Czekam kiedy skończy się era głupkowatych mikrofonów ze wzmocnieniem.
Rozumiem dopiąć wzmocnienie do przetwornika dynamicznego.
Tam gdzie dotychczas pracowała gruszka ze standardowym mikrofonem dynamicznym jak zapniemy tylko "gołego" polskiego elektreta Meo55, w dodatku odbieramy sygnał ze źródła wewnętrznego FET-a (czyli 3 nóżki) to pokrętło czułości mikrofonu w przykładowym Alanie 28 musi być co najwyżej na godzinie 11, powyżej zaczyna już ogranicznik modulacji ciąć sygnał i wszystko co podnieśliśmy przesadnie na potencjometrze i tak za chwilę zostaje ścięte na ograniczniku. A potem w eterze słychać nadawców z gatunku "mój pracujący silnik, a w tle pod silnikiem to krzyczę ja"
Wymyślą wynalazki z dwunóżkowcami elektretami, które przy jedynym dostępnym wyjściu z drena tranzystora mają kilka razy większego kopa niż poczciwy tonsilowski 3 nóżkowy elektret, dopinają jeszcze do tego ze dwa stopnie wzmocnienia i potem zdziwienie, że wszystko charczy i nadajemy trapezową mowę

Sam elektret bez dodatkowych wzmocnień zatyka sygnałem dotychczasowe wejście dynamicznej gruszki i modulacja ściany porusza.