Wczoraj zdarzyło się z moim Galaxy S2 coś, czego nie potrafię sobie logicznie wytłumaczyć. Telefonu tego używam jako drugiego, przeważnie leży sobie w kieszeni kurtki albo gdzieś w kącie, więc raczej mało mu się przyglądam. Ostatnio sobie o nim przypomniałem wieczorem - był rozładowany, więc podłączyłem go do ładowarki, włączyłem, przeczytałem jakiegoś SMSa i odłożyłem na stolik. Po jakimś czasie zauważyłem, że się zrestartował, ale nie przejąłem się tym, bo byłem zajęty oglądaniem filmu. Po jakiejś godzinie chciałem ustawić budzik i... okazało się, że telefon ma przywrócone ustawienia fabryczne. Na ekranie był kreator ustawień. Jedyne co zostało to zdjęcia w pamięci masowej. Wykluczam udział osób trzecich, bo cały czas telefon leżał koło mnie. Wątpię też w przypadkowe wyklikanie formatowania. Jakim cudem to mogło się stać?
Dodam, że kupiłem go jako używany, a właściwie jako dawcę płyty głównej (miał strzaskany ekran), z pudełkiem. Sformatowałem go i przeinstalowałem system od razu po zakupie. Nowy system to Jelly Bean chyba 4.1.2 (jakaś nieoficjalna wersja, bo telefon to koreańczyk). Wydaje mi się, że usługa zdalnego czyszczenia danych jest przypisana do konta google, a nie do urządzenia, więc poprzedni właściciel chyba nie mógł mi zrobić takiego kawału. No chyba że się mylę?
Dodam, że kupiłem go jako używany, a właściwie jako dawcę płyty głównej (miał strzaskany ekran), z pudełkiem. Sformatowałem go i przeinstalowałem system od razu po zakupie. Nowy system to Jelly Bean chyba 4.1.2 (jakaś nieoficjalna wersja, bo telefon to koreańczyk). Wydaje mi się, że usługa zdalnego czyszczenia danych jest przypisana do konta google, a nie do urządzenia, więc poprzedni właściciel chyba nie mógł mi zrobić takiego kawału. No chyba że się mylę?