Witam, zaczęło się od tego, że tydzień temu zaświeciła mi się kontrolka od ładowania podczas postoju na odpalonym silniku (na biegu jałowym). Pierwsza myśl to akumulator padł, więc ładowałem, całą noc i napięcie na akumulatorze jest teraz w granicach 11,8V, a kontrolka od ładowania w dalszym ciągu się zapala. W chwili, gdy się zapala napięcie ładowania jest 13,1V. Dziwne jest to na zimnym silniku przez jakieś 10 min jest wszystko ok, napięcie ładowania w granicach 14V. Podczas jazdy kontrolka się nie zapala, wszystko jest ok, chyba, że się zatrzymam na jakąś minutę, to wtedy się zapali i już nie zgaśnie, chyba że zgaszę silnik i znowu odpalę wtedy znowu wszystko wraca do normy. Akumulator na pewno jest do wymiany, ale czy on może być winny za coś takiego, czy wina tkwi w alternatorze.
Klemy oraz masę wyczyściłem.
Pozdrawiam.
Klemy oraz masę wyczyściłem.
Pozdrawiam.