Ogrzewanie jest ok., ładnie dmucha ciepłym powietrzem.
Po osiągnięciu 95,8st. włącza się wentylator, w momencie osiągnięcia 90,8 się wyłącza (dane ze sterownika silnika, nie ze wskaźnika!).
Przy widocznej temp. 95,8st. na sterowniku dolny przewód jest zimny i po włączeniu wentylatora chodzi już prawie cały czas, bo chłodnica jest praktycznie zimna, więc w praktycznie nic nie chłodzi, tylko lekko dmucha na silnik.
Wrzuciłem w szereg rezystor ok. 68 ohm i w sumie wentylator teraz się włącza dopiero wtedy kiedy już w miarę nagrzany jest dolny wąż.
Ale mało to dało bo po włączeniu wentylatora i po lekkim "gazowaniu" na postoju dolny wąż robi się zaraz zimny, a temp. na czujniku (na sterowniku) spada bardzo wolno.
Już po włączeniu wentylatora kiedy wąż przez kilka chwil zrobi się zimny, to płyn przy dalszym podtrzymaniu obrotów potrafi się niemal zagotować, pomimo pracy wentylatora. Ale po zostawieniu włączonego wentylatora na jałowym po ok. 5-10min. jego ciągłej pracy temp. spada na tyle, że wentylator się wyłącza.
Ten układ chłodzenia to jakaś masakra... Ale coś mi tu śmierdzi uszczelką, bo to chyba nie jest normalne zachowanie...