jacekko63 napisał: Zastosuj akumulator żelowy 6V o odpowiedniej pojemności.
Tak zwane akumulatory
żelowe należy zawsze nazywać po imieniu: są to akumulatory
ołowiowo-kwasowe a fakt uwięzienia kwasu siarkowego w krzemionkowym żelu (często jednak we włókninie szklanej, przy czym użytkownik tak wykonanego akumulatora nawet nie ma świadomości iż w takim wypadku ma do czynienia z akumulatorem ołowiowym wykonanym w technologii AGM a nie
żelowej) nie ma żadnego wpływu na właściwy akumulatorom ołowiowym podstawowy mankament, w postaci szybkiej utraty pojemności gdy akumulator jest głęboko rozładowywany, i co gorsze nie jest po takim rozładowaniu ładowany niezwłocznie
do pełna. Żel (lub mata szklana w AGM-ach) nadaje tylko akumulatorom kwasowym cechę
niewylewności gdy znajdą się one w pozycji innej niż zasadnicza. Z tego względu najlepiej nadają się one do pracy w tzw. trybie buforowym, jako źródło nienaruszalnego zapasu energii (np. w alarmach) z której korzysta się
raz na ruski rok utrzymując akumulator stale dołączony do ładowarki podtrzymującej napięcie. Nieprecyzyjna kontrola tego napięcia grozi zniszczeniem akumulatora wskutek przeładowania, przy czym najłatwiej zniszczyć można właśnie akumulator
żelowy, wskutek rozpulchnienia galaretowatego elektrolitu przez wydzielające się w tych warunkach gazy.
Do zastosowania o jakie chodzi najlepsze będą hermetyczne akumulatory
zasadowe; dziś najczęściej spotka się akumulatory NiMH. są one dostępne w różnych rozmiarach i pojemościach: od kilkuset mAh w przypadku ogniw AAA (dawniejsze R03) poprzez 1,5-3 Ah w najpopularniejszych i najłatwiej dostępnych ogniwach AA (R06) aż po 10Ah w rozmiarze R20. Są jeszcze większe ogniwa o pojemności do 30Ah, wyglądające jak wydłużone R20, jednak kupić je trudno. Skoro potrzeba 5V zasilania - powinna wystarczyć bateria czterech ogniw NiMH połączonych szeregowo, oczywiście tego samego typu i pojemności.
Takie akumulatory będą zdecydowanie najprostsze w obsłudze i najmniej wymagające. Nie trzeba ich doładowywać po użyciu do pełna tak szybko jak to tylko jest możliwe, bowiem przetrzymywanie ich w stanie częściowego rozładowania nie ma negatywnego wpływu na trwałość, przynajmniej o ile nie dopuści się do spadku napięcia na pojedynczym ogniwie poniżej 1V. Ładowanie może być bardzo proste, w tzw. trybie standardowym. Wystarczy ograniczyć prąd ładujący (np. za pomocą stabilizatora LM317) do wartości wynoszącej w A dziesiątą część pojemności w Ah (np. 1A dla akumulatora 10Ah) i wówczas przeładowanie nie spowoduje zniszczenia akumulatora; w praktyce wystarczy ładować je w ten sposób kilkanaście godzin, aż zrobią się lekko ciepłe co sygnalizuje stan całkowitego naładowania.
Natomiast akumulatory litowe (a takie stosuje się w laptopach, telefonach komórkowych i aparatach fotograficznych) wymagają precyzyjnej kontroli procesu ładowania, przeładowanie ich bowiem grozi wybuchem. Najbezpieczniej ładować je wyłącznie w urządzeniach do jakich zostały przeznaczone, choć w takich wypadkach rejestrowana jest zwykle liczba cykli ładowania, i z każdym kolejnym cyklem akumulator ładowany jest coraz mniej, pozornie tracąc pojemność. Bez znajomości cech akumulatorów litowych lepiej nie używać ich w przypadkowy sposób.