Witam, kilka dni temu doszlo do zbiegu okolicznosci w ktorych przelalo mi sie oleju o jakis 3/4mm ponad max i uszkodzilem lekko chlodnice z ktorej kapal plyn na ziemie. W takim stanie przejechalem 20km i nic sie nie dzialo. Nastepnego dnia chcac wyruszyc do pracy samochod odpalij jakby na 3garki, lecz po lekkim przygazowaniu bylo juz ok. Po 8h pracy odpalilem samochod, znow na 3 garki i zauwazylem ze lekko kopci na bialo, pozniej bylo juz tylko gorzej. Jadac okolo 30km/h samochod kopcil jakby sie palil...pomyslalem ze to przez ten nadmiar oleju i myslalem ze sie wypali po jakims czasie. Wkolejnych dniach bylo jeszcze gorzej, postanowilem podjechac na kanal i zlac nadmiar, teraz jes 3/4 do max. Samochod lekko sie opanowal ale...nie przestal dymic. Gdzies na forum wyczytalem ze moze byc wszystko zalane olejem i dobrze byloby sie przejechac na dluzszym odcinku, przejechalem wiec 20km i...samochod przestal kopci ale tylko w trakcie jazdy. Gdy podjezdzam do swiatel jest dalej dym jak z palacej sie stodoly, ruszam1,2 i dym znika i tak na zmiane. Pod domem wpadlem na pomysl odkrecenia korka wlewu plynu chlodzacego podczas pracy silnika, uslyszalem dosyc mocne syczenie a gdy ustalo samochod przestal dymic prawie calkowicie. Co o tym myslicie? cos sie uszkodzilo? wydaje mi sie ze UPG poszlo przez lekkie przegrzanie silnika i nadmiar oleju ale chcialbym poznac wasze opinie....sory za milion slow w tym poscie...pozdrawiam