Witam!
Sytuacja jest beznadziejna, a próby znalezienia podobnego problemu nie dały rezultatów, stąd, nie ukrywam, moja rejestracja tutaj. Spoiler dla ciekawskich zdradza jak doszło do tak absurdalnego stanu rzeczy.
Kupiłem uszczelniacz do chłodnicy w proszku (zdjęcie poniżej) i wsypałem go do płynu wspomagania kierownicy zamiast do zbiornika wyrównawczego płynu chłodzącego. Zorientowałem się gdy wsiadłem do auta i okazało się, że wspomaganie nie działa (działało tylko na jakichś delikatnych obrotach). Działania, jakie do tej pory podjąłem:
1. Opróżniłem układ jak się dało (odkręciłem wąż powrotu płynu, wsadziłem go do butelki, pokręciłem do oporu w prawo i w lewo kilka razy, aż przestało kapać)
2. Zalałem nowym płynem. Zamknąłem układ, odpaliłem, na postoju działał malinowo. Lżej się kręciło niż na starym płynie podczas jazdy.
3. Przejechałem się kawałek, po kilkuset metrach wspomaganie przestało działać (działa jedynie na delikatnym zakresie obrotu kierownicą - tak do ~120 stopni w każdą stronę).
I teraz pytanie. Co z tym syfem można zrobić? Da się to rozpuścić tak, żeby nie uszkodzić węży, uszczelek itd? Czy próbować wypłukać skoro jednak przez chwilę wspomaganie działało? Czy olej napędowy (czytałem w kilku miejscach, że spokojnie można nim przepłukać układ wspomagania) da radę to rozpuścić? Jak udzielone rady nie pomogą to jakie elementy zacząć sprawdzać?
Uszczelniacz, który wsypałem:
Sytuacja jest beznadziejna, a próby znalezienia podobnego problemu nie dały rezultatów, stąd, nie ukrywam, moja rejestracja tutaj. Spoiler dla ciekawskich zdradza jak doszło do tak absurdalnego stanu rzeczy.
Kupiłem uszczelniacz do chłodnicy w proszku (zdjęcie poniżej) i wsypałem go do płynu wspomagania kierownicy zamiast do zbiornika wyrównawczego płynu chłodzącego. Zorientowałem się gdy wsiadłem do auta i okazało się, że wspomaganie nie działa (działało tylko na jakichś delikatnych obrotach). Działania, jakie do tej pory podjąłem:
1. Opróżniłem układ jak się dało (odkręciłem wąż powrotu płynu, wsadziłem go do butelki, pokręciłem do oporu w prawo i w lewo kilka razy, aż przestało kapać)
2. Zalałem nowym płynem. Zamknąłem układ, odpaliłem, na postoju działał malinowo. Lżej się kręciło niż na starym płynie podczas jazdy.
3. Przejechałem się kawałek, po kilkuset metrach wspomaganie przestało działać (działa jedynie na delikatnym zakresie obrotu kierownicą - tak do ~120 stopni w każdą stronę).
I teraz pytanie. Co z tym syfem można zrobić? Da się to rozpuścić tak, żeby nie uszkodzić węży, uszczelek itd? Czy próbować wypłukać skoro jednak przez chwilę wspomaganie działało? Czy olej napędowy (czytałem w kilku miejscach, że spokojnie można nim przepłukać układ wspomagania) da radę to rozpuścić? Jak udzielone rady nie pomogą to jakie elementy zacząć sprawdzać?
Uszczelniacz, który wsypałem:
Spoiler:
Dałem ciała, bo sprawdziłem który to zbiornik w nieoficjalnym źródle (aukcja w Internecie) - ktoś sprzedawał (albo jeszcze sprzedaje) zbiornik od płynu do wspomagania pod tytułem zbiornik wyrównawczy płynu chłodzącego i niestety nie poszukałem potwierdzenia, a że ciecz miała różowawy kolor w tym zbiorniku jak borygo, to od razu stwierdziłem, że to musi być to... tak, powinienem pamiętać gdzie co lać, ale nigdy nie pamiętam, dlatego za każdym razem jak czegoś brakuje to sprawdzam po prostu w książce serwisowej co to jest patrząc po zbiornikach. Tym razem nie chciało mi się iść po książkę...