Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Lancia Zeta 2,0T benzyna (RGX) - Piszczą przekaźniki, losowo przerywa silnik.

01 Lut 2015 01:29 2007 8
  • Poziom 14  
    Lancia Zeta 1998cc Turbo benzyna, rocznik 1996. Przebieg 198tys. LPG BRC Sequent 24.
    Do wczoraj wszystko było OK. Gaz mam już 7 lat. Nie sprawia problemów.

    Opis problemu:

    Rano akumulator wyładowany niemal do zera.
    Spod maski słychać pisk.
    Odłączam klemy - cisza. Podmieniam akumulator na drugi naładowany. Zapinam klemy. Piszczy przekaźnik po lewej stronie komory silnika BITRUN 240104.
    Włączam zapłon. Przekaźnik nie piszczy. Kontrolki na tablicy świecą normalnie słychać cyknięcia poszczególnych przekaźników. Wariuje obrotomierz, tak jakby silnik chodził i zmieniał obroty. Od zera do max.
    Odpalam silnik. Silnik pracuje ale delikatnie mruga kontrolka CHECK.
    W tym czasie szarpie delikatnie silnikiem, wypadają zapłony.
    Tak samo na LPG jak i na benzynie. Gaszę silnik. Po dwóch trzech sekundach słychać spod maski pisk.
    Podmieniam przekaźnik BITRUN 240104 na drugi sprawny - to samo - piszczy.
    Odpalam silnik ponownie. Szarpiąc nieco próbuję dokulać się do jakiegoś elektryka samochodowego. Jadę do ASO FIAT w nadziei, że skoro to Lancia to może ogarną temat. Niestety.. sobota - elektryk dziś nie pracuje... ;-(
    Jadę do ASO Peugeota (Intervapo w Sopocie) ta sama historia. Nie zrobią. Mało tego informacja, że podpięcie wtyczki do komputera kosztuje .. 250PLN... już tam nie pojadę. Nie mam drukarki do kasy.

    Wściekłość mnie ogarnia bo w niedzielę miałem jechać z dziećmi do Szczyrku na wyczekiwane od 3 lat ferie w górach. Mój synek ostatni raz był na wyjeździe 3 lata temu. Potem 2 lata chorował na białaczkę. Udało mu się, żyje i marzył o nartach. Wykupiliśmy wczasy...

    Po drodze do Sopotu w pewnym momencie auto szarpnęło i zaczęło pracować normalnie. Bez piszczenia czy innych objawów. Ucieszony, że to może chwilowe niedomaganie postanowiłem wracać do domu. Po drodze zajechałem na stację i dolałem 10L gazu. Odpalam silnik i słyszę piszczenie przekaźnika, jakieś zgrzytanie czy skwierczenie z jakiegoś innego "czegoś" gdzieś w rejonie silnika wycieraczek - nie widzę tam nic ale słychać charczenie. Silnik wariuje. Check miga jak szalony. Na gazie auto gaśnie i strzela. Na benzynie jedzie w miarę ale bez mocy i szarpie.
    Po drodze znów objawy giną. Kilka minut auto jedzie normalnie.
    Wracam do domu. Gaszę silnik. Cisza. Po 10 sekundach znów piszczy przekaźnik Bitrun (to przekaźnik zespolony odpowiadający także za pompę paliwa).
    Odpinam klemę. Cisza.
    Zostawiam auto na kilka godzin.
    Po kilku godzinach zapinam klemę - piszczy.
    Odpalam silnik - pracuje normalnie. Krótka przejażdżka. Jest OK.
    Wracam do domu. Gaszę silnik - piszczy.
    Odpalam silnik ponownie - pracuje normalnie ale po 2/3 minutach zaczyna migać Check i znów czuję że wypadają zapłony. Po minucie objaw znów ustępuje. Silnik chodzi normalnie. I tak w kółko.

    Poddaję się.... ;-O

    Czy ktoś wie co to może być....???
  • VIP Zasłużony dla elektroda
    Tobie potrzebny elektryk, co zamiast komputera będzie umiał czytać schemat i miał kontrolkę ze zwykłej żarówki. Masz problem z zasilaniem lub masą. Na tę chwilę tylko tyle jestem w stanie wywnioskować.
  • Poziom 14  
    I jam mam takie wnioski... woda. Auto stoi na dworze. Nie mieści się do garażu za niskie nadproże. Wczoraj padał taki mokry śnieg i leżał na dachu. Woda cieknie ... wszędzie wilgoć... do tego w Gdańsku porąbało ich z soleniem. To są chyba warunki dla rozwoju korozji także styków itd... nieprawdaż..?
    Poza tym skąd u licha wziąć do tego auta schemat...?
  • VIP Zasłużony dla elektroda
    moonchild napisał:
    To są chyba warunki dla rozwoju korozji także styków itd... nieprawdaż..?
    Prawda, ale to tylko zbędne dywagacje, nie posuwające naprawy ani o krok.
  • Poziom 14  
    Przed godziną odwiozłem auto do elektryka, który jutro od samego rana się zajmie
    problemem. Witz w tym, że o ile jeszcze dziś rano silnik się nieco zacinał, check mrugał i przekaźnik piszczał, to teraz po południu kiedy odpaliłem auto problem znikł.
    Jechałem z Gdańska do Gdyni do tego elektryka - ok 30 km . Ani mrygnięcia ani szarpnięcia...
    Dziś cały dzień świeciło słońce. Auto stało dobre kilka godzin na słoneczku. Czy to możliwe, żeby ta dolegliwość była spowodowana jakimś zamoczeniem i teraz to wyschło..???
    Nic nie piszczy nic nie mryga... Masa..? Wilgoć...??? Co to było u licha...?
  • Poziom 14  
    Dziś od rana elektryk miał auto posprawdzać... Oczywiście wszystko było jak należy. Nic nie piszczało, objawów zero. Cóż,.. zadzwonił żeby auto odebrać. Skoro nie ma objawów usterki to jak i co ma sprawdzić... ? Padło na to że pewnie jednak coś było zalane i wyschło. Poodpinał wszystkie widoczne w komorze silnika kostki i przyłącza do ECU czy LPG, przedmuchał, choć były suche. potraktował kontakt spreyem. Jeździłem nim pół dnia, zrobiłem 120km i nic się nie działo. Uzdrowił się cudownie sam..!
    Wieczorem ok. 18 pojechałem do sklepu. Po wyjściu ze sklepu już z daleka słyszę - piszczy !!
    W środku znów podskakiwała wskazówka obrotomierza. Co chwilę sam włączał się i gasł przełącznik BRC od gazu. Włożyłem kluczyk do stacyjki. Silnik odpalił normalnie i chodził kilka minut bez objawów. Ruszyłem więc i po niedługim czasie znów zaczęła szybko mrugać kontrolka Check a silnik przerywać i szarpać. Wyrzuciłem luz, i gaz do dechy. Przekręciłem obrotomierz aż zaczęło zrywać obroty. Objawy znów ustały.
    Kilkanaście km bez objawów przejechałem ponownie szukając ok godz. 19 jakiegoś elektryka. Pomimo nie występowania objawów podczas jazdy po wyłączeniu zapłonu po kilku sekundach zaczyna piszczeć przekaźnik. Co jakiś czas także skwierczy lub piszczy jakiś inny przekaźnik ale nie wiem który bo nie umiem go namierzyć.
    Odłożyłem wyjazd na upragnione i wyczekiwane ferie o dzień.. dziś odłożyłem wyjazd o kolejny dzień. Masakra jakaś. Jak znam życie to jutro z rana znów będzie cisza pod maską.
    To jest moim zdaniem przypadek nie do zdiagnozowania. Musiałbym mieć prywatnego elektryka na skinienie w danym momencie kiedy są objawy.
    Co ja mam q..a zrobić.... !!!! Jak to G ugryźć.

    Obawiam się, że będę musiał pomyśleć o złomie... Nikt w tym pieprzonym Gdańsku nie chce się za to wziąć... co za miasto! Szlag to auto by trafił. Czort z nim ale nie mogę patrzeć na łzy dziecka które przez 3 lata nie mogło nigdzie wyjść bo maiło białaczkę i czekał na ten wyjazd... i cieszył się, że jutro jedziemy a tu znów taki zawód... Chce mi się wyć!
  • Moderator Samochody
    Do ASO jeżdżą nowe auta, nikt starym autem nie jedzie do ASO, więc i ichni mechanicy i elektrycy mają nikłe doświadczenie w usterkach jakie występują w starych autach.

    Albo masz przetartą izolację w którejś wiązce na podszybiu lub w komorze silnika i "zazieleniły" się kabelki albo zamokła Ci skrzynka przekaźników. Przyjrzałbym się też instalacji LPG, a najlepiej ją odłączył (elektrycznie)...
  • Poziom 14  
    Odłączyłem ECU od LPG oraz rozłączyłem obwód LPG na + (wyjąłem bezpiecznik). LPG zatem zostało wyłączone z obwodów. Dalej piszczy.
    Natomiast znalazłem możliwy powód...
    W tym samochodzie ECU jest umieszczone na lewym nadkolu w komorze silnika. Wisi wtykiem w dół. Kabel z wtyku wychodzi w poziomie, po czym zawraca podwinięty pod wtykiem z powrotem ku podszybiu. Leży na poziomej części nadkola. Wiązka do ECU jest w jakimś oplocie przypominającym materiał. Witz w tym, że cała ta wiązka leży dosłownie w .. błocie. Namacałem ręką że jest tam ok 1cm na grubość, szlamu - czarnej mazi przypominającej ziemię z bagna. To coś jest czarne, mokre i tłuste zarazem od kapiącego płynu od wspomagania.

    Wiem, że to wstyd mieć taki syf pod maską ale to jest jedyne moje auto które nie mieści się w garażu a jego serwisowanie na ulicy to masakra. Umyć to jutro gorącą wodą..? Suszyć...? Czy kupić na Alledrogo inną dobrą wiązkę i przełożyć..?

    Tak to wygląda na zdjęciach:

    Lancia Zeta 2,0T benzyna (RGX) - Piszczą przekaźniki, losowo przerywa silnik. Lancia Zeta 2,0T benzyna (RGX) - Piszczą przekaźniki, losowo przerywa silnik. Lancia Zeta 2,0T benzyna (RGX) - Piszczą przekaźniki, losowo przerywa silnik. Lancia Zeta 2,0T benzyna (RGX) - Piszczą przekaźniki, losowo przerywa silnik. Lancia Zeta 2,0T benzyna (RGX) - Piszczą przekaźniki, losowo przerywa silnik. Lancia Zeta 2,0T benzyna (RGX) - Piszczą przekaźniki, losowo przerywa silnik. Lancia Zeta 2,0T benzyna (RGX) - Piszczą przekaźniki, losowo przerywa silnik.


    a tak brzmi BITRON 240107:

    http://youtu.be/_QbzSJynf-8


    RATUNKU...

    Dodano po 24 [minuty]:

    Skrzynka z przekaźnikami i bezpiecznikami jest po prawej stronie komory silnika za akumulatorem i jest hermetycznie zamykana klapką . Jest sucha.
    Obstawiam ten szlam w okolicy ECU, z resztą wiązka prowadząca do piszczącego przekaźnika też w tym syfie leży choć nie jest zbyt mokra.
    Czyto bagno może być powodem problemu...???
    Jak to umyć...? Jak zleję to wodą to jeszcze bardzie namoknie... ;-(
    Muszę to jutro naprawić bo tracę urlop a kasa za wynajętą kwaterę bije... a ja siedzę w Gdańsku...

    Lancia Zeta 2,0T benzyna (RGX) - Piszczą przekaźniki, losowo przerywa silnik.
  • Poziom 14  
    No i chyba się wyjaśniła sprawa.... Chyba, bo już raz objawy znikły i powróciły po dwóch dniach. Zobaczymy....
    Dziś oddałem auto do Prawdziwego Elektryka, który lata pracował w Citroenie, teraz ma własną praktykę i zna te auta na wskroś.
    Dziś od rana przekaźnik piszczał jak szalony. Pojechałem do niego skoro świt, żeby się załapać na pierwszego. Udało się.
    Otwieramy maskę - piszczy! Jest dobrze...! Tj źle ale do brze bo w końcu są objawy wtedy kiedy być powinny.
    Zauważyłem, że gumowa osłona (uszczelnienie) kostki tego przekaźnika jest jakby pęknięte. Przeginam to miejsce i piszczenie znika. Wyprostowuję - piszczy...
    Elektryk obrał wiązkę z tej gumy. Nie widać tam było żadnych przetarć kabelków czy przełamań czy innych uszkodzeń. Możliwe jednak, że z powodu pęknięcia była w tym miejscu wilgoć. Nie znaleźliśmy wody bo kostka była mocno potraktowana opalarką, żeby dała się obrać. Zapewne jeśli była tam woda to wyschła.
    Kostka obrana, kabelki suche. Nawet kiwając nią na wszystkie strony nie piszczy. Wilgoć...?
    Dodatkowo oczyściłem to bagno pod komputerem i wiązkami. Przedmuchałem sprężonym powietrzem. Jak na razie jest wszystko OK!

    Nie zamykam na razie tematu. Jutro ryzyk fizyk - jadę do Szczyrku. Zobaczymy jak będzie.