Witam
Jeżeli zły dział,proszę mnie cierpliwie poprawić.
Szukałem na różnych forach podobnych tematów i jako,że żaden nie rozwiązywał problemu postanowiłem "ostatnią deską ratunku" zahaczyć o tutejsze.
Sytuacja wygląda tak:
Zimny silnik ( lato +20 na zewnątrz lub zima -15 bez znaczenia) odpala na benzynie (na lpg nie ma możliwości,chyba,że w trybie awaryjnym) bez zarzutu.Kontrolki gasną,lekko podwyższone obroty silnika zimą.Po jakimś czasie przeskok na lpg (zależy od sytuacji po 3-5 minutach) i jedziemy.2,3,4 bieg ok.800 metrów lekkie przyhamowanie(stare torowisko na drodze),duszę sprzęgło dla redukcji i silnik gaśnie.Wiem,że nie powinienem ale ze sprzęgła odpali na powrót na lpg ale zapala się "check engine".Brakuje mocy i jakby trochę głośniej działa.Wyłączam kluczykiem nie wyjmując go ze stacyjki,odpalam na benzynie i "check" nie gaśnie.Muszę wyjąć kluczyk,wtedy zgaśnie "check" ale z rozrusznika za ch..iny nie odpali.Z biegu czy tam ze sprzęgła owszem,ale żółta skur...a kontrolka zapala się razem z silnikiem.Z wydechu i filtra powietrza śmierdzi mocno lpg wymieszanym z benzyną.Tak czy owak muszę się zatrzymać na ok 10 min. aż owe "zapachy" znikną czy też odparują.Potem dopiero po ok.20 sek.kręcenia odpali.Po rozgrzaniu silnika objawy przeobrażają się w nierówną pracę silnika.Coś jakby zapłon wypadał.Nie rzadko stojąc na światłach obroty w ciągu kilku sekund zaczną spadać,nie reaguje na pedał gazu i tylko szybki przeskok na benzynę ratuje sytuację.Po tym przeskoku trzyma dobre 30 sek. 2500-3000 obrotów po czym stabilizuje się poniżej 1000 obr/min.Po przełączeniu na lpg sytuacja powtarza się dwa,trzy razy i potem na jakiś czas jest spokój.
Jest jeszcze coś niezrozumiałego dla mnie.Kiedy jadę na benzynie przy rozgrzanym silniku,występuje między 1000 a 2000 obr.jakby "turbo dziura" (wspomnienie z VW 1.6 td ?).Niemalże nie ma opcji "normalnie" ruszyć.Szarpie,dusi się.Ponad 2000 obr. problem ustaje.Przy zimnym silniku i na lpg "ciągnie od zera".
Odwiedziłem sześciu mechaników.Za każdym razem stówka-sto pięćdziesiąt PLNów plus koszt części.Wymieniali pompę paliwa,jakiś czujnik ciśnienia paliwa,filtr powietrza i paliwa mimo że były nowe,moduł zapłonu ten na silniku gdzie dawniej montowali aparat zapłonowy,sondę lambdai bez zmian.A kiedy taki jeden za jedyne 120 PLN chciał mi "wcisnąć" dodatkowy przewód masowy to szlag mnie trafił.
Rozmawiałem z chyba piętnastoma mechasami i otrzymałem chyba 15 różnych odpowiedzi.Wymyślali różne cuda których nie jestem w stanie przytoczyć (jedno co mi utkwiło w pamięci to za słaby alternator
).
Ile zużywa benzyny,nie wiem z racji powyższych objawów,natomiast lpg w granicach 10l/100km większość w trasie,odcinki 15-20 km przy ciężkiej nodze.
Liczę bardzo na Waszą pomoc bo nie chcę żegnać się z Asterką jako,że blacharsko i mechanicznie jest na czwórkę+ a ładować PLNy już nie bardzo się opłaci.Ręce już opadają.
Jeżeli zły dział,proszę mnie cierpliwie poprawić.
Szukałem na różnych forach podobnych tematów i jako,że żaden nie rozwiązywał problemu postanowiłem "ostatnią deską ratunku" zahaczyć o tutejsze.
Sytuacja wygląda tak:
Zimny silnik ( lato +20 na zewnątrz lub zima -15 bez znaczenia) odpala na benzynie (na lpg nie ma możliwości,chyba,że w trybie awaryjnym) bez zarzutu.Kontrolki gasną,lekko podwyższone obroty silnika zimą.Po jakimś czasie przeskok na lpg (zależy od sytuacji po 3-5 minutach) i jedziemy.2,3,4 bieg ok.800 metrów lekkie przyhamowanie(stare torowisko na drodze),duszę sprzęgło dla redukcji i silnik gaśnie.Wiem,że nie powinienem ale ze sprzęgła odpali na powrót na lpg ale zapala się "check engine".Brakuje mocy i jakby trochę głośniej działa.Wyłączam kluczykiem nie wyjmując go ze stacyjki,odpalam na benzynie i "check" nie gaśnie.Muszę wyjąć kluczyk,wtedy zgaśnie "check" ale z rozrusznika za ch..iny nie odpali.Z biegu czy tam ze sprzęgła owszem,ale żółta skur...a kontrolka zapala się razem z silnikiem.Z wydechu i filtra powietrza śmierdzi mocno lpg wymieszanym z benzyną.Tak czy owak muszę się zatrzymać na ok 10 min. aż owe "zapachy" znikną czy też odparują.Potem dopiero po ok.20 sek.kręcenia odpali.Po rozgrzaniu silnika objawy przeobrażają się w nierówną pracę silnika.Coś jakby zapłon wypadał.Nie rzadko stojąc na światłach obroty w ciągu kilku sekund zaczną spadać,nie reaguje na pedał gazu i tylko szybki przeskok na benzynę ratuje sytuację.Po tym przeskoku trzyma dobre 30 sek. 2500-3000 obrotów po czym stabilizuje się poniżej 1000 obr/min.Po przełączeniu na lpg sytuacja powtarza się dwa,trzy razy i potem na jakiś czas jest spokój.
Jest jeszcze coś niezrozumiałego dla mnie.Kiedy jadę na benzynie przy rozgrzanym silniku,występuje między 1000 a 2000 obr.jakby "turbo dziura" (wspomnienie z VW 1.6 td ?).Niemalże nie ma opcji "normalnie" ruszyć.Szarpie,dusi się.Ponad 2000 obr. problem ustaje.Przy zimnym silniku i na lpg "ciągnie od zera".
Odwiedziłem sześciu mechaników.Za każdym razem stówka-sto pięćdziesiąt PLNów plus koszt części.Wymieniali pompę paliwa,jakiś czujnik ciśnienia paliwa,filtr powietrza i paliwa mimo że były nowe,moduł zapłonu ten na silniku gdzie dawniej montowali aparat zapłonowy,sondę lambdai bez zmian.A kiedy taki jeden za jedyne 120 PLN chciał mi "wcisnąć" dodatkowy przewód masowy to szlag mnie trafił.
Rozmawiałem z chyba piętnastoma mechasami i otrzymałem chyba 15 różnych odpowiedzi.Wymyślali różne cuda których nie jestem w stanie przytoczyć (jedno co mi utkwiło w pamięci to za słaby alternator
Ile zużywa benzyny,nie wiem z racji powyższych objawów,natomiast lpg w granicach 10l/100km większość w trasie,odcinki 15-20 km przy ciężkiej nodze.
Liczę bardzo na Waszą pomoc bo nie chcę żegnać się z Asterką jako,że blacharsko i mechanicznie jest na czwórkę+ a ładować PLNy już nie bardzo się opłaci.Ręce już opadają.