Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
Zasilacze UPS
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Bilansowanie - jak to działa

26 Lut 2015 20:48 10746 136
  • Poziom 10  
    Witam!
    Czy mógłby ktoś na jakimś przykładzie wytłumaczyć jak działa to bilansowanie półroczne?

    Pozdrawiam
  • Zasilacze UPS
  • Poziom 12  
    Przy bilansowaniu jeśli w ciągu pół roku wprowadziłeś do sieci np. 2000 kWh, a pobrałeś 1500 kWh, to zapłacą ci za 500 kWh i wychodzisz do przodu.

    Według obecnych przepisów zapłacą ci za 2000 kWh, ale ty musisz zapłacić za 1500 kWh i jesteś niestety do tyłu.
  • Poziom 10  
    A jak liczone są opłaty dystrybucyjne? Bo bilansowanie dotyczy samego kosztu energii.
  • Poziom 12  
    Bilansowanie ma dotyczyć kWh, a koszt rozliczany z różnicy kWh.
  • Specjalista - odnawialne źródła energii
    Od przyszłego roku to bilansowanie ma wyglądać tak:
    - w dzień produkujesz prąd i sam go zużywasz
    - jak masz w tym czasie nadwyżkę to wtłaczasz ją do sieć i licznik zlicza ile tego wtłoczyłeś
    - wieczorem lub w pochmurny dzień odbierasz swój prąd z sieci, ale płacisz za dostarczenie tego prądu (opłaty dystrybucyjne) - przy taryfie całodobowej G11 jest to koszt ok. 0,25-0,30zł/kWh
    - jeśli w skali półrocza masz nadprodukcję swojego prądu to oni Ci płacą wg stawki w zależności od wielkości instalacji
    - jeśli w skali półrocza masz niedobór swojego prądu - Ty im płacisz za zakupiony prąd.

    Sytuacja się komplikuje jak ktoś ma prąd dwutaryfowy (dzień/noc) - trudniej to obliczyć.
    Ale mając instalację dopasowaną do swojego rocznego zużycia oraz wprowadzając posty, ale ekonomiczny rygor w domu to raczej wyjdzie się lepiej na tym.

    Zakładając roczny uzysk z PV w Polsce na poziomie ok. 850-900kWh z każdego 1kWp paneli można przyjąć, że instalacja powinna mieć moc w kWp jakieś 120% rocznego zużycia w MWh.
    Czyli jak masz roczne zużycie
    - 3MWh to instalacja 3,6kW
    - 5MWh - to instalacja 6kW
    - itd.
    Większe przewymiarowanie ma sens raczej tylko jak zrobisz instalację za małe pieniądze, żeby miało to sens ekonomiczny.
  • Poziom 12  
    putas napisał:

    - wieczorem lub w pochmurny dzień odbierasz swój prąd z sieci, ale płacisz za dostarczenie tego prądu (opłaty dystrybucyjne) - przy taryfie całodobowej G11 jest to koszt ok. 0,25-0,30zł/kWh

    No i w tym momencie powstaje podwójna opłata dystrybucyjna za ten sam prąd:
    1. płaci mój sąsiad, gdy wtłaczam prąd do sieci,
    2. płacę ja, gdy odbieram swój prąd z sieci.
    Opłata dystrybucyjna jest za przesył prądu na odległość średnio kilkudziesięciu km - i tu pełna zgoda. Ale czy za odległość kilkudziesięciu metrów (do sąsiada) mam płacić tyle samo, co za kilkadziesiąt km? Więc moim zdaniem za odbiór swojego prądu nie powinno być opłaty dystrybucyjnej.
  • Poziom 24  
    Ale to nie odbiór twojego prądu - bo w nocy prąd leci z daleka - bo nie produkujesz w nocy.

    Dlatego za dystrybucję w teorii będzie się płacić.

    Wiadomo, jeżeli produkujesz I ZUŻYWASZ - to licznik nie nabija, nie płacisz ani za energię ani za dystrybucję.
  • Specjalista - odnawialne źródła energii
    CzystyZYSK napisał:
    Ale to nie odbiór twojego prądu - bo w nocy prąd leci z daleka - bo nie produkujesz w nocy.

    Owszem, masz rację ale nie do końca. Ja w nocy kupuję od nich prąd z przysłowiowego Bełchatowa płacąc za przesył powiedzmy 300km.
    Ale mając w dzień swoją nadwyżkę prądu mój prąd kupuje sąsiad 200m ode mnie. Ten sąsiad już w dzień zapłacił za dostarczenie prądu 300km z Bełchatowa. A tak na prawdę ZE dostarczyło prąd 200m ode mnie do sąsiada. Czyli de facto ZE skartkowało sąsiada za niewykonaną usługę. Potem ja w nocy kupuję od nich prąd i oni kartkują drugi raz w zasadzie za to samo - sąsiad zapłacił za dostawę z Bełchatowa, ja też za dostawę z Bełchatowa.
    Dlatego ja od samego początku jestem za pełnym bilansowaniem w cyklu 12 miesięcy i po tym odsprzedaż nadwyżki za niewygurowane stawki. Zobaczcie o ile było by to łatwiejsze dla wszystkich, dla ZE też.
  • Poziom 13  
    putas napisał:
    CzystyZYSK napisał:
    Ale to nie odbiór twojego prądu - bo w nocy prąd leci z daleka - bo nie produkujesz w nocy.

    Owszem, masz rację ale nie do końca. Ja w nocy kupuję od nich prąd z przysłowiowego Bełchatowa płacąc za przesył powiedzmy 300km.
    Ale mając w dzień swoją nadwyżkę prądu mój prąd kupuje sąsiad 200m ode mnie. Ten sąsiad już w dzień zapłacił za dostarczenie prądu 300km z Bełchatowa. A tak na prawdę ZE dostarczyło prąd 200m ode mnie do sąsiada. Czyli de facto ZE skartkowało sąsiada za niewykonaną usługę. Potem ja w nocy kupuję od nich prąd i oni kartkują drugi raz w zasadzie za to samo - sąsiad zapłacił za dostawę z Bełchatowa, ja też za dostawę z Bełchatowa.
    Dlatego ja od samego początku jestem za pełnym bilansowaniem w cyklu 12 miesięcy i po tym odsprzedaż nadwyżki za niewygurowane stawki. Zobaczcie o ile było by to łatwiejsze dla wszystkich, dla ZE też.

    Czy łatwiejsze to nie wiem. Powiedzmy że w środku słonecznego dnia nagle przyjdzie "wielka" chmura zasłaniająca nasz reaktor (słońce). Jak w tedy rozliczysz opłaty z kąd płynie prąd?. Do Ciebie, ok, zapłacisz za zużycie z sieci (wiadomo że leci z Bełchatowa), a do sąsiada z kąd leci w tym momencie? A przysłowiowy Bełchatów musi być przygotowany na taką ewentualność i utrzymywać zapas mocy. Utrzymanie lini w dobrym stanie również kosztuje. Chcąc liczyć stricte każdy wat, z kąd płynie, to w słoneczny dzień faktycznie nie płacilibyśmy, lub też symboliczne kwoty za przesył, jednak w nocy opłaty były by z 3 razy większe. Jednak ZE to firma, pomijając już że moloch, i lobby, itd. jednak nadal firma więc jakoś musiała by sobie zrekompensować koszty utrzymania linii.
    CzystyZYSK napisał:
    Wiadomo, jeżeli produkujesz I ZUŻYWASZ - to licznik nie nabija, nie płacisz ani za energię ani za dystrybucję.

    No i to jest logiczne, nie używasz ich sieci w danym momencie to nie płacisz.
    Będzie tak do puki nie wymyślą mega-sprawnego i pojemnego akumulatora energii (elektrycznej, chemiczne, etc). W obecnym kształcie funkcję takiego akumulatora spełnia ogólnopolska sieć dystrybucyjna (to tak w dużym uproszczeniu), a utrzymywanie akumulatora kosztuje.
    Ja osobiście jestem zwolennikiem energii odnawialnej, ale właśnie montuję PV u klienta który należy do grupy "opornych" i sceptyków. Niestety nie ode mnie kupił zestaw :-( a ja jestem tylko wykonawcą, ale jakimś sposobem dał się namówić handlowcą ;-) Jego sąsiad jest jeszcze bardziej "przeciw..", i właśnie przez pół dnia o tym ze mną dyskutuje, czyta również to forum. I w związku z tym że nie ma dzisiaj dobrego dnia i jest cięty to stwierdził że wszyscy właściciele PV powinni się odłączyć od sieci, to nie będą musieć płacić tych wszystkich opłat.
    Dwa różne obozy zwolenników i zagorzałych przeciwników, z deszczu pod rynnę. Jak to wszystko pogodzić?
    PS Rozmawiałem w styczniu ze znajomym który studiuje jakiś tam kierunek nawiązujący do energii "alternatywnej" (doktorant) i na jakiś konkurs przygotowywuje teoretyczny projekt który w skrócie ma w zamyśle postawienie przy każdej większej stacji transformatorowej takiego "teoretycznego" magazynu energii w postaci chemicznej. Opłacalność, koszty i późniejszy wpływ na zmniejszenie strat przesyłowych. W teorii super sprawa, szkoda że jeszcze takie COŚ nie istnieje. Putas, ten kolega będzie potrzebował zgody na wykorzystanie danych z pvmonitora (wspomniałem mu o tym) więc liczę na ciebie ;-)
  • Zasilacze UPS
  • Poziom 22  
    nethorse napisał:
    Powiedzmy że w środku słonecznego dnia nagle przyjdzie "wielka" chmura zasłaniająca nasz reaktor (słońce). Jak w tedy rozliczysz opłaty z kąd płynie prąd?

    Wtedy popłynie z Bełchatowa, jak w nocy. Co do rezerw mocy to zobacz sobie profil KSE i kiedy oraz jak wysoki jest największy szczyt. Dla ułatwienia dodam, żebyś zerknął na miesiące zimowe i wieczory, wtedy pv nie działa. Teraz też trzeba na zimowy szczyt wieczorny utrzymywać zapasy mocy. W przyszłości pojawią się inne metody redukcji szczytów i utrzymywania rezerw niż rozpalanie elektrowni węglowej.

    Dodano po 2 [minuty]:

    nethorse napisał:
    to stwierdził że wszyscy właściciele PV powinni się odłączyć od sieci, to nie będą musieć płacić tych wszystkich opłat.

    A po co ? Powiedz mu, że my traktujemy sieć jako UPSa lub zasilanie awaryjne ;-)
  • Poziom 13  
    Trochę wyrwałeś moje zdanie z kontekstu... Bo tam jeszcze było dodane: "Do Ciebie, ok, zapłacisz za zużycie z sieci (wiadomo że leci z Bełchatowa), a do sąsiada z kąd leci w tym momencie?..." (Ja jeszcze dodam jak to rozliczysz z kąd do siąsiada jest w danym momencie dostarczany prąd)
    rwxw napisał:
    Wtedy popłynie z Bełchatowa, jak w nocy. Co do rezerw mocy to zobacz sobie profil KSE i kiedy oraz jak wysoki jest największy szczyt. Dla ułatwienia dodam, żebyś zerknął na miesiące zimowe i wieczory, wtedy pv nie działa. Teraz też trzeba na zimowy szczyt wieczorny utrzymywać zapasy mocy.

    Jeśli chodzi o rezerwy mocy, to staram się w miarę możliwości być na bieżąco, takie moje małe hobby i szeroki wachlarz zainteresowań ;-) Pracę dyplomową miałem na temat elektrowni szczytowo-pompowych i ich wpływ na stabilizację systemu energetycznego.
    rwxw napisał:
    W przyszłości pojawią się inne metody redukcji szczytów i utrzymywania rezerw niż rozpalanie elektrowni węglowej.

    No właśnie, w przyszłości... Opisałem po krótce projekt mojego kolegi.
    rwxw napisał:
    A po co ? Powiedz mu, że my traktujemy sieć jako UPSa lub zasilanie awaryjne Wink

    W kacie desperacji przy bezsensownej próbie argumentacji, coś w ten deseń mu powiedziałem... I co? Zabił mnie swoją odpowiedzią: "To niech sobie agregaty prądotwórcze kupią, będą wiedzieć ile kosztuje prąd z zasilania awaryjnego".
    No poległem, a dalsza dyskusja nie miała sens. Poszedłem do swojej roboty i właśnie "kabelkuję" rozdzielnie.
  • Poziom 12  
    Bełchatów musi być przygotowany też na to, że w każdej chwili włączę i wyłączę sobie silnik 7,5 kW. Więc co za różnica, czy moją instalację przykryje nagle chmurka, czy włączę silnik - skoki mocy będą podobne. Jeśli mam przyłącze 15 kW, to ich psim obowiązkiem jest utrzymać dla mnie zakres mocy 0 - 15 kW, za to przecież płacę.

    A że "akumulator" kosztuje - zgadzam się. I za ten "akumulator" płacą moi sąsiedzi. Można by zdjąć po parę groszy za dystrybucję z sąsiadów i przerzucić na mnie. Tylko pozostaje pytanie, z których sąsiadów i ilu, bo nie da się ustalić, gdzie moje nadwyżki popłynęły i jak to rozliczyć.

    Ale co do kosztów "akumulatora" należy wziąć pod uwagę też fakt, że pompując swój prąd do sąsiadów, robię niejako przysługę dystrybutorowi odciążając jego linię SN i transformator SN/nN. Wiec chyba to będzie najbardziej sprawiedliwe odebrać swoją wcześniejszą nadwyżkę bez kosztów dystrybucji.
  • Poziom 13  
    rumcajs01 W większości się z Tobą zgadzam, jednak w całej tej dyskusji są pewne niuanse na które trzeba patrzeć obiektywnie (całościowo) a nie tylko z punktu widzenia klienta z PV lub bez (odniósł bym się do kilku punktów z twojej wypowiedzi). A ja muszę w końcu skoczyć tą instalację ;-) a nie siedzieć na forum, bo dykusja mnie wciągnęła :-)
    Na koniec dodam że ten sąsiad mi tak podniósł ciśnienie, że już dwa razy przez nieuwagę wybiłem korki. Przez to naszła mnie refleksja: Będą protestować właściciele PV i żądać "czegoś tam". Jak to dostaną to zaczną protestować Ci którzy nie mają PV, że niby dla czego oni mają gorzej... I tak w kółko... Ot, demokracja... Czyli gwałt większości na mniejszości.
  • Poziom 24  
    putas napisał:
    Owszem, masz rację ale nie do końca. Ja w nocy kupuję od nich prąd z przysłowiowego Bełchatowa płacąc za przesył powiedzmy 300km.
    Ale mając w dzień swoją nadwyżkę prądu mój prąd kupuje sąsiad 200m ode mnie. Ten sąsiad już w dzień zapłacił za dostarczenie prądu 300km z Bełchatowa. A tak na prawdę ZE dostarczyło prąd 200m ode mnie do sąsiada. Czyli de facto ZE skartkowało sąsiada za niewykonaną usługę. Potem ja w nocy kupuję od nich prąd i oni kartkują drugi raz w zasadzie za to samo - sąsiad zapłacił za dostawę z Bełchatowa, ja też za dostawę z Bełchatowa.
    Dlatego ja od samego początku jestem za pełnym bilansowaniem w cyklu 12 miesięcy i po tym odsprzedaż nadwyżki za niewygurowane stawki. Zobaczcie o ile było by to łatwiejsze dla wszystkich, dla ZE też.


    No byłoby pięknie, ale nie będzie ;-)

    generalnie energetyka była by do przodu gdyby Twoja odsprzedaż do sieci przewyższała pobór. Ale w nocy energia i dystrybucja są najtańsze (w nocnej taryfie) więc na to tez powinno się brać pod uwagę - w przypadku PV. Dostają najdroższą energię i odciążamy sieć w szczycie - ale nie mi to powtarzać po raz setny ;-)
  • Poziom 38  
    Ja bym powiedział że do każdego energię dostarcza ten przysłowiowy Bełchatów, a PV jedynie wspomagają przesył, podbijając spadek napięcia na pewnych odcinkach.
    Innymi słowy, np. przy przesyle 2GW koszt przesyłu bedzie taki sam jak przy przesyle 2GW-4kW od klienta z PV :-)
    Te 4kW nie zmniejszy nawet o jedeną setną grosza kosztów przesyłu. One są i długo pozostaną niezmienne. No może w przypadku przesyłu 1GW z bełchatowa i 1GW z lokalnych PV, koszty z pewnością się zmienią, obniżą.
  • Poziom 12  
    saskia napisał:

    Te 4kW nie zmniejszy nawet o jedeną setną grosza kosztów przesyłu.

    Zmniejszy, za każdy kWh o jakieś 20 - 30 gr. ;) Więc to trochę więcej jak 1/100 gr. ;)

    Dla sieci WN oczywiście te 4 kW nie ma znaczenia, ale w sieciach wiejskich nN to są już wartości znaczące.
  • Poziom 38  
    rumcajs01 napisał:
    saskia napisał:

    Te 4kW nie zmniejszy nawet o jedeną setną grosza kosztów przesyłu.

    Zmniejszy, za każdy kWh o jakieś 20 - 30 gr. ;) Więc to trochę więcej jak 1/100 gr. ;)

    Dla sieci WN oczywiście te 4 kW nie ma znaczenia, ale w sieciach wiejskich nN to są już wartości znaczące.

    Dla przesyłu nie ma to najmniejszej różnicy, bo sieć jest tak , a nie innaczej zbudowana.
    co najmniej 90% kosztów przesyłu to koszt utrzymania linii WN, NN i trafo, a nie straty mocy w przesyle.
    Czy pobór bedzie 10GW, czy tylko 1GW, to koszty bedą takie same.
  • Poziom 12  
    saskia napisał:

    Czy pobór bedzie 10GW, czy tylko 1GW, to koszty bedą takie same.

    A przychód za przesłanie 10 GWh będzie dziesięciokrotnie większy niż 1 GWh. ;)

    Ale chyba odbiegliśmy od tematu. Nas dotyczą kW, a nie GW. ;)
  • Poziom 38  
    rumcajs01 napisał:
    saskia napisał:

    Czy pobór bedzie 10GW, czy tylko 1GW, to koszty bedą takie same.

    A przychód za przesłanie 10 GWh będzie dziesięciokrotnie większy niż 1 GWh. ;)

    Ale chyba odbiegliśmy od tematu. Nas dotyczą kW, a nie GW. ;)


    Właśnie tu jest problem, bo koszt przesyłu GW-ów jest raczej stały w przeciągu roku, więc te kilka kW ich nie ma szans zmienić. I tu PV-owcy mają problem, bo nie da się kilkoma kW lokalnymi zmniejszyć kosztów utrzymania sieci przesyłającej GW-ty. :-)
    Jeśli dodasz lokalnie do sieci kilka GW-ów, to może bylo by to w niewielkim stopniu znaczące dla niewielkiego obniżenia kosztów utrzymania sieci.
    Póki co to chcecie obniżenia poziomu oceanu o kilka procent, wybierajac z niego parę wiaderek wody. :-)
  • Poziom 12  
    PV-owcy nie mają problemu, bo GW ich nie dotyczą i nikomu nawet się nie śni, by ingerować jakkolwiek w sieci NN i WN. PV-owców-prosumentów dotyczy jedynie sieć nN, trafo SN/nN i w bardzo niewielkim stopniu SN, gdy ewentualnie sieć nN nie wchłonie nadwyżki. Zobacz, ile tylko zaoszczędzi dystrybutor na cieple wytworzonym przez trafo SN/nN, gdy przez niego nie popłynie te przysłowiowe 4 kW, nie mówiąc już o innych stratach na nN. I tak teraz policz dla każdego trafo na wsi w całej Polsce po 4 kW, ile to będzie razem oszczędności?
  • Poziom 33  
    Z tego wszystkiego co piszecie, można wysnuć wniosek, że przeciętny odbiorca prądu (bez PV) powinien płacić za przesył tym mniej im bliżej jest elektrowni bądź trafo analogicznie do postulatu wyżej odnośnie PV. A na to trzeba patrzeć globalnie i za sieć płacimy zgrubnie równo i solidarnie w innym przypadku ten co by miał najdalej zapłacił by tyle za przesył, że sam by sobie kabel odciął dla świętego spokoju. Drogi też tak możemy potraktować im dalej masz garaż od centrum powiatu województwa czy też siedziby organu administrującego drogami tym więcej powinieneś zapłacić za każdy przejechany kilometr podatku. Tak się nie da. Nie rozumiem też dlaczego elektrownia ma płacić za wasz prąd więcej niż za sprzedaż swojego? Takie postawienie sprawy od razu sugeruje że panele wcale nie są ekonomicze a tym bardziej ekologiczne. To że ktoś nas zmusza do ich wdrożenia wcale nie oznacza, że one właśnie takie są.
  • Poziom 12  
    gromleon napisał:
    Z tego wszystkiego co piszecie, można wysnuć wniosek, że przeciętny odbiorca prądu (bez PV) powinien płacić za przesył tym mniej im bliżej jest elektrowni bądź trafo analogicznie do postulatu wyżej odnośnie PV.

    I tak właśnie miej więcej jest.
    Cytat:
    Drogi też tak możemy potraktować im dalej masz garaż od centrum powiatu województwa czy też siedziby organu administrującego drogami tym więcej powinieneś zapłacić za każdy przejechany kilometr podatku.

    Tu akurat sprawa jest prosta: podatek na drogi mamy w paliwie.
    Cytat:
    Nie rozumiem też dlaczego elektrownia ma płacić za wasz prąd więcej niż za sprzedaż swojego?

    Elektrownia nie kupuje prądu, tylko spółka obrotu. A dlaczego teraz spółka za prąd z PV płaci 80% tego, co elektrowniom?
    Cytat:
    Takie postawienie sprawy od razu sugeruje że panele wcale nie są ekonomicze a tym bardziej ekologiczne. To że ktoś nas zmusza do ich wdrożenia wcale nie oznacza, że one właśnie takie są.

    Tu się z tobą zgodzę. Tylko wyjaśnij fenomen, czemu prywatni ludzie sobie zakładają PV i godzą się na te 80%? Przecież się nie opłaca.
  • Poziom 33  
    Dlaczego się godzą? Wg mnie sprawa jest prosta, żeby się uniezależnić, a później liczą na korzyści ekonomiczne, dobrze wszyscy wiemy, że ekologi w tym żądnej nie ma. To że jakieś azjatyckie państwo produkuje te panele za mniej papierów (pieniędzy) niż w europie wcale nie oznacza, że na wytworzenie tego dobra pójdzie mniej surowców i energii niż ten panel wytworzy. Wg mnie nie bilansuje się na to na plus.
    Ty mi powiedź dlaczego ludzie zakładają pompy ciepła i liczą na oszczędności i zwrot inwestycji liczonych w kilkunastu latach, to ta sama kategoria. Nie rozumiem
    także świetlówek i innych pseudo ekologicznych pomysłów.
  • Poziom 12  
    Niemalże wszystkie pionierskie wynalazki się nie bilansują. Ale z czasem, gdy zapotrzebowanie wzrasta na tą nową technologię, w ramach konkurencji, obniżenia kosztów produkcji prowadzi się badania naukowe nad tą technologią, by zwiększać sprawność, obniżać koszty, zapotrzebowanie surowców itd. aby wynalazek ten był dostępny dla mas.

    Podobnie i z PV. Technologia produkcji nie bilansująca się, bo nie ma konkurencji w produkcji. Nie ma konkurencji, bo jest małe zapotrzebowanie. Jest małe zapotrzebowanie, bo jest mało opłacalne. Więc żeby technologia ruszyła do przodu, trzeba sprawić, aby było to opłacalne. Na początku oczywiste jest, że ktoś zyska, a ktoś straci, ale z czasem skorzystamy na tym wszyscy.
  • Poziom 33  
    To powiedz czemu jeśli jest to nieekonomiczne nie ekologiczne, bo do takich wniosków doszliśmy razem. To czemu społeczeństwo ma się dokładać do tego biznesu opierając się na jakiejś wierze, że może w przyszłości to będzie tańsze (surowce energia nie papier) bez żadnej gwarancji że tak będzie. Dlaczego skoro wiadomo jak jest, to użytkownicy tego sprzętu domagają się dopłat do swojego hobby, skoro ani to nie pomaga środowisku ani nie powoduje obniżenia cen prądu. To może jak zacznę spalać słomę i inne zrębki i też rząd powinien mi dopłacić? Tylko ja jestem świadomy, że to co spalę w piecu będę musiał uzupełnić na polu nawozem sztucznym, i nadal ekologia żadna o ekonomi też nie wspomnę.
  • Poziom 34  
    Pewnie moja wypowiedź trafi do kosza, ale wniosek jest taki, że należy przeprowadzić się do Bełchatowa.;)
  • Poziom 33  
    No tak bo panele produkowane w Azji, to tam się spala w kominach aby je wytworzyć to tam się truje środowisko aby je wytworzyć, ale u nas w Europie to już czystą energię produkują. Czy dla naszej planety jako całości ma to znaczenie. Czy trucie i dymienie w biedniejszym państwie jest do zaakceptowania dla nas bo to nie nasze podwórko. A po co dodatkowo zatruwać środowisko i marnować zasoby, bo jak już określiliśmy panel się nie bilansuje surowce energia. Czyli z grubsza zmarnowaliśmy dodatkową energię i surowce zamiast po prostu tą energię zużyć w gniazdkach. Ja takiego myślenia wogóle nie pojmuję. Można to porównać do produkcji akumulatora, energia plus surowce a potem taki akumulator będzie u nas w domu oddawał energię, której i tak wyprodukuje mniej niż poszło na jego wyprodukowanie. Jaki sens, dopóki panele rzeczywiście nie będą super sprawne i oddadzą więcej energii niż wymagała ich produkcja tak do tej chwili nie będą pomagać ani nam ani środowisku. A dopłaty opierajace się na wierze, że może kiedyś tak będzie to chory pomysł.
  • Poziom 12  
    @gromleon ja dokładnie byłem takiego samego zdania jak Ty o ekologii i ekonomii OZE, dopóki nie policzyłem: a) czy mi się to opłaca, b) czy mnie na to stać. Jak na razie oba warunki dla mnie spełniają używane panele i inwerter, na nowe jeszcze mnie nie stać.

    No to ja jestem bardziej eko, bo braki na polu uzupełniam popiołem po spalonym owsie mieszanym ze zrębkami. ;)
  • Poziom 33  
    No i widzisz ekologia opiera się na krążeniu materiału i energii i wykorzystywaniu w kółko surowców, na odzysku itd.
    Sam mam "solary" ze starych materiałów, czyli stare grzejniki panelowe to jest ekologia.
    Ale na takie pojęcie a właściwie model ekologii jaki nam się wpaja się nie godzę, bo to z ochroną środowiska nie ma nic wspólnego.
  • Poziom 32  
    Odnośnie sieci i rozliczania opłat za przesył prądu do sąsiada ...
    to co się stanie jak wszyscy podłączeni do lokalnego trafo S/N będą mieli PV i będzie duża nadprodukcja prądu ?