to 1,5%
    1,5% od 25 000 PLN daje 375 zł rocznie, po 15 latach (bez uwzględnienia procentu składanego i bez odliczenia podatku) różnica pomiędzy 2 a 3,5 procenta da 5625 zł więcej.
    Miło mi, że chociaż co do dotacji jesteśmy zgodni :|


    To prawda, moje przeoczenie, to ok.375zł rocznie! Oczywiście minus podatek od dochodu od lokaty, zysków z akcji lub obligacji!
    Czyli po korekcie tego co było napisane ten opisany zestaw zwraca się całkowicie, plus niecałe 1 tysiąc złotych w ręku. To nadal nieźle. Czy reszta jest poprawnie policzona? Na logikę chyba tak. Ja w domku tyle energii nie spalam u siebie, nie płacę aż tak dużych rachunków za prąd żeby wyszło 5 tysięcy złotych za cały rok. Rachunki są mniejsze ale i tak chciał bym je zminimalizować. I tak już pilnuję, oszczędzam.
  • #155
    vodiczka
    Level 43  
    wedkuje50 wrote:
    Czyli po korekcie tego co było napisane ten opisany zestaw zwraca się całkowicie, plus niecałe 1 tysiąc złotych w ręku

    Tak, po 15 latach a jeżeli nie liczyć tysiąca w rękę (bilans zerowy) to nieco szybciej
  • #156
    retrofood
    VIP Meritorious for electroda.pl
    Ta wymiana opinii zaczyna być nudna, gdyż dyskutanci nawet na chwilę nie zastanawiają się nad racjonalnością twierdzeń oponenta, tylko szybciutko odpowiadają, że... w Ameryce to murzynów biją.
    Liczyłem na więcej konkretów, a nie na pseudoanalizy działania światowego systemu ekonomicznego, wraz z gotowymi receptami na jego uzdrowienie. To bez sensu.

    Próbując zatem postawić dyskusję na nogi, chciałbym wrócić do jednego ze stwierdzeń, zamieszczonego w poście #10
    putas wrote:
    Ja wyprodukuję kilka kWh, które od razu wezmą moi sąsiedzi na ulicy podpięci do tego samego kabla (prąd przeleci kilkaset metrów po kablach i nawet nie liźnie pierwszego trafo). A ZE zarabia na tym jakby dostarczyło sąsiadom prąd z Bełchatowa. Potem w nocy ja kupuję prąd od ZE i też płacę wszystkie składniki dodatkowe - i to jest uczciwe? Przecież mój prąd kupili sąsiedzi , którzy już zapłacili za dystrybucję, to jakim prawem ja płacę drugi raz?


    Po chwili zastanowienia, przyznam, że zaczynam podzielać argumenty Kol. putasa. Wprawdzie już kiedyś pisałem, że Ustawodawca wyraźnie nie jest specjalnie zainteresowany odkupywaniem energii od prosumenta (stąd te niskie ceny), bo ideą OZE jest wytwarzanie energii na własne potrzeby, a nie jej sprzedaż, jednak co by szkodziło Ustawodawcy, gdyby stworzył prawną możliwość odsprzedaży tak wytworzonej energii sąsiadowi lub grupie sasiadów? Przecież nie ma takich przeciwwskazań!
    Sąsiedzi nie musieliby nawet korzystać z sieci dystrybucyjnej monopolistów, tylko połączyli się własnymi przewodami lub kablami, nie potrzebowaliby zgód i decyzji administracyjnych, bo nie ma tutaj strony trzeciej, której interes byłby naruszany, poza tym, nawiązywane byłyby korzystne relacje społeczne, byłby doping do rozbudowy mikroinstalacji, może nawet grupowe inwestycje, które z czasem mogłyby się rozwijać.

    Może to jest droga do uniezależnienia się od monopolu?
  • #157
    wedkuje50
    Level 11  
    To tak jak by miesięcznie przez 15 lat ktoś dawał nam po 130zł, za sam fakt pożyczenia mu kasy w wysokości 25 000 zł. On kupi np. samochód podstawowej klasy, który po 15 latach w zasadzie pewnie będzie już zużyty, nic nie warty. A my w tym czasie będziemy mieli oddane przez niego 25 000 zł i plus drugie tyle w kieszeni. Albo drugie tyle w całej instalacji foto-woltaicznej, która nadal przynosiła będzie prąd, zasilała i dawała siwym dziadkom z lipną, głodową emeryturką oszczędności. W tedy może kupimy sobie nowiuteńkie autko lub raczej pewnie wypaśny wózek inwalidzki. Tak czy owak instalacja będzie cały czas w ogródku :)

    Dodano po 6 [minuty]:

    retrofood wrote:
    Ta wymiana opinii zaczyna być nudna, gdyż dyskutanci nawet na chwilę nie zastanawiają się nad racjonalnością twierdzeń oponenta, tylko szybciutko odpowiadają, że... w Ameryce to murzynów biją.
    Liczyłem na więcej konkretów, a nie na pseudoanalizy działania światowego systemu ekonomicznego, wraz z gotowymi receptami na jego uzdrowienie. To bez sensu.

    Próbując zatem postawić dyskusję na nogi, chciałbym wrócić do jednego ze stwierdzeń, zamieszczonego w poście #10
    putas wrote:
    Ja wyprodukuję kilka kWh, które od razu wezmą moi sąsiedzi na ulicy podpięci do tego samego kabla (prąd przeleci kilkaset metrów po kablach i nawet nie liźnie pierwszego trafo). A ZE zarabia na tym jakby dostarczyło sąsiadom prąd z Bełchatowa. Potem w nocy ja kupuję prąd od ZE i też płacę wszystkie składniki dodatkowe - i to jest uczciwe? Przecież mój prąd kupili sąsiedzi , którzy już zapłacili za dystrybucję, to jakim prawem ja płacę drugi raz?


    Po chwili zastanowienia, przyznam, że zaczynam podzielać argumenty Kol. putasa. Wprawdzie już kiedyś pisałem, że Ustawodawca wyraźnie nie jest specjalnie zainteresowany odkupywaniem energii od prosumenta (stąd te niskie ceny), bo ideą OZE jest wytwarzanie energii na własne potrzeby, a nie jej sprzedaż, jednak co by szkodziło Ustawodawcy, gdyby stworzył prawną możliwość odsprzedaży tak wytworzonej energii sąsiadowi lub grupie sasiadów? Przecież nie ma takich przeciwwskazań!
    Sąsiedzi nie musieliby nawet korzystać z sieci dystrybucyjnej monopolistów, tylko połączyli się własnymi przewodami lub kablami, nie potrzebowaliby zgód i decyzji administracyjnych, bo nie ma tutaj strony trzeciej, której interes byłby naruszany, poza tym, nawiązywane byłyby korzystne relacje społeczne, byłby doping do rozbudowy mikroinstalacji, może nawet grupowe inwestycje, które z czasem mogłyby się rozwijać.

    Może to jest droga do uniezależnienia się od monopolu?


    Przy tak sformułowanym temacie dyskusji trudno się nie odnieść do całokształtu rynkowej rzeczywistości, zapatrywań. To dobre miejsce do dyskusji na ten temat.

    Co do użytkowania w grupie, już ktoś o tym pisał! Przecież o to chodzi! Chodzi o lokalne samowystarczalne źródła lub zabezpieczenie, obniżenie kosztów.

    Przecież nawet małe firmy, które są krwią napędu gospodarki mogą w ten sposób obniżyć koszty drobnej produkcji by stać się konkurencyjne lokalnie od przestarzałych molochów, mieć tańszy produkt, towar.
  • #158
    retrofood
    VIP Meritorious for electroda.pl
    wedkuje50 wrote:

    Co do użytkowania w grupie, już ktoś o tym pisał! Przecież o to chodzi! Chodzi o lokalne samowystarczalne źródła lub zabezpieczenie, obniżenie kosztów.


    Od razu grupa, to raczej nie wyjdzie, ale gdyby lobbować rozwiązanie prawne, dopuszczające wzajemną pomoc sąsiedzką, to byłoby już coś.

    Tym bardziej, że funkcjonują podobne rozwiązania, dotyczące chociażby usług rolnych. Dopuszcza się pomoc międzysąsiedzką we wzajemnym świadczeniu sobie usług pomiędzy mieszkańcami wsi i fiskus nic do tego nie ma, chociaż na stałe zajmowanie się jakimiś pracami trzeba mieć zarejestrowaną działalność gospodarczą na zasadach ogólnych.
  • #159
    vodiczka
    Level 43  
    retrofood wrote:
    Sąsiedzi nie musieliby nawet korzystać z sieci dystrybucyjnej monopolistów, tylko połączyli się własnymi przewodami lub kablami, nie potrzebowaliby zgód i decyzji administracyjnych, bo nie ma tutaj strony trzeciej, której interes byłby naruszany, poza tym, nawiązywane byłyby korzystne relacje społeczne, byłby doping do rozbudowy mikroinstalacji, może nawet grupowe inwestycje, które z czasem mogłyby się rozwijać.
    Dyskutowałem na ten temat z kolegą putasem - uregulowanie odsprzedaży/pożyczenia energii sąsiadom poprzez własne linie, moim zdaniem nawet w obecnej sytuacji prawnej jest możliwe pod warunkiem, że instalacje są w pełni oddzielone od sieci ZE co technicznie bardzo komplikuje sprawę. Czasem kilka razy w ciągu dnia prosument albo ma nadmiar energii albo mu jej brakuje. Kolega putas bardzo racjonalnie neguje to rozwiązanie bo niezależne linie "dobrosąsiedzkie" i/lub magazyny energii podnoszą koszty jej wytworzenia i użytkowania.
    Rozwiązanie z użyczeniem sieci ZE jest optymalne a problemem jest "dogadanie się" prosumentów i ZE co do kosztów użyczenia. Praktycznie musi zrobić to ustawodawca bo prosumenci nawet zrzeszeni w jedną organizację są zbyt słabym partnerem dla energetyki. Opłata za użyczenie i cena za ewentualny odbiór nadwyżki przez ZE powinny być neutralne czyli by prosument nie otrzymał dofinansowania a ZE nie zarabiało na użyczeniu sieci a tylko pokrywało swoje koszty.
  • #160
    retrofood
    VIP Meritorious for electroda.pl
    vodiczka wrote:
    Dyskutowałem na ten temat z kolegą putasem - uregulowanie odsprzedaży/pożyczenia energii sąsiadom poprzez własne linie, moim zdaniem nawet w obecnej sytuacji prawnej jest możliwe pod warunkiem, że instalacje są w pełni oddzielone od sieci ZE co technicznie bardzo komplikuje sprawę.

    Możliwe, ale prawnie niejednoznaczne, co wyklucza powszechność stosowania takiego rozwiązania. Nie może być tak, ze po kilku latach Urząd Skarbowy przypomni sobie o czymś i zamknie konta bankowe prosumentów. Poza tym nic nie musi być w pełni oddzielone. Odpowiednie układy automatyki SZR w sytuacji ich masowej produkcji to znikome koszty, a do synchronizacji falowników wystarczyłoby pobieranie sygnału napięciowego z sieci, bez znaczącego poboru energii. To też jest technicznie możliwe.
    vodiczka wrote:
    Czasem kilka razy w ciągu dnia prosument albo ma nadmiar energii albo mu jej brakuje. Kolega putas bardzo racjonalnie neguje to rozwiązanie bo niezależne linie "dobrosąsiedzkie" i/lub magazyny energii podnoszą koszty jej wytworzenia i użytkowania.

    O magazynowaniu nawet nie dyskutujmy.
    vodiczka wrote:
    Rozwiązanie z użyczeniem sieci ZE jest optymalne a problemem jest "dogadanie się" prosumentów i ZE co do kosztów użyczenia. Praktycznie musi zrobić to ustawodawca bo prosumenci nawet zrzeszeni w jedną organizację są zbyt słabym partnerem dla energetyki.

    Optymalne czy nie, kwestia przyszłości, natomiast na pewno łatwiejsze na początku. Poza tym pełna zgoda, właściwie wszystko zależy tutaj od ustawodawcy.
    vodiczka wrote:
    Opłata za użyczenie i cena za ewentualny odbiór nadwyżki przez ZE powinny być neutralne czyli by prosument nie otrzymał dofinansowania a ZE nie zarabiało na użyczeniu sieci a tylko pokrywało swoje koszty.

    Też się zgadzam. W takim rozwiązaniu jest oczywistym, że energia nie jest przesyłana na wielkie odległości, zresztą, nie ma też technicznych przeszkód, aby to zbiorczo kontrolować.

    Podsumowując, technologicznie można to zrobić nie tylko na dwa sposoby. Ale wszystkie są zależne i tak od chęci Ustawodawcy.
  • #161
    rwxw
    Level 23  
    retrofood wrote:
    co by szkodziło Ustawodawcy, gdyby stworzył prawną możliwość odsprzedaży tak wytworzonej energii sąsiadowi lub grupie sasiadów? Przecież nie ma takich przeciwwskazań!

    To jest właśnie prosumencka spółdzielnia energetyczna. Zbiera się grupa, jeden ma wiatrak, drugi pv, trzeci biogazownię, czwarty dorzuca się z kasą, piąty chce tylko mieć tańszy prąd niż z ZE i już - byle państwo nie przeszkadzało. Da się to zrobić, spółdzielnie energetyczne działają w innych krajach. W ramach spółdzielni można lepiej bilansować wewnętrznie pobór i produkcję, a niedobory kupować od ZE. Oczywiście nie ma sensu budować oddzielnej instalacji, wszystko może się odbywać na łączach ZE za jakąś neutralną opłatą. Technicznie jest to do zrobienia, prawnie na razie nie, ale pewnie kiedyś to się zmieni. Kwestia ustawodawcy.
    Lokalna produkcja i lokalna konsumpcja - to dotyczy nie tylko energii elektrycznej, ale i żywności, usług itd.

    Dodano po 13 [minuty]:

    vodiczka wrote:
    co kolega robi w tym kierunku aby była opłacalna bez dopłat?

    Jak widzisz np. edukuję, nie tylko ja, ale również wielu innych użytkowników z putasem na czele. Nie widzisz ile osób bezinteresownie pomaga innym zdobyć wiedzę ? Wiele osób z tego skorzystało, ja mam "elektrownię" m.in. dzięki putasowi (Dzięki!), parę osób zamiast kotłów na węgiel założyło gruntowe pompy ciepła dzięki mnie. I wszystko bez żadnych dopłat, wszystkim się opłaca i wszyscy są zadowoleni. W społeczeństwie brakuje świadomości, to jest ogromna, żeby nie powiedzieć zasadnicza przeszkoda. A co Ty robisz w tym kierunku, może poza marudzeniem ?
    vodiczka wrote:
    Pojęcie "szybko" jest względne

    Jeśli na prawdę spojrzysz na wykresy spadków cen i dalej będziesz uważał, że ceny pv czy magazynów spadają powoli, to znaczy że czekasz na cuda. 25% w skali roku (magazyny) to ogromny, a nie tylko szybki spadek.
  • #162
    putas
    Renewable energy sources specialist
    retrofood wrote:
    putas wrote:
    Ja wyprodukuję kilka kWh, które od razu wezmą moi sąsiedzi na ulicy podpięci do tego samego kabla (prąd przeleci kilkaset metrów po kablach i nawet nie liźnie pierwszego trafo). A ZE zarabia na tym jakby dostarczyło sąsiadom prąd z Bełchatowa. Potem w nocy ja kupuję prąd od ZE i też płacę wszystkie składniki dodatkowe - i to jest uczciwe? Przecież mój prąd kupili sąsiedzi , którzy już zapłacili za dystrybucję, to jakim prawem ja płacę drugi raz?


    Po chwili zastanowienia, przyznam, że zaczynam podzielać argumenty Kol. putasa. Wprawdzie już kiedyś pisałem, że Ustawodawca wyraźnie nie jest specjalnie zainteresowany odkupywaniem energii od prosumenta (stąd te niskie ceny), bo ideą OZE jest wytwarzanie energii na własne potrzeby, a nie jej sprzedaż, jednak co by szkodziło Ustawodawcy, gdyby stworzył prawną możliwość odsprzedaży tak wytworzonej energii sąsiadowi lub grupie sasiadów? Przecież nie ma takich przeciwwskazań!
    Sąsiedzi nie musieliby nawet korzystać z sieci dystrybucyjnej monopolistów, tylko połączyli się własnymi przewodami lub kablami,...


    Tylko po co robić równoległe sieci? Wrócimy do tat 60-tych, gdzie wsie i mniejsze miasteczka było okablowane istna pajęczyną przewodów elektrycznych i telefonicznych.. Można, tylko po co?
    Można to trochę porównać do sieci dróg lokalnych. Dogaduje się kilka firm w mieście czy większej wsi. I nie budują między sobą dodatkowych własnych dróg do przewozu swoich towarów. Każda z tych firm płaci podatki we wszelakiej postaci, każda płaci niewąską akcyzę w paliwie. I za to może korzystać z ogólnodostępnych dróg, mimo że nie płaci za to bezpośrednio właścicielowi drogi - gminie lub powiatowi. Tak samo prosument, zapłacił niewąski podatek VAT kupując instalację (kilka tysięcy), wsparł kilka miejsc pracy (importer, hurtownik, sprzedawca, przeważnie monter OZE), zapłacił do ZE za przyłączenie domu (kilka tysięcy), płaci abonament na utrzymanie sieci (bo na co innego on jest, skoro za przesył kupionego prądu płaci się osobno) - i to wszystko z własnej kieszeni, z opodatkowanych już wcześniej pieniędzy!!!. I teraz jeszcze jemu (prosumentowi) nie wolno korzystać lokalnie z sieci bez uiszczania dodatkowej opłaty. Czy jadąc drogą z domu do centrum (wsi/miasta) płacimy dodatkowe myto? NIE. Dopiero jak wjedziemy na "wypasione" polskie autostrady to płacimy myto, ale nie lokalnie...

    Nie wiem, może mam wypaczone spojrzenie na świat i sprawiedliwość społeczną.
    Ale jak za moje, Twoje, czyli nasze wspólne pieniądze buduje się różne rzeczy a potem nie wolno z nich skorzystać bezpłatnie lub za cząstkową opłatę to trafia mnie szlag.
    Wiem, za chwilę usłyszę, że nie każdy jest/chce/może być prosumentem. Racja. Ale czy każdy ma dzieci w szkole, czy każdy regularnie się leczy, czy każdy korzysta z "pomocy" bezpłatnych sądów? Czy jak płacisz podatek do gminy, która w zamian za to zbuduje drogę, szkołę czy ośrodek zdrowia to dostajesz zwrot swojego wpłaconego podatku jak nie masz samochodu, dzieci lub jesteś okazem zdrowia???
    Jest to nasze wspólne "dobro narodowe" nawet jak z niego nie korzystamy wszyscy, ale wszyscy na to płacimy.
    Tak samo na linie przesyłowe wszyscy płacimy...
    Jednak z tą różnicą, że prosument robi coś dla wspólnego środowiska (za własną kasę), a nie prosument nie robi nic w tej sprawie.
    I to nas zasadniczo różni.
    Syty nie zrozumie głodnego, gruby sytego, malkontent narzekacz - postępowego wizjonera.
    Gdyby nie wizjonerzy to nadal byśmy siedzieli na drzewie i rozkoszowali się bananami...
  • #163
    retrofood
    VIP Meritorious for electroda.pl
    putas wrote:
    [
    Tylko po co robić równoległe sieci? Wrócimy do tat 60-tych, gdzie wsie i mniejsze miasteczka było okablowane istna pajęczyną przewodów elektrycznych i telefonicznych.. Można, tylko po co?


    Nie bardzo wiem dlaczego mnie zacytowałeś, ja napisałem "nie musieliby nawet". A dlaczego? Bo niby po co im tego zabraniać? Poza tym od tego można by zacząć (znaczy Ustawodawca) luzowanie gorsetu przepisów. Oczywiście, w miarę rozwoju takich grup, skorzystanie z sieci ogólnodostępnej będzie nieuniknione, ale od czegoś trzeba zacząć!

    Tak jak zrobiono to w telekomunikacji. Monopolista musiał w końcu udostępnić swoją sieć dowolnym podmiotom. Ale na początku tak lekko nie było.
  • #164
    putas
    Renewable energy sources specialist
    Bo robienie sieci równolegle do istniejących to moim zdaniem trochę bezsens. No chyba że w danym miejscu istniejąca sieć miała by nie wytrzymać. Ale przy instalacjach prosumanckich to raczej rzadki problem. Ja ZE może mi dostarczyć
    16kW to i w drugą stronę kilka kW poleci.
    Tak samo przy instalacjach telefonicznych, tam gdzie już są kable i "uciągną" to raczej nie kładzie się nowych. Co innego z "dziewiczymi" terenami, gdzie nie nie było w ogóle kabli - tam oczywiście muszą iść nowe lub od razu światłowody.
  • #165
    freebsd
    Level 39  
    Czytając wpisy w tym wątku rozważane są argumenty finansowe. Zastanowiłem się co z aspektem technicznym żądań właściciele instalacji fotowoltaicznych. Nie mam wiedzy by odpowiedzieć sobie samemu na nurtujące mnie pytania. Może więc osoby z większą wiedzą techniczną odpowiedzą mi na kilka pytań:

    I)
    Jaki jest kształt przebiegu napięcia i prądu z przetwornicy, która łączy panele fotowoltaiczne z siecią elektrometryczną (instalacja on-grid)? Jakie są zakłócenia przekazywane do sieci, a które wynikają z generowania przebiegu przez przetwornicę? Czy takie zakłócenia mogą wpływać na stację transformatorową i odbiorniki zainstalowane w innych domach? Jakie wyższe harmoniczne generują inwertery?
    Czy na trwałość urządzeń RTV, AGD i komputerowych będzie mieć wpływ zasilanie z inwerterów? Oprócz odbiorników nieliniowych pobierających prądy o przebiegu odkształconym, dołożymy do sieci elektrycznej źródła generujące przebieg zbliżony do przebiegu sinusoidalnego - były jakieś testy takiego połączenia (najlepiej testy długoterminowe)?

    II)
    Taka sytuacja:
    - Mamy wieś, 30 domów, wszystkie zasilane z jednego transformatora. Dlatego wieś, ponieważ takie instalacje będą dominować wśród właścicieli domków, tak więc na wsiach i przedmieściach.
    - W 5 domach jest instalacja fotowoltaiczna, każda o mocy maksymalnej 5kW.
    - W jednym domu jest instalacja fotowoltaiczna o mocy maksymalnej 20kW.
    Jak to już było przytoczone: jest lipcowe, słoneczne popołudnie. Śpią ludzie, komary i muchy. W domach działają tylko lodówki: 30 domów x 300W = 9kW. W tym czasie produkcja energii z paneli fotowoltaicznych osiąga 5 x 5kW + 20kW = 45kW.
    45kW - 9kW wynosi się w przybliżeniu 35kW
    Teraz pytania:
    a) Kto i jak ma odebrać tą moc?
    b) Czy ta moc zostanie wytracona? Gdzie, na jakich elementach?
    c) Jak to wpłynie na najbliższy transformator?
    d) W jaki sposób będą konkurować ze sobą przetwornice od instalacji fotowoltaicznych? Każda z nich będzie chciała "oddać" moc (zależy na tym też właścicielowi instalacji), a w jednym segmencie sieci za transformatorem jest 6 inwerterów. Do jakiej częstotliwości zaczną się synchronizować, co będzie się działo z napięciem w sieci elektrycznej?

    III)
    a) Energetyka przeprowadza naprawy, konserwacje i odłączyła zasilanie. Jednak inwerter, jak to urządzenie, ulegnie awarii, lub jego działanie zostanie wymuszone przez właściciela, który chce mieć zasilanie i na skutek awarii urządzenia, lub błędu ludzkiego ktoś zostanie porażony. Co wtedy?
    b) Straż przyjeżdża do pożaru, odcina zasilanie, a inwerter uległ awarii i nadal podaje zasilanie i prąd porazi strażaka. Co wtedy?
    c) Jeżeli nastąpi uszkodzenie sprzętu zasilanego energią elektryczną w domu i podejrzewamy, że nastąpiło to np.: w wyniku zbyt wysokiego napięcia sieci elektrycznej, to czy dostarczyciel prądu nie będzie chciał, by udowodnić, że to z jego winy, a nie z winy innego wytwórcy elektryczności? Jak w takie sytuacji stwierdzić, kto jest odpowiedzialny?
    d) Czy instalacje fotowoltaiczne, umieszczone przecież na zewnątrz, często na dachach, są odpowiednio zabezpieczone przed piorunami? Czy za pośrednictwem tej instalacji energia pioruna nie wniknie do sieci elektrycznej?
    Inwerter ma przestać podawać zasilanie, gdy wykryje zanik napięcia sieci energetycznej. Co z sytuacją, gdy w danym segmencie sieci (za transformatorem) jest kilka inwerterów? Czy pomimo odłączenia zasilania przez energetykę nie będą one wzajemni podtrzymywać swojej pracy?

    To moje trzy zestawy pytań.
    Właścicieli instalacji fotowoltaicznych proszę o nie traktowanie tego jako ataku(!) - po prostu nurtują mnie takie pytania. Możliwe, że mam bezpodstawne obawy i jest okazja by je zniwelować. Mam też spostrzeżenia i tak samo proszę o merytoryczne odpowiedzi, jeżeli gdzieś sie pomyliłem:

    Co z energią wiatrową w nocy, gdy pobór prądu jest znikomy, a elektrownie węglowe muszą utrzymać minimum mocy. Kto kupi ten prąd? Kto ma za jego przymusowy odbiór zapłacić?

    Blok elektrowni węglowej może pracować z mocą mniejszą od nominalnej. Nie może to jednak być zbyt mała moc, ponieważ nie pozwala na to proces technologiczny spalania niskiej jakości paliwa. Osiągnięcie mocy nominalnej może zająć nawet godziny, a sterowanie blokiem odbywa się na podstawie zgromadzonej wiedzy o zużyciu energii w poszczególne minuty, dni, święta, wydarzenia i jest koordynowana przez Państwową Dyspozycję Mocy. W ten sposób ustala się wyłączenia (np. remonty) bloków energetycznych. Moc elektrowni fotowoltaicznych i wiatrowych jest obecnie już bardzo duża. Jak zapanować nad nagłymi skokami mocy w różnych częściach sieci energetycznej?

    Sieć energetyczna obecnie zbudowana jest by dostarczać energię z elektrowni znajdujących się blisko źródeł węgla do dalszych rejonów kraju. Kto zapłaci za przystosowanie tej sieci do przesyłania energii w innych kierunkach.
    Wyobraźmy sobie potężne elektronie wiatrowe zbudowane w morzu, a przemysł ciężki na Śląsku. Inny pomysł: elektrownie fotowoltaiczne masowo powstały by na mazurach, gdzie w słoneczne południe powstanie nadmiar energii w danym rejonie - po prostu nie ma przemysłu gotowego przyjąć i zapłacić za dużą ilość energii. Kto zapłaci za straty powstające przy przesyłaniu energii w inne rejony polski?
    To nie są rozważania teoretyczne. Niemcy nie mogą sobie poradzić z nadmiarem energii okresowo wytwarzanej przez elektrownie wiatrowe i wykorzystują np.: polską sieć przesyłową powodując zagrożenie bezpieczeństwa polskiej sieci energetycznej. By temu zapobiec należy po dwóch stronach wybudować "bariery" (przesuwniki fazowe). Koszt 2x80milionów euro. Jeśli Niemcy w końcu sie zgodzą (a nie zależy im na tym) to będziemy musieli zapłacić 80milionów euro za urządzenie po naszej stronie. Obecnie płacimy za nie zamówiony prąd około 40 milionów euro rocznie.
    http://www.pch24.pl/energia-z-niemiec-kosztuje-nas-rocznie-40-mln--euro,5736,i.html
    http://www.planergia.pl/energia/item/471-wiatrowe-zagro%C5%BCenie-z-niemiec
    http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/2...radu-porozumienie-miedzy-polskim-i-niemieckim

    Czy jest sens ekonomiczny, by na terenie polski powstawały instalacje fotowoltaiczne? Czy nasłonecznienie przy obecnej sprawności paneli fotowoltaicznych jest wystarczające? W testach otrzymałem z ogniwa monokrystalicznego o wymiarach 55mm * 90mm energię: 0,0264996325W. Czyli z m2 otrzymałbym 5,35W. Po porównaniu wskazań ze wskaźnikiem ilości lx obliczyłem sprawność na 14,8%. Po porównaniu do średniej mocy, którą mogłem uzyskac w tym czasie otrzymałem 1/4 mocy. Czyli z m2 otrzymał bym 21W?
    Znalazłem takie mapy pokazujące nasłonecznienie na świecie:
    Ja też chcę aby energia była opłacalna Ja też chcę aby energia była opłacalna

    Po co domagać się dotacji, gdy można - jak czytam - magazynować energię w akumulatorach, gorącej soli, systemach sprężonego powietrza, (podobno ze sprawnością 79%), ciekłego powietrza?

    Czy instalacje fotowoltaiczne nie są obecnie rozwiązaniem dostosowanym do potrzeb jednego domu?

    Gdyby wprowadzić przeliczenie 1:1 za oddany i pobrany prąd, to: czy opłaca się inwestorowi budować i utrzymać dużą elektrownie, gdy w dzień właściciel np.: instalacji fotowoltaicznej oddaje nadmiar prądu do sieci, a w nocy go pobiera - czyli elektrownia nie ma zysku, a węgiel trzeba kupić, podatki i pensje zapłacić, kredyty spłacać.
  • #166
    bimki
    Level 16  
    napisałeś przecież, że "sterowanie blokiem odbywa się na podstawie zgromadzonej wiedzy o zużyciu energii w poszczególne minuty, dni, święta, wydarzenia i jest koordynowana przez Państwową Dyspozycję Mocy", więc jeśli małych przydomowych elektrowni będzie odpowiednio dużo, to te zgromadzone dane będą musiały zostać odświeżone i dodatkowo będzie musiał być wzięty pod uwagę czynnik pogodowy (słońce, wiatr) - nie jest to łatwe, ale w dobie komputerów nie jest specjalnie trudne.

    Ile wyprodukujemy mając przy domu kilka kW? Nie znam danych z rozwiniętych krajów, nie wiem jakie to liczby np. u zachodniego sąsiada, ale przypuszczam, że jest to max. kilka procent w wysokim sezonie.

    Jeśli mamy dbać o ekologie, to inwestor prywatny musi zostać odpowiednio zachęcony, a 1:1 to jeden ze sposobów, aby takich małych inwestorów było więcej i nie ograniczali się oni do hobbystów, którym inwestycja (prawie) nigdy się nie zwróci.
  • #167
    prose
    Level 35  
    freebsd wrote:
    Gdyby wprowadzić przeliczenie 1:1 za oddany i pobrany prąd, to: czy opłaca się inwestorowi budować i utrzymać dużą elektrownie, gdy w dzień właściciel np.: instalacji fotowoltaicznej oddaje nadmiar prądu do sieci, a w nocy go pobiera - czyli elektrownia nie ma zysku, a węgiel trzeba kupić, podatki i pensje zapłacić, kredyty spłacać.
    Ale za to mamy czystą energię bez CO² i mniej chorób u ludzi. Trzeba też pomyśleć o czystym środowisku puki nie jest za późno.Bo w innym przypadku po nas już nic nie zostanie, tylko choroby u naszych dzieci i wnuków.
  • #168
    rwxw
    Level 23  
    Spróbuję trochę odpowiedzieć na postawione pytania.
    freebsd wrote:
    I)Jaki jest kształt przebiegu napięcia i prądu z przetwornicy

    To pytanie jest trochę z serii, pytań czy krowy przestaną dawać mleko a kury jajka znosić... Dopuszczone do pracy z siecią inwertery muszą spełniać normy, a więc i zapewnić odpowiednią jakość prądu - i nie są to prymitywne inwertery generujące przebiegi sinusoidy modyfikowanej - czyli prostokątne.
    freebsd wrote:
    II)Do jakiej częstotliwości zaczną się synchronizować, co będzie się działo z napięciem w sieci elektrycznej?

    Napięcie, częstotliwość musi pozostać w normach - jeśli zostaną one przekroczone, to inwertery się powyłączają. Inwertery nie konkurują ze sobą, każdy monitoruje parametry sieci i dopasowuje się do niej
    freebsd wrote:
    III) a) Energetyka przeprowadza naprawy, konserwacje i odłączyła zasilanie. Jednak inwerter, jak to urządzenie, ulegnie awarii, lub jego działanie zostanie wymuszone przez właściciela

    Nie ma takiej możliwości, użytkownik nie może wymusić pracy inwertera, gdy parametry pracy sieci odbiegają od normy. Tak samo możesz spytać, a co się stanie, gdy użytkownik podłączy ups-a do wyłączonej sieci.
    freebsd wrote:
    dachach, są odpowiednio zabezpieczone przed piorunami? Czy za pośrednictwem tej instalacji energia pioruna nie wniknie do sieci elektrycznej?

    A jak pierdyknie w przewody napowietrzne albo słup, to co wtedy ? Jeśli pv nie będzie zabezpieczone, i w nie walnie, to uszkodzi się instalacja pv - szkody poniesie jej właściciel. Instalacja domowa (do której jest podłączony inwerter) jest połączona z siecią przewodami o średnicy sporo mniejszej niż przewody piorunochronu, więc dużo szybciej ona się stopi niż do sieci wniknie niebezpiecznie duży ładunek. Inna sprawa, że zakłada się ochronniki przeciwprzepięciowe.
    freebsd wrote:
    Czyli z m2 otrzymał bym 21W?

    Panele o powierzchni 1,6m2 mają po 250Wp, więc z 1m2 przy dobrych warunkach otrzymasz koło 150W.
    freebsd wrote:
    Znalazłem takie mapy pokazujące nasłonecznienie na świecie:

    Tylko, że my nie mieszkamy w Afryce, sorry taki mamy klimat... więc co ? skazani jesteśmy na koszmarnie drogi gaz z Kataru albo jeszcze droższą atomówkę z Francji, gdzie nie mamy ani złóż, ani technologii, ani kadry, ani wiedzy ? Po prostu nie mamy kompletnie nic i wszystko byśmy musieli baaaaaardzo drogo kupować...
    Pytasz też co zrobić z nadmiarem prądu, zawsze można odłączyć źródła z których nie jesteśmy w stanie zagospodarować generowanej energii. Pstryk i problemu nie ma, do tego oczywiście jest potrzebna prawdziwie inteligentna sieć, nie tylko liczniki ze zdalnym odczytem... W najbliższych latach jednak nie grozi nam ten problem, bo Niemiec szybko nie dogonimy.
  • #169
    vodiczka
    Level 43  
    prose wrote:
    Ale za to mamy czystą energię bez CO² i mniej chorób u ludzi. Trzeba też pomyśleć o czystym środowisku puki nie jest za późno.Bo w innym przypadku po nas już nic nie zostanie, tylko choroby u naszych dzieci i wnuków.
    Ten wpis pokazuje jak kolega uległ propagandzie ekologicznej. Wiele lat temu stężenie CO2 w atmosferze ziemskiej było dużo wyższe a życie rozwijało się bujnie. Problemem nie jest CO2 a tlenki siarki, azotu, dioksyny i inne świństwa powstające podczas spalania. Zamiast forsować idiotyczne pomysły typu wtłaczanie CO2 pod ziemię (potencjalni producenci tych instalacji już zacierają ręce)
    należy rozwijać technologie "czystego" spalania, słowo w cudzysłowie bo w 100% nigdy nie będzie czyste.
    freebsd wrote:
    czy dostarczyciel prądu nie będzie chciał, by udowodnić, że to z jego winy, a nie z winy innego wytwórcy elektryczności? Jak w takie sytuacji stwierdzić, kto jest odpowiedzialny?
    Za jakość prądu w sieci (w stosunku do odbiorców) odpowiada zarządzający siecią i od niego dochodzi się ewentualnych roszczeń. Natomiast biorąc na siebie to ryzyko ZE może ponosić dodatkowe koszty.
  • #170
    putas
    Renewable energy sources specialist
    vodiczka wrote:
    należy rozwijać technologie "czystego" spalania, słowo w cudzysłowie bo w 100% nigdy nie będzie czyste.

    Lub inne technologie pozyskiwania energii bez konieczności spalania.
    PV w trakcie "swojego życia" oddają ok. 9-10 razy więcej energii niż zużyto na ich wytworzenie. Czyli jeśli na wyprodukowanie panela zużyje się 100kg węgla (wartość wymyślona tylko dla oddanie proporcji) to w trakcie "jego życia" nie spalimy blisko tony węgla.
    Ideałem było by, żeby do wyprodukowania tego panela wykorzystać prąd powstały w trakcie "czystego spalania".
  • #171
    vodiczka
    Level 43  
    putas wrote:
    :idea:łem było by, żeby do wyprodukowania tego panela wykorzystać prąd powstały w trakcie "czystego spalania".
    Ideałem byłoby wykorzystać prąd z PV do produkcji PV :)
  • #172
    putas
    Renewable energy sources specialist
    I powoli tak się dzieje.
    Coraz więcej firm stawia u siebie duże instalacje PV, żeby ten prąd w 100% zużywać na własne potrzeby. Nie wiem czy są to producenci PV, ale co chwila słychać o instalacjach 100-200kW na halach produkcyjnych.
    Ostatnio był u mnie kumpel kumpla, który prowadzi jakiś większy zakład obróbki metalu, jakaś mała walcownia czy coś w tym stylu. I zastanawia się nad budową instalacji ok. 50-75kW na swojej hali. Ponieważ u niego są duże prądożerne maszyny działające od rana do wieczora to nic nie "wsiąknie" do sieci ZE - i chyba nie będzie się nawet specjalnie bawić w papierologię...
  • #173
    vodiczka
    Level 43  
    putas wrote:
    Ostatnio był u mnie kumpel kumpla, który prowadzi jakiś większy zakład obróbki metalu, jakaś mała walcownia czy coś w tym stylu. I zastanawia się nad budową instalacji ok. 50-75kW na swojej hali.
    Bez wsparcia klasycznej energetyki walcowanie odbywałoby się z czkawką w rytm przesuwających się po niebie chmurek. :)

    Moja propozycja do ustawy, chyba neutralna bo nie jestem związany z energetyką inaczej jak konsument prądu.
    1. Bilansowanie 2:1 - za każdą odebraną od prosumenta kilowatogodzinę ZE płaci 50% ceny kilowatogodziny którą mu dostarcza.
    2. Bilansowanie dostarczonej i odebranej energii w skali rocznej.
    3. Opłaty stałe (abonamentowa i dystrybucyjna) 200% opłaty, którą płaci konsument w tym samym rejonie.

    Alternatywnie - bilansowanie 1:1 przy rozliczeniu miesięcznym zamiast rocznego.
  • #174
    putas
    Renewable energy sources specialist
    vodiczka wrote:
    1. Bilansowanie 2:1 - za każdą odebraną od prosumenta kilowatogodzinę ZE płaci 50% ceny kilowatogodziny którą mu dostarcza.
    2. Bilansowanie dostarczonej i odebranej energii w skali rocznej.
    3. Opłaty stałe (abonamentowa i dystrybucyjna) 200% opłaty, którą płaci konsument w tym samym rejonie.

    No to teraz zaszalałeś z propozycją, ma ona sens tylko przy pełnym bilansowaniu (prąd + pozostałe składniki, inaczej mówiąc "cofający się licznik")
    1) - 1kWh kosztuje ok. 0,18zł, czyli ZE ma płacić jakieś 0,09zł minus podatek - przy pełnym bilansowaniu do przyjęcia ;-)
    2) - rozsądnie prawisz
    3) - przy pełnym rocznym bilansowaniu do przyjęcia - pisałem też o tym kilka/kilkanaście postów wcześniej.

    Powyższa idea spowodowała by dopasowanie wielkości instalacji do rocznych potrzeb domu. Ludzie nie montowali by "dla zabawy" 2 paneli po 100W, lub montowali, ale nie zostawali by "oficjalnymi" prosumentami.
    Ja w 2012 roku (bo wtedy jeszcze nie miałem PV) zużyłem ok. 6,8MWh - bez grzania domu i ze sporadycznym grzaniem CWU prądem.
    Teraz mam instalację PV 8kW co przy polskich średnich produkcjach rocznych mniej więcej odpowiada rocznemu zużyciu.
  • #175
    vodiczka
    Level 43  
    putas wrote:
    No to teraz zaszalałeś z propozycją, ma ona sens tylko przy pełnym bilansowaniu

    Każda propozycja poprawiająca stan obecny ma sens, również z punktu widzenia prosumentów.
    Ja podałem swoją propozycję, kolega putas swoją a co proponują inni uczestnicy dyskusji?

    Dodano po 3 [minuty]:

    putas wrote:
    mam instalację PV 8kW co przy polskich średnich produkcjach rocznych mniej więcej odpowiada rocznemu zużyciu.
    Co ma piernik do wiatraka czyli produkcja z PV do średniej rocznej? Gdyby produkcja prądu z PV była w miarę równomierna, kolega gładko przełknąłby propozycję comiesięcznego bilansowania :)
    putas wrote:
    1kWh kosztuje ok. 0,18zł, czyli ZE ma płacić jakieś 0,09zł minus podatek - przy pełnym bilansowaniu do przyjęcia

    Przepraszam, tu się nie zrozumieliśmy. Ja opierałem się na cenie detalicznej ZE czyli ok. 65 gr/kWh. Jeżeli kolega uważa 0,18 zł/kWh do przyjęcia przy rocznym bilansowaniu 1:1 popieram tę propozycję rękoma i nogami czyli taki wniosek/petycję chętnie podpiszę i do ewentualnej demonstracji się przyłączę. :|
  • #176
    putas
    Renewable energy sources specialist
    vodiczka wrote:
    putas wrote:
    mam instalację PV 8kW co przy polskich średnich produkcjach rocznych mniej więcej odpowiada rocznemu zużyciu.
    Co ma piernik do wiatraka czyli produkcja z PV do średniej rocznej? Gdyby produkcja prądu z PV była w miarę równomierna, kolega gładko przełknąłby propozycję comiesięcznego bilansowania :)

    Chodzi o to, że z założenia prosument produkuje prąd na własne potrzeby mniej więcej w takiej ilości jak zużywa. Oczywiście nie jest to możliwe przy bilansowaniu chwilowym, dobowym czy nawet miesięcznym. Ale w skali roku można wyjść mniej więcej na zero. Dlatego przytoczyłem przykład mojego zużycia w stosunku do możliwości (planów) wytwórczych instalacji.
  • #177
    prose
    Level 35  
    vodiczka wrote:
    Ten wpis pokazuje jak kolega uległ propagandzie ekologicznej. Wiele lat temu stężenie CO2 w atmosferze ziemskiej było dużo wyższe a życie rozwijało się bujnie.
    Dlatego mamy teraz skutki ocieplania ,może poczekamy jeszcze zobaczymy co będzie się działo?takim sposobem jak pisze @vodiczka dążymy do samozagłady.
    vodiczka wrote:
    Bez wsparcia klasycznej energetyki walcowanie odbywałoby się z czkawką w rytm przesuwających się po niebie chmurek.
    Wystarczy jak powstaną magazyny energii i po kłopocie zawsze jest wyjście.
  • #178
    putas
    Renewable energy sources specialist
    vodiczka wrote:
    putas wrote:
    1kWh kosztuje ok. 0,18zł, czyli ZE ma płacić jakieś 0,09zł minus podatek - przy pełnym bilansowaniu do przyjęcia

    Przepraszam, tu się nie zrozumieliśmy. Ja opierałem się na cenie detalicznej ZE czyli ok. 65 gr/kWh. Jeżeli kolega uważa 0,18 zł/kWh do przyjęcia przy rocznym bilansowaniu 1:1 popieram tę propozycję rękoma i nogami czyli taki wniosek/petycję chętnie podpiszę i do ewentualnej demonstracji się przyłączę. :|

    Tak, kilka już razy pisałem, że przy pełnym rocznym bilansowaniu mogę nadwyżkę sprzedać nawet za 1 grosz. Bo nie chodzi mi o zarabianie na PV - zarabianie w sensie sprzedaży prądu.
    Ale Twoja propozycja ok. 32 groszy jakoś bardziej mi pasuje ;-)
    Widzę, że im bardziej dyskutujemy, tym bardziej nas (prosumentów) popierasz.
    Jest to miłe...
    Widać, że rozmową, a nie kłótnią dużo więcej można wskórać.
  • #179
    rwxw
    Level 23  
    vodiczka wrote:
    Ja podałem swoją propozycję, kolega putas swoją a co proponują inni uczestnicy dyskusji?

    Moja propozycja to też pełne bilansowanie (energia wraz z dystrybucją) w skali rocznej lub ewentualnie półrocznej (1-6 i 7-12), a nadmiary ponad zużycie roczne oddawane za darmo do sieci lub za przysłowiowy 1 grosz. Tak jak napisał putas, taki sposób rozliczania będzie promował lokalne zużycie prądu i dopasowanie instalacji do potrzeb bez zbędnego ich przewymiarowywania. Ewentualnie można by się zastanowić nad wprowadzenie limitu mocy dla prosumenckich mikroinstalacji objętych pełnym bilansowaniem, ale to kwestia dalszej dyskusji.
  • #180
    putas
    Renewable energy sources specialist
    rwxw wrote:
    Ewentualnie można by się zastanowić nad wprowadzenie limitu mocy dla prosumenckich mikroinstalacji objętych pełnym bilansowaniem, ale to kwestia dalszej dyskusji.

    Myślę, że to jest zbędne. Przy rozważanym pomyśle jakby z automatu działały dwa "zabezpieczenia" mocy max:
    1) moc przyłącza, bo raczej nikt nie robi przyłącza 30-40kW mając "standardowe" zapotrzebowanie kilku MWh rocznie
    2) zwykły rachunek ekonomiczny: jak znacząco przewymiaruję instalację to wydam niepotrzebnie kupę kasy, a sprzedając nadprodukcję dostanę za to grosze.