W tym tygodniu rano, wchodząc do garażu przekręcając kluczyk nie usłyszałem pompy paliwa, tym samym samochód nie odpalił. NIe mając czasu sprawdziłem tylko bezpieczniki, i zabrałem ze sobą przekaźnik pompy. W elektronicznym sprawdzili przekaźnik, cyka więc jest stwierdzili że jest ok. Po powrocie do domu włożyłem przekaźnik a pompa nadal nic.
następnego dnia umówiłem z znajomym mechanikiem u mnie. Dostaliśmy się do pompy, zmierzyliśmy napięcie tam okazało się że jest zaraz po przekręceniu zapłonu 8V i po chwili spada do 4V. Przy kręceniu rozrusznikiem 8V. Podłączyliśmy pompę na krótko do innego akumulatora i pompa zaczęła działać, i pompowała paliwo.
Odłączyliśmy drugi akumulator przekręcamy kluczyk i pompa już działa, samochód pali bez problemu. Podłączyliśmy samochód pod komputer, okazało się że coś jest z sondą lambda, po kilku pomiarach stwierdził że sonda będzie do wymiany. Umówiłem się na drugi dzień że podjadę i sondę od razu wymienimy. Pojechał, a ja po wjeździe do garażu, chcąc sprawdzić czy raz jeszcze odpali już tego nie zrobił.
Bałem się tym samochodem jechać do pracy, więc umówiłem się że jeśli odpali to podjadę. Na drugi dzien odpalił bez problemu zajechałem do niego, jechaliśmy po sondę i pompę. Pompę chciałem wymienić ze względu na brak czasu, mechanik był tylko jeszcze jeden dzień do wieczora. Przejechałem tym samochodem z 30 kilometrów bez mniejszych problemów. Sonda wymieniona, pompa wymieniona pali bez problemu. Żadnych błędów już nie ma, obroty nie falują jest okej. Wsiadam do samochodu, i pojechałem do domu. Po kilku godzinach znów jechałem przez 20 kilometrów, i zgasiłem samochód pod sklepem. Niestety samochód już nie odpalił, pompa nawet nie drgnie.Udało mi się złapać mechanika, podłączył do komputera i żadnych błędów. Pompa na krótko działa i samochód pali, po odłączenia od innego akumulatora samochód gaśnie. Nie zapalił po wielu próbach, zabawach z alarmem NIC. Przekaźnik słychać jak działa pompa nie zamruczy nawet.
Zaholowaliśmy auto do mnie i go zostawiłem. Dziś rano chciałem sprawdzić czy coś zagada, i ewentualnie akumulator wyciągnąłbym by go naładować. Samochód odpalił bez problemu, pojeździłem nie daleko swojego domu. gasiłem go kilkakrotnie i za każdym razem odpalił.
Gdzie uderzyć, boje się tym samochodem jechać gdzie kolwiek by nie został gdzieś.
Niestety mechanik będzie dopiero dostępny za 2-3 tygodnie, a do innego nie chce jechać ze względu na nieopłacalność inwestycji w ten samochód. Chce kupić nowy, ale do tego czasu muszę czymś jeździć. Jakieś sugestie co mógłbym sprawdzić?
następnego dnia umówiłem z znajomym mechanikiem u mnie. Dostaliśmy się do pompy, zmierzyliśmy napięcie tam okazało się że jest zaraz po przekręceniu zapłonu 8V i po chwili spada do 4V. Przy kręceniu rozrusznikiem 8V. Podłączyliśmy pompę na krótko do innego akumulatora i pompa zaczęła działać, i pompowała paliwo.
Odłączyliśmy drugi akumulator przekręcamy kluczyk i pompa już działa, samochód pali bez problemu. Podłączyliśmy samochód pod komputer, okazało się że coś jest z sondą lambda, po kilku pomiarach stwierdził że sonda będzie do wymiany. Umówiłem się na drugi dzień że podjadę i sondę od razu wymienimy. Pojechał, a ja po wjeździe do garażu, chcąc sprawdzić czy raz jeszcze odpali już tego nie zrobił.
Bałem się tym samochodem jechać do pracy, więc umówiłem się że jeśli odpali to podjadę. Na drugi dzien odpalił bez problemu zajechałem do niego, jechaliśmy po sondę i pompę. Pompę chciałem wymienić ze względu na brak czasu, mechanik był tylko jeszcze jeden dzień do wieczora. Przejechałem tym samochodem z 30 kilometrów bez mniejszych problemów. Sonda wymieniona, pompa wymieniona pali bez problemu. Żadnych błędów już nie ma, obroty nie falują jest okej. Wsiadam do samochodu, i pojechałem do domu. Po kilku godzinach znów jechałem przez 20 kilometrów, i zgasiłem samochód pod sklepem. Niestety samochód już nie odpalił, pompa nawet nie drgnie.Udało mi się złapać mechanika, podłączył do komputera i żadnych błędów. Pompa na krótko działa i samochód pali, po odłączenia od innego akumulatora samochód gaśnie. Nie zapalił po wielu próbach, zabawach z alarmem NIC. Przekaźnik słychać jak działa pompa nie zamruczy nawet.
Zaholowaliśmy auto do mnie i go zostawiłem. Dziś rano chciałem sprawdzić czy coś zagada, i ewentualnie akumulator wyciągnąłbym by go naładować. Samochód odpalił bez problemu, pojeździłem nie daleko swojego domu. gasiłem go kilkakrotnie i za każdym razem odpalił.
Gdzie uderzyć, boje się tym samochodem jechać gdzie kolwiek by nie został gdzieś.
Niestety mechanik będzie dopiero dostępny za 2-3 tygodnie, a do innego nie chce jechać ze względu na nieopłacalność inwestycji w ten samochód. Chce kupić nowy, ale do tego czasu muszę czymś jeździć. Jakieś sugestie co mógłbym sprawdzić?