Generalnie o zasadzie działania takiego urządzenia uczą nawet w szkole i to prawda, że w ten sposób można zapobiegać korozji (stosuje się to np. na mostach). Tylko że z tego co pamiętam, w klasycznym urządzeniu tego typu jako anodę podłącza się kawałek złomu. Tutaj sprzedający nie pisze nic o czymś takim, ale może gdzieś się to znajduje... Nie wiem na ile akurat to urządzenie działa i na ile uczciwy jest sprzedający, ale chyba można spróbować
Ochronę anodową stosuje sie przy urzadzeniach zamontowanych na stałe w ziemi np rurociagi . Ogólnie polega to na wbiciu w okolicach urzadzenia sond i przepusczenia prądu przez sondy i dane urządzenia.
Ciekawy pomysł ale nie sądze żeby sie to sprawdziło w samochodzie.
Więc jeśli coś tam jest w tym "pudełeczku" to dioda led i jakis opornik i nie sądze żeby był sens dawać 77zł za pudełko diodę i opornik
Ja posiadałem podobne urządzonko w polonezie, z faktury wynikało że było montowane fabrycznie. Polonez miał kilka latek ale to urządzenie chyba działało w drugą strone. Kwitł jak wiśnia. Co lepsze ktoś wybulił za to sporo kasy dużo więcej niż ktoś chce teraz.
Myśle że lepiej dołożyć i zrobić konkretną konserwację.
Jakiś czas temu gdzieś na tym forum pisałem żeby zejsć na ziemski temat.Zgodzę się z USI bo też widziałem samochód z takim ustojstwem.Lepiej popić dobrej wódki za tę kasę.Trochę poboli głowa i przejdzie
a samochód nie będzie kwitł .
Tylko że z tego co pamiętam, w klasycznym urządzeniu tego typu jako anodę podłącza się kawałek złomu. Tutaj sprzedający nie pisze nic o czymś takim, ale może gdzieś się to znajduje...
Ten kawałek złomu to właśnie nasz samochód - nie zakładaj tego wynalazku.
Pozdrawiam
Tak jak napisał Bogdan Nowak jest to ochrona anodowa ale szkoda wydawać kasę na takie pierdoły.
Tir poszukaj czegoś na temat ochrony katodowej - prostsze do wykonania i może okazać się tańsze i wogule nie pobiera prądu
Witam,
Mam nadzieję, że moderator nie zamknie tematu tylko dlatego, że to "odkop", nie chcę zakładać nowego. Nie znalazłem zbyt wielu argumentów, żeby te urządzenia nie miały prawa działać, opinie, że lepiej kupić pół litra, czy polonezy mimo wyposażenia w te urządzenia korodowały (jak ktoś kupował auto z takim urządzeniem, często odpuszczał sobie kompletnie tradycyjną konserwację, bo po co, skoro "elektronika" chroni nadwozie).
Po przeprowadzeniu testu w tym programie: https://www.youtube.com/watch?v=Hry9bvhH94Y, który wypadł pozytywnie dla urządzenia, sam nie wiem, komu wierzyć. Wątpię, żeby materiał był sponsorowany.
Ktoś mógłby w sposób rzeczowy i fachowo wyjaśnić, dlaczego takie urządzenie w samochodzie osobowym nie ma prawa zadziałać? Sam chciałbym takie cacko zakupić, jeśli w jakikolwiek sposób może ono spowolnić procesy korozyjne.
Kupię stare kamery/sprzęt edycyjny/taśmy, magnetowidy i osprzęt z telewizji profesjonalnej z czasów PRL (Secam). Kontakt na PW.
Fabrycznie były montowane takie urządzenia w polonezach z napisem patent USA. Składało się to z plastikowego pudełka i dwóch kwadratowych kostek przyklejonych na lakierze na nadkolu za amortyzatorem przednim. Kostki były połączone przewodem z tym pudełkiem. Kiedyś na szrocie zdemontowałem to i gdzieś leży. Oceniając tego poloneza to był zgnity, najbardziej maska tylko nad chłodnicą i doły drzwi . Od spodu nie zaglądałem.
Gdyby producent tych urządzeń dołączył do środka jeszcze odstraszacz do zwierzyny to bym w ramach eksperymentu taki zestaw dwa w jednym kupił.
@Daniel1300 Zobacz taką ciekawostkę - wyszukaj konta użytkowników, którzy chwalą w komentarzach te rewelacyjne urządzenie. Dziwna prawidłowość - konta "stare", ale bez żadnej widocznej historii.
Robokop - ja w głównej mierze polegałem na tym filmie, który wrzuciłem wyżej. Mógłby ktoś się odnieść? Lub wytłumaczyć, dlaczego to urządzenie nie ma prawa działać? Z czystej ciekawości . Chciałem zainwestować w to zabezpieczenie.
Megawe - na filmie widać, że to urządzenie jest trochę jednak bardziej skomplikowane, niż sławny "rust evader". To chyba coś więcej, niż układ do migania diodą.
Kupię stare kamery/sprzęt edycyjny/taśmy, magnetowidy i osprzęt z telewizji profesjonalnej z czasów PRL (Secam). Kontakt na PW.
Robokop - ja w głównej mierze polegałem na tym filmie, który wrzuciłem wyżej.
Dziwię się, ze łysol, którego uważałem za rozsądnego człowieka podjął w ogóle temat. Nadal twierdzę że urządzenie jest tak samo skuteczne, jak magnetyzer.
Swojego czasu samochdy miały + na masie.Podobno nie przez przypadek tylko chodziło wlaśnie o korozję i rozkład potencjałów.Podobno to dziąłało.Z praktycznego punktu widzenia wiem że Syrena nie rdzewiała tak jak Fiat nie wiem czy było to spowodowane lepszą stalą czy plusem na masie.
Rdzewiała jeszcze bardziej. Miała tego rodzaju cechę, ze nadwozie nie miało głebokich przetłoczeń - blachy były dośc grube oraz nadwozie nie pracowało - oparte było na ramie nośnej, która przejmowała obciążenie zawieszenia - pomimo tego też gniła, aż miło. Co zresztą widać, ile ich dotrwało do współczesnych czasów - pomimo że produkowane były aż do 1983 roku. Już w latach '90 były rzadkością.
Dobrze, ale dalej nikt nie zaargumentował, dlaczego to urządzenie ma nie działać, tylko "ja twierdzę, że nie działa". Test przeprowadził, blacha z podpiętym urządzeniem nie skorodowała jak ta bez zabezpieczenia, widać to na filmie. Duchy? Łysy dostał walizkę gotówki od producenta? Dlaczego więc to urządzenie ma nie zabezpieczać nadwozia samochodu w solną zimę?
Mam poloneza, jestem zmuszony nim jeździć w zimie, nadwozie jest w idealnym stanie, i chciałbym, żeby w takim stanie zostało - stąd pomysł na zakup tego zabezpieczenia (nie piszcie, żebym lepiej go zakonserwował, bo już to zrobiłem rok temu porządnymi środkami). Wcześniej miałem sceptyczne podejście do tej zabawki, jednak po obejrzeniu filmu sam nie wiem, czy faktycznie nie ma to prawa działać. Tyle jest głosów negatywnych, co pozytywnych. Przy czym większość subiektywnych.
Kupię stare kamery/sprzęt edycyjny/taśmy, magnetowidy i osprzęt z telewizji profesjonalnej z czasów PRL (Secam). Kontakt na PW.
Nie napisalem że nie rdzewiała wcale Miałem kilka Syren i Fiatów tylko 1 Fiata można było na lewarku podnieść Syrenę każdą.Dziur też znacznie mniej było.Możliwe że było to spowodowane konstrukcją.
Jakoś cięzko jest uwierzyć ,że urządzonko za kilkadziesiąt czy nawet kilkaset złotych potrafi zabezpieczyć karoserię bo z logicznego pktu widzenia taniej byłoby zastosować taką kosteczkę niż cynkować karoserie i stosować różne lakiery antykozyjne.
Jeżeli na łodziach, jachtach i statkach stosuje się powszechnie anody cynkowe w postaci bloczków (sam mam takowe na sprzęcie wodnym), to wiadomo, ze działa. Aby to cudenko z Allegro działało przyzwoicie, musiało by te bloki (elektrody) z cynku mieć odizolowane od karoserii i odpowiednio (dodatnio) spolaryzowane. I chyba tak ma. Skutecznoć teoretyczna, ale oparta na słusznej teorii. Praktyka zaś wykaże ?
I to właśnie jest często argument za tym, że to urządzenie może działać.
Nie chcę wydawać 200zł (potrzebuję dwa takie urządzenia według producenta na auto wielkości poloneza), jeśli to nie zadziała. Stąd jestem ciekawy opinii, czy takie urządzenie ma w ogóle możliwość ochronić auto przed zgubnym działaniem soli drogowej i kwaśnych,śląskich deszczy, czy nie.
W niektórych opisach sprzedawcy podpierają się badaniem technicznym PIMOT-u, które przeprowadzono kiedyś na skodach favorit i wyniki były rewelacyjne. Napisałem do PIMOT-u z prośbą o udostępnienie treści badania i spytałem, czy w ogóle takie badanie było przeprowadzone. Zobaczymy, co odpowiedzą.
Kupię stare kamery/sprzęt edycyjny/taśmy, magnetowidy i osprzęt z telewizji profesjonalnej z czasów PRL (Secam). Kontakt na PW.
Tak się składa że jeszcze w czasie gdy ten amerykański wynalazek podobno montowano w polonezach nabyłem to ustrojstwo na bazarze gdzie przywiózł ten komplet do sprzedaży jeden z uczestników rosyjskiej wycieczki bo niby jechali jako wycieczka a obstawiali swoim towarem w celach handlowych wytypowane bazary.Zauważyłem swego czasu iż producent polski sprzedaje to urządzenie pod amerykńską nazwą a ww nazwa tego produktu posiada znak zastrzeżony.Puknąłem na producenta że może mieć kłopoty.Nazwa urządzenia została zmieniona.Z urządzenia jak pamiętam wychodziły cztery przewody,dwa to zasilanie a dwa do elektrod które jedną należało nakleić z przodu wewnątrz pojazdu ale po zdarciu lakieru do czystego metalu a drugą elektrodę należało przykleić w tylnej części gdzieś na ramie samochodu.Producent przewidywał montaż 1 szt tego wynalazku na jeden samochód oraz ukazywał w jaki sposób umiejscowić elektrody w samochodach dostawczych.Urządzenie to pracowało prawdopodobnie impulsowo co wskazywała swoimi łyskami zabudowana w obudowie dioda.Miałem to urządzenie zabudowane we Fiacie 126p prawdopodobnie niwelowało ładunki elektrostatyczne zbierające się na korpusie samochodu tyle że przez 13 lat co jakiś czas podwozie przemalowałem i jako takiej rdzy nie uświadczyłem.Elektrody były w postaci gumy przewodzącej z klejem takiej jak używa się w kawałku do wycinania i podklejania klawiszy w pilotach.Amerykańska nazwa tego urządzenia to RUST VADER
Cóż, nikt nie potrafi logicznie i naukowo wyjaśnić, dlaczego to urządzenie ma nie działać
Do tej pory nikt ani naukowo, ani logicznie nie wyjaśnił dlaczego to miało by działac, więc o czym dalej pisać. Sensem istnienia ochrony katodowej czy anodowej jest istnienie elektrolitu pomiędzy elektrodami -jony w czymś tworzyć i przemieszczać się muszą - powietrze jest raczej średnim medium do tego.
Cóż, nikt nie potrafi logicznie i naukowo wyjaśnić, dlaczego to urządzenie ma nie działać. Szkoda.
Szanuję, bardzo szanuję tę wypowiedź.
Chciałbym zauważyć że np jak instalowałem rekuperację (z funkcją grzania i chłodzenia) to nasłuchałem się jak bardzo to się nie opyla i nic nie da i ogólnie nie ma prawa niczego schłodzić... ale ludzie tym chaty schładzją. Zainstalowałem i.... no kurde, chłodzi.
Chciałbym tu jedynie przypomnieć, mądry cytat.
Czasem trzeba udowodnić że działa ale warto też udowodnić że NIE działa... bo gadać to można.
Tymczasem lekko rozgrzebując temat jest w środku urządzonka najprawdopodbniej generator fali 555. Ja się pytam.. skoro mamy katodę i anodę, to co jest katodą a co jest anodą w wypadku auta? No i jak to wpiąć?
A tutaj jutubowy TEST owego urządzenia... Hit czy kit
Właśnie dlatego podejmowałem temat, chciałem logicznej odpowiedzi, analizy działania układu i logiczne wytłumaczenie, czy faktycznie prawidłowo zainstalowane urządzenie może spowolnić korozję auta, czy też nie. Do tej pory nie zakupiłem tego urządzenia, nie mając pewności, czy nie zainwestuję (wtedy) 200zł w bubel. Kontynuacja tematu byłaby mile widziana, w końcu forum jest od dyskusji, nie od narzekania
Kupię stare kamery/sprzęt edycyjny/taśmy, magnetowidy i osprzęt z telewizji profesjonalnej z czasów PRL (Secam). Kontakt na PW.
Jak się wkurzę to kupię ale ponoć w środku jest jakiś mikro zasilacz 5v tylko nie wiem jednej rzeczy, jak to wpiąć bo można to zrobić ręcznie i dużo taniej. Pytanie tylko gdzie to wpiąć i jak wpiąć...
Bo rozumiem, że z jednej strony jest coś co 'nadaje' 5v a z drugiej coś co 'odbiera'5v stąd fajnie by było jak by ktoś podpowiedział
Można dać z jednej strony 5v a z drugiej jaką diodę czy coś innego co konsumuje te 5v i będzie ok.
Ale to chyba nie do końca jest to czym to powinno być. Tu ma być katoda i anoda