Sytuacja wygląda tak, że przejechałem 40 km. Po ok 10 godzinach chciałem wrócić i samochód już nie odpalił. Przy próbie odpalenia rozrusznik w ogóle nie kręci, gasną kontrolki i słychać pojedyncze puknięcie w rozruszniku. Udało się wziąć go na popych i jakoś wróciłem do domu. Jakoś bo początkowo światła świeciły słabo, przy niskich obrotach silnik gasnął, radio się wyłączało i światła bladły. Przy zmianie świateł z mijania na drogowe i z powrotem nie było płynności tylko chwilka ciemności + wyłączenie się radia. Z wielkością przejechanej trasy sytuacja zaczęła się poprawiać nie mniej jednak szału nie było. Po powrocie nie mogłem go odpalić. Za co się najpierw brać i gdzie szukać usterki? Rozrusznik, automat, akumulator?