Witam. Niedawno spadł pierwszy śnieg, auto stało na polu. Wieczorem po odśnieżeniu przejechałem parę kilometrów, samochód się zagrzał poprawnie, wszystko działało jak należy. Auto odstawione na parking na około 5 godzin (-7 stopni od godziny 18 do 23). Po powrocie na parking i włożeniu kluczyków do stacyjki, świece zagrzały, po zgaśnięciu spróbowałem zapalić. Rozrusznik zaczął kręcić, a samochód nie zapalał. Rozrusznik kręcił równo, cały czas tymi samymi obrotami, jakby kręcił bez paliwa. Dodatkowo podczas zapłonu kontrolka świec żarowych zaczęła mrugać, a jej przekaźnik klikać w tempie około 4 razy na sekundę. Po kilku nieudanych próbach auto zostało wepchnięte z parkingu do garażu mojego kolegi. Tam, po 5 minutach przekręcając kluczyk na MAR, usłyszałem głośnie bzyczenie z okolicy tablicy bezpieczników, obrotomierz ustawił się na 1600 obrotów. Taki przypadek dział się na zmianę z "klikającymi" świecami. Raz na mrozie świece zaczęły klikać, jakby chciały się włączyć, a nie mogły, a raz bzyczenie przekaźnika i skok na obrotomierzu. Zarówno w jednym jak i drugim przypadku samochód kręcił równo ale nie zapalił. Po odstawieniu samochodu w ogrzewanym garażu na całą noc (+10 stopni), rano około 11 spróbowałem jeszcze raz. Objawy były te same, ale po 4 albo 5 razie postanowiłem sprawdzić bezpieczniki. Powyciągałem kilka, których nie było widać i powsadzałem z powrotem (nie miałem pod ręką miernika, sprawdzałem na wzrok). Wszystkie były sprawne. Nic to nie dało. Wyciągnąłem jeszcze raz jeden bezpiecznik i wsadziłem z powrotem, przekręciłem kluczyk, klikanie ustało i zapalił normalnie. Pochodził parę minut, wyjechałem nim z garażu, zgasiłem i zapaliłem ponownie - wszystko ok. Przejechałem około 5km do sklepu, zgasiłem. Po chwili ponownie pozycja MAR - świece zaczęły mrugać podobnie jak wcześniej, ale nie klikały - samochód zapalił (temperatura chłodnicy wtedy: około 70 stopni). Przejechałem kolejne 5km pod blok, zgasiłem go. Rozebrałem (na zewnątrz -7 stopni) podszybie, zerknąłem na sterownik, był lekko wilgotny. Sądziłem, że roztopiony śnieg go zalał i zmroziło go. Odpięcie (-) od akumulatora, potem odpięcie sterownika i podpięcie ponownie spowodowało, że objawy wróciły (lecz teraz cały czas bzyczy na pozycji MAR i obrotomierz wbija 1600 obr). Dokładne oglądnięcie skrzynki bezpieczników pokazało, że było na nich trochę zamarzniętej wody (gdzieś była nieszczelność). Wszystkie bezpieczniki i przekaźniki sprawdziłem, lecz problem dalej występuje. Dodatkowo na zaworze pompy nie ma napięcia, na bezpiecznikach 3 i 7 (oznaczone silnikiem) jest za niskie napięcie, a przekaźnik 109 bzyczy. Czy to problem z wiązką, czy ze sterownikiem? Mogło być tak, że zalało i zamroziło sterownik i teraz głupieje, czy to prędzej problem w samych kablach i połączeniach? Gdzie patrzyć w pierwszej kolejności?
Pozdrawiam.
Pozdrawiam.