Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Audi A3 8l 1997 - Zdalne powiadamianie o rozładowanym akumulatorze

forsoft 07 Feb 2015 21:49 1869 21
Bosch
  • #1
    forsoft
    Level 21  
    Używam samochodu sporadycznie i na krótkich trasach. Akumulator jest więc zawsze rozładowany. Zdarza się, zwłaszcza w zimie, że nie da się już uruchomić silnika bez doładowania akumulatora. Można by temu zapobiec, gdyby samochód przypominał o konieczności naładowania akumulatora.

    Istnieją autoalarmy wyposażone w GPS i GSM, które posiadają funkcję powiadamiania o rozładowanym akumulatorze. Nie potrzebuję jednak "kombajnu" o cenie przekraczającej 1400zł. Lokalizacja GPS jest mi całkowicie zbędna. Do moich celów wystarczy funkcja GSM i kontrola stanu akumulatora. Nie pogardzę też pilotami do zdalnego sterowania centralnym zamkiem, czy funkcją zwykłego alarmu.

    W moich poszukiwaniach napotkałem pewne bariery. Wielu sprzedawców udostępnia ceny tylko dla instalatorów alarmów, więc tak naprawdę nie wiem ile kosztują te urządzenia. W moim mieście nie jestem w stanie znaleźć zakładu, który podjąłby się takiego zadania. W wielu warsztatach nie mają czasu na eksperymenty z nieznanymi rozwiązaniami.

    Niestety nie mam czasu na budowanie własnego układu od podstaw. Szukam więc gotowych urządzeń, które można by zastosować, dostosować lub przerobić.
  • Bosch
  • #2
    domex32
    Moderator of Cars
    A nie wystarczy kupić nowy, markowy akumulator?

    Przy poborach rzędu 50 mA porządny bosch s5 72 Ah wytrzyma nawet miesiąc.

    Taki "powiadamiacz" też będzie jakieś tam mA pożerał.
  • Bosch
  • #3
    forsoft
    Level 21  
    Oczywiście, można kupić nowy markowy akumulator. Problem w tym, że nowy to on będzie przez pierwsze 2 lata. Każde całkowite rozładowanie bardzo silnie wpływa na pojemność. Dodatkowo ciągły niski stan naładowania powoduje zasiarczenie. W ciągu dwóch lat z nowego akumulatora zrobi się już taki sobie. Mam więc kupować nowy markowy akumulator co 2 lata?

    Faktem jest, że układ powiadamiający będzie pobierał prąd, co jest zjawiskiem niekorzystnym. W planach mam jednak instalację sterownika radiowego do zamka centralnego, który również będzie jakiś prąd pobierał. Nie zdecydowałem też jeszcze, czy instalować autoalarm. Podsumowując, będą urządzenia stale pobierające prąd z akumulatora. Jeżeli funkcja powiadamiania będzie zintegrowana ze sterownikiem zamka centralnego i autoalarmem, dodatkowy pobór prądu nie powinien być duży (przynajmniej w teorii).
  • #4
    User removed account
    User removed account  
  • #5
    gimak
    Level 40  
    domex32 wrote:
    A nie wystarczy kupić nowy, markowy akumulator?

    forsoft wrote:
    Używam samochodu sporadycznie i na krótkich trasach.

    Wg mnie nie wystarczy, bo przy sporadycznym i na krótkich trasach używaniu samochodu alternator nie zdąży uzupełnić ubytków i dlatego w takich wypadkach racjonalne jest okresowe (do pełna) doładowywanie akumulatora i to nie czekając z tym aż klęknie.
    Jak jest garaż ze światłem, to w takiej sytuacji najlepiej jest na czas postoju podpinać akumulator pod prostownik (zasilacz) na tzw. ładowanie buforowe.
  • #6
    domex32
    Moderator of Cars
    Ewentualnie można by odłączyć akumulator na czas dłuższego postoju.
  • #7
    Cowboy zagrabie
    Level 31  
    Wiadomo że zima dla każdego akumulatora to swoisty surviwal. Możemy jednak, jemu i sobie trochę ułatwić egzystencję, na ostatnich kilometrach przed postojem wyłączając wszystko co zbędne (dmuchawy, ogrzewanie tylnej szyby, siedzeń, subwoferyect.) a po zaparkowaniu dać jeszcze silnikowi popracować z wyłączonymi światłami. I nie potrzebne będą żadne powiadamiacze.
  • #8
    pusty20
    Level 25  
    Jeszcze by się przydało aby ten układ kontroli stanu akumulatora sam sięgnął po prostownik i podłączył akumulator.
    Prawda jest taka że nic nie zastąpi myślenia i dbania o kondycję akumulatora i wielu innych podzespołów w samochodzie.
  • #9
    forsoft
    Level 21  
    gimak wrote:

    Jak jest garaż ze światłem, to w takiej sytuacji najlepiej jest na czas postoju podpinać akumulator pod prostownik (zasilacz) na tzw. ładowanie buforowe.


    Niestety nie ma. Samochód stoi bod blokiem. Ładowanie odbywa się przez zrzucenie przewodu z 4 piętra i podłączenie go do gniazda zapalniczki. Z uwagi na rezystancję wewnętrzną przewodu, ładowanie buforowe trwałoby zbyt długo. Dodatkowa rezystancja długiego przewodu wymusza stosowanie ładowania stałym prądem przez określony czas. Trudno jest obliczyć czas ładowania, jeżeli akumulator nie jest całkowicie rozładowany.

    domex32 wrote:
    Ewentualnie można by odłączyć akumulator na czas dłuższego postoju.


    Odpada! Samochód musi mieć cały czas uruchomioną funkcję zdalnego otwierania centralnego zamka. Dodatkowo podłączanie i odłączanie akumulatora na deszczu, mrozie lub w nocy to mało przyjemne zajęcie. W takiej sytuacji to lepiej już wezwać taksówkę. A może powinienem sprzedać samochód i jeździć taksówką. Nie będzie rozładowanego akumulatora i problemu z kontrolą jego stanu.

    A tak na poważnie. Nie ma planowanych przestojów, nie da się więc przewidzieć kiedy samochód będzie potrzebny. Zapobiegawcze odłączanie akumulatora nie zda więc egzaminu.

    Cowboy zagrabie wrote:
    Wiadomo że zima dla każdego akumulatora to swoisty surviwal. Możemy jednak, jemu i sobie trochę ułatwić egzystencję, na ostatnich kilometrach przed postojem wyłączając wszystko co zbędne (dmuchawy, ogrzewanie tylnej szyby, siedzeń, subwoferyect.) a po zaparkowaniu dać jeszcze silnikowi popracować z wyłączonymi światłami. I nie potrzebne będą żadne powiadamiacze.


    Brzmi ładnie, ale nie ma to większego sensu. Niezależnie od tego co jest włączone układ kontroli alternatora utrzymuje stałe napięcie w instalacji. Odłączając urządzenia zmniejszamy pobór prądu, alternator daje mniej prądu, ale napięcie jest przecież stabilizowane, więc prąd ładowania akumulatora powinien pozostać bez zmian. Co innego, gdyby to był fiat 126P z prądnicą. Wtedy wyłączanie zbędnych odbiorników miałoby uzasadnienie.

    pusty20 wrote:
    Jeszcze by się przydało aby ten układ kontroli stanu akumulatora sam sięgnął po prostownik i podłączył akumulator.
    Prawda jest taka że nic nie zastąpi myślenia i dbania o kondycję akumulatora i wielu innych podzespołów w samochodzie.


    Jasne. Zbuduj taki układ, a ja go kupię.

    Prawda jest taka, że mam ciekawsze zajęcia niż codzienne sprawdzanie gęstości elektrolitu w akumulatorze.
  • #10
    Cowboy zagrabie
    Level 31  
    forsoft wrote:
    Brzmi ładnie, ale nie ma to większego sensu. Niezależnie od tego co jest włączone układ kontroli alternatora utrzymuje stałe napięcie w instalacji. Odłączając urządzenia zmniejszamy pobór prądu, alternator daje mniej prądu, ale napięcie jest przecież stabilizowane, więc prąd ładowania akumulatora powinien pozostać bez zmian. Co innego, gdyby to był fiat 126P z prądnicą. Wtedy wyłączanie zbędnych odbiorników miałoby uzasadnienie.

    A jednak zakres pracy regulatora napięcia zawiera się pomiędzy 13,6-14,3V i jak nawłączasz cudów to oscyluje w dolnej granicy.
    Każdy sprzęt jeśli ma być utrzymany w bezwzględnej gotowości bojowej, wymaga opieki i zaangażowania.
    Może zaraz ktoś się będzie śmiał, ale osobiście wożę w bagażniku walizkowy agregat prądotwórczy z zintegrowanym prostownikiem ( nieco większy niż pudełko po butach). Daje mi to całkowitą niezależność i bezpieczeństwo. Koszt ok 200pln. są również przenośne stacje rozruchowe z kilkunastoamperowym akumulatorem i prostownikiem. Stoi sobie toto w przedpokoju podłączone do gniazda i czeka aż komuś braknie sztrumu. :-D
  • #11
    forsoft
    Level 21  
    No dobrze. Niczego to nie zmieni. W zimie samochód ten czasami jeździ 10km raz na dwa tygodnie. Akumulator nie ma więc szans na naładowanie, niezależnie od tego co w samochodzie jest włączone. Właściwie to samo uzupełnienie energii zużytej na rozruch silnika stoi pod znakiem zapytania.

    Eksploatacja poprzedniego samochodu dowiodła, że czasami silnika nie dało się uruchomić, pomimo tego, że dwa dni wcześniej jeździł. Oczywiście akumulator miał już wtedy około pięciu lat. Co przy takiej eksploatacji wydaje się być bardzo podeszłym wiekiem.
  • #12
    gimak
    Level 40  
    forsoft wrote:
    No dobrze. Niczego to nie zmieni. W zimie samochód ten czasami jeździ 10km raz na dwa tygodnie. Akumulator nie ma więc szans na naładowanie, niezależnie od tego co w samochodzie jest włączone. Właściwie to samo uzupełnienie energii zużytej na rozruch silnika stoi pod znakiem zapytania.

    I tu jest wszystko na ten temat. Ja obecnie mam podobną sytuację - bardzo mało jeżdżę i na dodatek w obecnym garażu nie mam światła, żeby okresowo doładowywać akumulator. Początkowo myślałem bateriach fotowoltaicznych, ale zrezygnowałem, bo okolica gdzie garażuję jest nieciekawa i bardzo szybko baterie byłyby zamienione na piwo. Kupiłem więc za bezdurno mały agregat prądotwórczy i z niego korzystam. Ale żeby wydłużyć czas między okresowymi doładowaniami, na czas postoju obojętnie jak długiego, odłączam akumulator od masy, zamontowanym specjalnie w tym celu odłącznikiem - jeden ruch i jest włączony lub odłączony. Jedyny kłopot to ustawianie zegara i ewentualne programowanie radia.
    Na kolegi miejscu rozważyłbym wykładanie na tylnej półce panelu z bateriami fotowoltaicznymi do podładowania akumulatora tym co złapią do słońca - zawsze to trochę stępi problem.
  • #13
    Strumien swiadomosci swia
    Level 43  
    Sprawa jest prosta jeśli samochód ma łądowania 14,4V i nie spada ono podczas włączania dmuchawy i świateł to jest ok.
    Jeśli jest inaczej to napraw łądowanie.

    Nie pochwaliłeś się co to za szantrapa ten Twój samochód co cię tak robi w konia.
  • #14
    andrzej lukaszewicz
    Level 40  
    Na króttkich odcinkach trzeba umieć jeździć. Odpalasz auto kilka minut i pracuje , bez właczonych świateł, ogrzewania tylnej szyby, podgrzewania siedzeń, dmuchawa na niskich obrotach, ustawiona na szybę, światła włączasz dopiero na drogach publicznych. To samo po zakończeniu jazdy, choć to niezgodne z przepisami... :idea:
    W dobrej kondycji silnik benzynowy powinien odpalić od razu. Ważny jest stan rozrusznika, świec, kabli WN i paliwo przynajmniej pół baku, a nie śmieci z woda na dnie.
    Mam tez auto, że czasem jeździ codziennie na krótkich odcinkach, albo raz na 3-4 dni. Nigdy nie było problemów z odpalaniem przez padający akumulator. Trzeba sprawdzić pobory prądu.
    Ponadto pod szybą możesz zamontować mały panel fotowoltaniczny za 50 zł , który spokojnie doładuje Twój akumulator.
  • #15
    forsoft
    Level 21  
    Strumien swiadomosci swia wrote:

    Nie pochwaliłeś się co to za szantrapa ten Twój samochód co cię tak robi w konia.


    Samochód to Audi A3 8l 1,6 z 1997 roku. Kupiłem go kilkanaście dni temu, więc nie zdążył jeszcze mnie zrobić w konia. Nie ma problemów z uruchamianiem.

    Przez ostatnie kilkanaście lat jeździłem Fiatem Punto 55SX 1,1l z 1996 roku wyposażonym w układ alarmowy. Silnik uruchamiał się bez problemu, o ile rozrusznik był w stanie nim obracać. Średnie roczne przebiegi wahały się od 1500 do 2000 km. Kiedy akumulator trzeba było ładować częściej niż co 2 miesiące, kupowany był nowy. Taki stan osiągany był po 5 latach eksploatacji. Samochód sprzedałem z przebiegiem 95tys km.

    Muszę zastanowić się nad panelem fotowoltaicznym. To rozwiązanie powinno całkowicie pokryć potrzeby energetyczne radiowego sterownika zamka centralnego lub alarmu w stanie czuwania. Zimą jego skuteczność będzie znacznie niższa ze względu na długość dnia i zalegający śnieg. Kolejny problem jest związany z tym, że samochód jest najczęściej zaparkowany po północnej stronie czteropiętrowego budynku.
  • #16
    andrzej lukaszewicz
    Level 40  
    Wystarczy kilkanaście kilkadziesiąt mA by zniwelować rozładowywanie akumulatora. Tyle da panel nawet pod śniegiem w dzień w cieniu budynku.
  • #17
    forsoft
    Level 21  
    Poczytałem nieco o panelach słonecznych. To co mnie martwi to duża różnica pomiędzy napięciami generowanymi przez nie. Przykładowo, panel daje pełną moc przy napięciu 12V, ale siła elektromotoryczna może wynosić aż 21V.

    Powstaje więc niebezpieczeństwo uszkodzenia urządzeń elektrycznych w przypadku braku połączenia z akumulatorem. W starym samochodzie, gdzie o kłopoty z przewodami nie jest trudno, ryzyko rośnie.

    Zgodnie ze specyfikacją, napięcie generowane przez alternator nie powinno przekroczyć 14,5V. Tym samym ograniczeniom powinno podlegać też ogniwo słoneczne.
  • #18
    gimak
    Level 40  
    forsoft wrote:
    Powstaje więc niebezpieczeństwo uszkodzenia urządzeń elektrycznych w przypadku braku połączenia z akumulatorem. W starym samochodzie, gdzie o kłopoty z przewodami nie jest trudno, ryzyko rośnie.

    Temu można podłączając panel bezpośrednio do akumulatora, wtedy nie ma tego ryzyka, to jedno.
    Druga sprawa, to tego dużego napięcia, przy pewnym podłączeniu panelu do akumulatora nie ma się co obawiać, bo to akumulator narzuci poziom napięcia. Chyba że panel będzie miał dużą moc, to wystarczy prosty układ (jak w prostowniku), który będzie pilnował, aby napięcie na akumulatorze nie wzrosło ponad te 14.5 V, gdy do takiego wzrostu dojdzie, to odłączy panele od akumulatora, a gdy napięcie na akumulatorze spadnie (a spadnie na pewno) do np. 12.8 V, podłączy panele ponownie i tak w kółeczko.
  • #19
    Marian B
    Level 37  
    Problem "słabego akumulatora" przy uruchamianiu samochodu wiąże się głównie z tym, że jest tylko jeden akumulator zasilający rozrusznik i układ zapłonowy. Przy rozruchu jest z reguly tak, że samochód rzęzi jeszcze na bardzo małych obrotach wału, ale napięcie spada na tyle, że układ zapłonowy nie działa. Rozwiązaniem jest zastosowanie dwóch akumulatorow, jeden bardzo mały do zasilania tylko układu zapłonowego, i ten główny do zasilania rozrusznika i reszty odbiorników. Akumulatory oddzielone diodą. Wiem, że takie rozwiązania są stosowane.
  • #20
    Pawel wawa
    VIP Meritorious for electroda.pl
    Marian B wrote:
    że samochód rzęzi jeszcze na bardzo małych obrotach wału
    Nic z tego, w większości współczesnych aut, jeśli sterownik nie zobaczy właściwych (minimum ok 250) obrotów walu, nie zezwoli na start. Cała teoria bierze w łeb...
  • #21
    Marian B
    Level 37  
    No chyba to musi być jakiś super "nowoczesny" samochod. W mojej Octavii 2.0 benz. uległ uszkodzeniu rozrusznik, traf chciał, że pod marketem. Popchnięcie przez dwóch przygodnych chłopaków uruchomiło samochód, i napewno nie bylo przy tym 250 obrotów, bo dosłownie trzeba było tylko ruszyć z miejsca około 2 metry na luzie i od razu 2 bieg.
    Przejawem nowoczesności jest też i to, że w nowych samochodach nie jest przewidziana korba rozruchowa, a czasami by się przydała.
  • #22
    Pawel wawa
    VIP Meritorious for electroda.pl
    Oj było, było, dużo więcej. Zdziwiłbyś się ;)