Witam,
Jestem "szczęśliwym" posiadaczem Fousa Mk2 1.6tdci. Jest po generalnym remoncie silnika, gdyż niezbyt douczona osoba zalała komputer i próbowała go odpalić na pych, skutek wiadomy - woda w oleju + siła z cylindrów wywaliły korbowód bokiem. Wymieniony blok + tłoki z korbowodami i nówki pierścienie. Nowy filtr powietrza, wszystkie uszczelniacze, mikropaski etc. Pół roku wstecz (gdy go sprowadzałem) była awaria rozrządu (łańuszek przeskozył o 2 ząbki i bum) też wymienione dużo rzeczy, ale z góry silnika. Generalnie problem zaczął się kilka dni wstecz. Mam przetarte wężyki paliwowe (są zamiast pompy wstępnej), przymierzałem się do wymiany ale czekałem na termin u mojego mechanika gdyż w okresie świątecznym miał urlop. Objawem tego było że gdy auto postało, przy odpalaniu trzeba było go chwile potrzymać na obrotach tak aby nie zgasł, bo gdy powietrze dostawało się do wężyka to awaryjnie cofało paliwo i potem z 2-3 min nie chciał odpalić, aż się odpowietrzył. Teraz było tak że zgasł, bo zapomniałem trzymać na obrotach, lecz po tych 3 min nie chciał odpalić dalej, ba, nawet po 3 dniach
padł aku, wiadomo. Odkręcałem wtryski i kręciłem wtedy żeby je całkiem odpowietrzyć, odpiąłem filtr powietrza i psikałem plakiem żeby z tych wtrysków wypłyneła już sama ropa. Niestety poszło tylko z dwóch (1 i 4). Naładowałem akumulator, słychać że rozrusznik już się wykańcza (to tylko przypuszczenie), bo nie chce prawie w ogóle kręcić, jakby go dusiło. Więc już zmęczony tym wziąłem go na linke i spokojnie operując sprzęgłem odpalił. Ku mojemu zdziwieniu pedał gazu nie reaguje kompletnie, a gdy tylko wciskam sprzęgło to gaśnie. Trzyma obroty takie jakie powinien miec do danej prędkości i nic więcej zrobić się nie da. Jutro i tak go będę wiózł do mechanika, ale może ktoś podpowie co mogło pójść. Z góry dziękuję za odp.
Jestem "szczęśliwym" posiadaczem Fousa Mk2 1.6tdci. Jest po generalnym remoncie silnika, gdyż niezbyt douczona osoba zalała komputer i próbowała go odpalić na pych, skutek wiadomy - woda w oleju + siła z cylindrów wywaliły korbowód bokiem. Wymieniony blok + tłoki z korbowodami i nówki pierścienie. Nowy filtr powietrza, wszystkie uszczelniacze, mikropaski etc. Pół roku wstecz (gdy go sprowadzałem) była awaria rozrządu (łańuszek przeskozył o 2 ząbki i bum) też wymienione dużo rzeczy, ale z góry silnika. Generalnie problem zaczął się kilka dni wstecz. Mam przetarte wężyki paliwowe (są zamiast pompy wstępnej), przymierzałem się do wymiany ale czekałem na termin u mojego mechanika gdyż w okresie świątecznym miał urlop. Objawem tego było że gdy auto postało, przy odpalaniu trzeba było go chwile potrzymać na obrotach tak aby nie zgasł, bo gdy powietrze dostawało się do wężyka to awaryjnie cofało paliwo i potem z 2-3 min nie chciał odpalić, aż się odpowietrzył. Teraz było tak że zgasł, bo zapomniałem trzymać na obrotach, lecz po tych 3 min nie chciał odpalić dalej, ba, nawet po 3 dniach