Witam
Posiadam Daewoo Tico, około 2 lata temu zmieniałem końcówki drążków, liczyłem gwint, mierzyłem metrem, niestety wyszła minimalna lipa i trochę cięło opony, w końcu z racji, że już za bardzo ścięło wg mnie i generalnie opony się skończyły postanowiłem je wymienić na nowe. Przy okazji okresowego przeglądu oczywiście wyszło, że zbieżność kół nie jest taka jak należy, jednak z racji, że diagnosta wskazał wymianę wahacza powiedział, żebym przyjechał na ustawienie zbieżności dopiero po jego wymianie. Wymieniłem więc wahacz i pojechałem ustawić zbieżność, gość wsiadł i wjeżdżając do hali diagnostycznej hamował ostro przed nią, a potem wjeżdżał na to urządzenie co jest zaraz po wjeździe do hali i jak mniemam sprawdza zbieżność. Zauważyłem, że za pierwszym razem chyba na monitorze po lewej stronie wyskoczyło +2,3, nie wiem co to znaczy, natomiast powtórzył On powyższą czynność wjazdową do hali tj. podjeżdżał trochę, hamował - wydaje mi się, że chciał jakoś przez to naprostować koła albo co, i następnie wjeżdżał już na to urządzenie diagnostyczne co jest na początku hali, zrobił tak z 4-5 razy i wyskakiwała wartość +1,5, wysiadł i mi mówi, że nie ma sensu nic ustawiać, bo zbieżność jest okej. Mówię, mu że nowe opony, żeby nie było jaj, że za pół roku ich nie będzie w sytuacji gdzie ja tym Tikiem rocznie robię 4000km, mówi mi, że nic się nie stanie, a On nie widzi sensu żeby to rozkręcać i kasować mnie 50zł gdzie wg niego absolutnie opony nie będą ścinane. Jeszcze mu mówiłem, że pewnie auto stare, zapieczone wszystko to mu się rozkręcać nie chce ale dawał gwarancje, że nic nie będzie cieło, chciałem was zapytać co sądzicie o tej wartości? Faktycznie nie powinno ciąć tych opon tzn. ścierać?
Dodał, że po wymianie wahacza najzwyczajniej zbieżność się trochę wyrównała, przed wymianą mówił, że zbieżność jest niewiele przestawiona.
Posiadam Daewoo Tico, około 2 lata temu zmieniałem końcówki drążków, liczyłem gwint, mierzyłem metrem, niestety wyszła minimalna lipa i trochę cięło opony, w końcu z racji, że już za bardzo ścięło wg mnie i generalnie opony się skończyły postanowiłem je wymienić na nowe. Przy okazji okresowego przeglądu oczywiście wyszło, że zbieżność kół nie jest taka jak należy, jednak z racji, że diagnosta wskazał wymianę wahacza powiedział, żebym przyjechał na ustawienie zbieżności dopiero po jego wymianie. Wymieniłem więc wahacz i pojechałem ustawić zbieżność, gość wsiadł i wjeżdżając do hali diagnostycznej hamował ostro przed nią, a potem wjeżdżał na to urządzenie co jest zaraz po wjeździe do hali i jak mniemam sprawdza zbieżność. Zauważyłem, że za pierwszym razem chyba na monitorze po lewej stronie wyskoczyło +2,3, nie wiem co to znaczy, natomiast powtórzył On powyższą czynność wjazdową do hali tj. podjeżdżał trochę, hamował - wydaje mi się, że chciał jakoś przez to naprostować koła albo co, i następnie wjeżdżał już na to urządzenie diagnostyczne co jest na początku hali, zrobił tak z 4-5 razy i wyskakiwała wartość +1,5, wysiadł i mi mówi, że nie ma sensu nic ustawiać, bo zbieżność jest okej. Mówię, mu że nowe opony, żeby nie było jaj, że za pół roku ich nie będzie w sytuacji gdzie ja tym Tikiem rocznie robię 4000km, mówi mi, że nic się nie stanie, a On nie widzi sensu żeby to rozkręcać i kasować mnie 50zł gdzie wg niego absolutnie opony nie będą ścinane. Jeszcze mu mówiłem, że pewnie auto stare, zapieczone wszystko to mu się rozkręcać nie chce ale dawał gwarancje, że nic nie będzie cieło, chciałem was zapytać co sądzicie o tej wartości? Faktycznie nie powinno ciąć tych opon tzn. ścierać?
Dodał, że po wymianie wahacza najzwyczajniej zbieżność się trochę wyrównała, przed wymianą mówił, że zbieżność jest niewiele przestawiona.